zawsze warto pójść na Skrę..

..bo nie wiadomo kogo się tam akurat spotka. 🙂
Ja dziś poszedłem i spotkałem Marka, czyli swojego shifu, którego normalnie nie powinno tam być. Okazało się, że rodzinne obowiązki  rzuciły go w tę okolicę, to i poszedł pobiegać i poćwiczyć. Fajnie, bo i ja na tym skorzystałem. Najpierw sobie pomedytowałem (jeśli to można tak nazwać) mimo zmiennej aury. Na szczęście gdy otworzyłem oczy, nie lało, a łagodnie padał sobie śnieżek – jak w jakim chińskim filmie, czy coś. 😉 Marek w tym czasie ćwiczył już na naszej dawnej świętej ścieżce poruszanie, kombinacje do walki i walkę z cieniem.

Xiantui w wersji bardziej praktycznej

fazy przejściowe są najlepszymi fotkami :p

Marek pouczył mnie paru naprawdę fajnych i użytecznych rzeczy, za co wdzięczny jestem, bo brakowało mi trochę takiej nauki, tym bardziej że rzadziej też zaglądam ostatnio na regularne treningi.

Oprócz tego wspólnego treningu mieliśmy też dziwne spotkanie z panią zbierającą chrust, która pytała Marka, czy by się mogła tych kopnięć nauczyć, co on.. i w ogóle było ciekawie bo po tym jak Marek już poszedł  pogadałem sobie z Germanistą (były wioślarz), który przychodzi na Skrę od 1975 r, i z Taryfiarzem, o którym już kilka razy pisałem. W oddali zamajaczył też Oszczepnik. Z nim naturalnie nie rozmawiałem, gdyż wg legendy rozmawia on tylko z Drugim Oszczepnikiem. 🙂

Na koniec dnia, wieczorem, spotkałem się jeszcze poćwiczyć na Skrze z Cardiem – moim starym przyjacielem, bratem w chuojiao i zarazem zasłużonym siedmiogwiezdnym modliszkowcem. 🙂

Udany dzień..

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Kwiecień 2nd, 2012

    A myśmy (2KO) wieczorem biegaliśmy po parku za Olimpią… tyż fajnie było.

  1. To tam, gdzie giełda mebli jest? Jeśli tak, to miałem tam w zamierzchłych czasach część teoretyczną kursu instruktorskiego. 🙂

      • KO
      • Kwiecień 2nd, 2012

      To chyba nie to.. to ten park moczydło za stadionem Olimpii. Biega się wokół takiego fajnego stawu. Jest też taka spora góra na którą udało mam się nawet wbiec… chociaż dłuuugo mi potem oddech wracał.

  2. Tamtych rejonów tak dobrze nie znam, ale zdaje się teren nie jest płaski? Pod górkę też biegłeś? W każdym razie fajnie. Bieganie jest jak qigong. 🙂

      • KO
      • Kwiecień 2nd, 2012

      No płasko to tam nie jest. A sam górka jest spora – jak leży śnieg można nawet na nartach pośmigać. Może nie tak wysoka jak na Szczęśliwicach ale dała mam popalić. My to sobie na razie raczej truchtamy niż biegamy. ale i tak według super hiper programu made in google spaliliśmy prawie 600 kalorii.

      • Łapki w dół a la sistiema? Jako ciekawostkę powiem Ci, że Germanista z wpisu biega metodą 4 kroki wdech, 4 kroki wydech, i co jakiś czas 4 kroki bezdech.

        • KO
        • Kwiecień 2nd, 2012

        Bo to optymalny sposób na bieganie sistiemowcy ameryki nie odkryli. Mnie jeden inteligentny lekarz (są i tacy) sprzedał to jako sposób na obniżenie ciśnienie krwi (sprawdziłem działa). Ten patent z bezdechem też nam na sistiemie sprzedawali jako zaawansowane ćwiczenia na rozluźnienie. Ale jeszcze tego nie ruszam na razie chce dojść do 20 kroków na wdechu i 20 na wydechu.

  3. Ja takiego rygoru bym na dłużej nie utrzymał, po prostu zaczynam oddychać naturalnie. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: