Mój pierwszy proserbski wpis :)

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że przejawiam słabość do tego kraju, a że ostatnio znów tam byłem, to napiszę ze dwa słowa. Chociaż ciężko będzie naskrobać cokolwiek więcej „kungfu wise”. 🙂 Z rzeczy ciekawych, które mogą zainteresować ludzi ćwiczących na Skrze i okolicach, jest to, że w Belgradzie mają coś na wzór naszych Pól Mokotowskich. Trafiłem tam dość przypadkowo, podczas poszukiwań muzeum sztuki współczesnej (od razu się usprawiedliwiam, że to moja córka chciała zaliczać muzea). Byliśmy zdechli od łażenia przez cały dzień na słońcu, więc legliśmy na chwilę. Dłuższą chwilę, jak się okazało. Córka sobie ucięła na trawce drzemkę, a ja poćwiczyłem yunzhangbafa. 🙂

kurcze, chyba ręce trochę wąsko prowadzę..

prawda, że podobnie?

aż się prosi, aby coś tam ćwiczyć

Po drugiej stronie zaś rzeki Sawy (Belgrad leży nad skrzyżowaniem typu „T” Sawy z Dunajem), w Starym Belgradzie, żeśmy weszli na przefajne podwórko, które mi trochę Chiny przywodziły na myśl, trochę Porto, czy coś. Nie wiem. W każdym razie idealnie pasowałoby do treningu taiji, czy czegoś innego, pod warunkiem, że się nie wstydzimy przed mieszkańcami okolicznych kamienic. W Chinach by tego problemu nie było. Tu, nie mam pojęcia. Pozwoliłem sobie na jedną pozowaną chuojiaową fotkę. Nie mogłem sobie odmówić. 🙂

..albo taras

od strony balustradki

po treningu można by zejść ciut niżej się czegoś napić 🙂

chuodingbu to ma być

No i tak to było. Na ulicy zauważyłem tylko raz ogłoszenie s.w. Szkoła Ninjutsu się reklamowała. Poprzednim razem, w ubiegłym roku pamiętam plakaty Sistiemy. Żadnego plakatu kung-fu nie widziałem. Choć z drugiej strony, u nas też tego w zasadzie nie ma, więc nic specjalnie dziwnego.

Ninjutsu w Belgradzie

W drodze powrotnej, w Budapeszcie, się napatoczyłem na szyld reklamowy wschodnioeuropejskiej organizacji Wing Tsun. Tych od Leung Tinga. Znacznie okazalszy niż szyld siedziby głównej w Kowloonie, tak na marginesie. 🙂

tablica

A Serbowie i Węgrzy są bardzo miłymi ludźmi i się człowiek dobrze wśród nich czuje. Tym sposobem wpis się zrobił prowęgierski również. 🙂 Taka to impresja bardziej niż relacja, bo to krótki wyjazd był. Szkoda, że tam nikt chuojiao nie ćwiczy, bo byłby pretekst do częstszych wyjazdów może. 😉

Ngondeg

Reklamy
    • little KO
    • Kwiecień 16th, 2012

    rzeczywiście podobne 😀

    • I charakter tego miejsca też jakby zbliżony. No może bardziej, do tej części Pól, w której my ćwiczymy, bo ta główna u nas w weekend jest bardzo zaludniona. Tu czasem ktoś sobie przejdzie, czy pod drzewkiem spocznie. Z psem przyjdzie.. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: