Pożegnalne spotkanie z mistrzem

Czas leci, niestety,  i już we wtorek Hong Zhitian wraca do Chin. Postanowiliśmy więc spotkać się, jak rok temu, na pożegnalnym obiedzie u naszego shifu – Marka, w Falenicy. To było w niedzielę. Atmosfera była bardzo przyjemna, aura też nie najgorsza, bo nie spadł deszcz i nawet trochę słońca było.

Najpierw sobie jedliśmy, piliśmy i rozmawialiśmy swobodnie:

moje siostry – shimei przy grillu 🙂

Mistrz dużo opowiadał 🙂

toast – luksusowa gorzka albo palinka 😉

jedzenie też mu smakowało 🙂

cały czas rozmowy oscylują wokół kungfu

Rodzynkiem była opowiedziana nam historia pewnej walki (zwycięskiej) stoczonej przez Hong Zhitiana w latach młodości. 🙂

W pewnym momencie mistrz zdecydował się przekazać nam kilka przepisów na „lekarstwa”, o których wiedza jest częścią składową ćwiczonego przez nas stylu, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Prawdziwy prezent!

Potem mieliśmy mała sesję zdjęciową. Każdy zrobił sobie zdjęcie pamiątkowe z mistrzem. 🙂 Wszystkich nie wrzucam, tylko klika wybranych:

Mistrz z Moniką i Tomkiem

Mistrz i Jarozwierz

Hong Zhitian z Konradem i Sylwią

Mistrz z Łukaszem

pamiątkowe grupowe na koniec

Mistrz postanowił nauczyć nas bardziej zaawansowanej wersji gong zi gong, które jest zaliczane do grupy ćwiczeń neigong („wewnętrznych”) chuojiaofanzi.

napieranie głową

.. patrzeć w górę 🙂

„złe” spojrzenie 😀

nastawienie jest bardzo ważne 🙂

Po gong zi gongu mieliśmy powtórzenie ważnego zhanzhuangu.

nogi też aktywnie zhanzhuangują

też „łowienie rybek”

Po  jakichś pół godzinie neigongów wróciliśmy do stołu, gdzie Hong Zhitian pouczył nas trochę teorii stylu. Było o rzeczach podstawowych i oczywistych dla każdego niemal Chińczyka, jak teoria 8 trygramów, czy pięć elementów ich przemiany, ale dla nas dość mglistych, więc objaśnienia mistrza się przydały.

schemat bagua

Cardio był od weryfikowania teorii tcm z punktu widzenia medycyny zachodniej 🙂

I tak spotkanie dobiegło końca. Teraz do mnie dopiero dotarło jak dużo nas mistrz nauczył podczas tegorocznej wizyty. .

zostaliśmy odprowadzeni do bramy

Jest co ćwiczyć i o czym myśleć. Dobrze, że za rok najpewniej znów do nas Hong Zhitian zawita. 🙂

Ngondeg

Reklamy
    • Maciej
    • Czerwiec 4th, 2012

    Fajny ten styl Chuaijiao ….ciekawe, że jak na styl zewnętrzny to macie dużo nei gongu (ale to mi się podoba 🙂 bo te elementy można ćwiczyć chyba do póżnej starości :-)….a mam też takie małe pytanko techniczne…zhang zhuang ćwiczycie z rękami tak wysoko podniesionymi (czy to faza przejściowa)…w porównaniu z taiji to ręce wydają mi się wysoko – nie ma problemu z utrzymaniem rąk i jednocześnie relaksem….serdeczne pozdrowienia dla Mistrza i całej Waszej grupy..
    PS: nie wiem czy w komentarzach w blogu można pytać o takie szczegóły więc w razie czego to sorki za pytania zamiast komentarzy :-).

    • Dzięki przede wszystkim. 🙂 Nie jesteśmy stylem zewnętrznym, ani wewnętrznym, po prostu jesteśmy. 😉 Zhanzhuang ten tak właśnie ma wyglądać. Jest też wersja rozwojowa, ale i tak na fotkach nie zobaczysz różnicy raczej. To zupełnie co innego niż ‚obejmowanie drzewa’ z taiji, jeśli o tym myślisz. Uniesienie rąk tak jak tu (przy opuszczeniu łokci i barków) i wyprostowanej, wyprężonej, a lekko pochylonej postawie rozciąga, rozszerza klatkę piersiową umożliwiając opadnięcie powietrza (i qi) niżej. Oczywiście jest o wiele więcej treści i zadań do wykonania w tym ćwiczeniu. I nie martw się, naprawdę daje ono w kość. 🙂 Pisać można cokolwiek, byle w związku z tematem. 🙂 Trzymaj się.

        • KO
        • Czerwiec 14th, 2012

        ” Nie jesteśmy stylem zewnętrznym, ani wewnętrznym, po prostu jesteśmy. ” – Hmmm odkrywam w Tobie filozofa!. Jakże inna wypowiedź od Tych które pamiętam z Honoratki z czasów kiedy miałem jeszcze blisko do domu :)).

    • Maciej
    • Czerwiec 6th, 2012

    Ok dzięki za wyjaśnienie….jak będę w Wa-wie to zajrzę do Was 🙂 na trening….oczywiście jak jest taka możliwość….pozdrawiam

    • Jasne, wpadaj. Jeśli latem, to sprawdź tylko, czy nie będzie lało. 😉

  1. KO, co ja niby innego gadałem w Honoratce? Od zawsze „nie jesteśmy ani Shaolin ani Wudang”.. 🙂

      • KO
      • Czerwiec 14th, 2012

      och, nie chodziło mi treść a raczej o formę. Najbardziej brakuje mi walenia 😉 … kuflem w stół i bryzgów piwa wokół….

      • KO
      • Czerwiec 14th, 2012

      … i atmosfery…

      • Aaa.. Może dożyjemy czasów, gdy wybudują szybkobieżną kolejkę z Pól na Tarchomin i będziemy mogli znów siedzieć po treningu i gadać przy piwie. Trzeba by jeszcze Oczko reaktywować, bo nie chce mi się do Honoratki kuśtykać taki kawał. 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: