Duanwujie, Noc Kupały i trening na Polach :)

Ostatni trening był trochę szczególny, bo wypadł w przeddzień chińskiego święta duanwujie, o którym już kiedyś pisałem, a również w okolicach nocy Kupały, choć z tym nie jestem do końca pewien, jak liczyć, bo przesilenie letnie już mieliśmy, ale noc świętojańską obchodzi się jakoś później, zdaje się.. 🙂 W każdym razie przyszliśmy i w nielicznym gronie (pogoda była niejednoznaczna, a i Marek nie mógł przyjść) sobie poćwiczyliśmy. A skoro duanwujie, tak więc i wyścigi łodzi smoczych powinny się odbyć (bo zhongzi do żarcia nie kupiliśmy, a zawsze warto jakoś poświętować, jak jest po temu okazja). Zrobiliśmy sobie więc wyścigi w formule han di xing zhou, czyli „łodzi sunących po suchym lądzie”. Jest to tak naprawdę dobre i dość trudne ćwiczenie na uaktywnienie barków, pleców i lędźwi. Dobre na wspomożenie pracy ciałem (shenfa). M.in. do takiego typu ruchu, jak występujące w naszych formach „otrząsanie piór” – jin ji dou ling.  Dystans ustaliliśmy na 5 metrów, albowiem 5 jest żywiołów wedle Chińczyków i ich filozofii, a i fakt, że miałem ze sobą 5 metrową miarkę nie był bez znaczenia.. Do zawodów stanęli: Aśka, Adaś i Rysiek. Ja byłem sędzią. 🙂

Oto mały skrót z wyścigu:

od góry: Adaś, Aśka, Rysiek

sam wyścig

Pierwsze miejsce zajął Adaś, drugie Rysiek, trzecie Aśka. 🙂 Może ustanowimy nową tradycję i będziemy się ścigać uroczyście raz do roku na duanwujie, albo częściej.. Może na też na chunjie, po śniegu, żeby uczcić wydłużający się powoli dzień. 😉 Przypomniał mi się przy tej okazji rytuał pewnej szkoły wuzu quan z Filipin, gdzie raz na tydzień robili sobie zawody w nożycach z wyskoku (taka wizytówka stylu – coś jak w wietnamskim viet vo dao). Gość, który skoczył najniżej przez tydzień nosił brzydkie, ale to bardzo brzydkie przezwisko, którego mógł się pozbyć dopiero gdy zajął miejsce lepsze od ostatniego przy najbliższej okazji. 😀

Rysiek

Dochodzę do wniosku, że Rysiek zdejmując koszulkę jednak myślał, że bierze udział w obchodach nocy Kupały, a nie chińskiego duanwujie, albo atencja sąsiadującej grupki młodzieży go nakłoniła do pokazania swych greckich kształtów..  ;-p

Oczywiście prócz tego ćwiczyliśmy też zbożne kung-fu.

Ngondeg

Reklamy
  1. mocna sprawa!, muszę zaszczepić to na naszym gruncie!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: