Taiji a chuojiao :)

Ostatnio poszedłem sobie parę razy na Pola w inne dni niż zwykle i spotkałem KO, który uczy tam w poniedziałki i środy nie do końca bezbożnej sztuki taiji stylu Yang. 😉 Nie do końca, bo przecież sam Hong Zhitian uczył się jakiś czas u He Shouyana, swego pierwszego nauczyciela, który był uczniem samego Yang Jianhoua – syna słynnego Yang Luchana. Tak więc ‚coś tam’ musi o taiji wiedzieć. Nawet na pewno sporo, bo współuczestniczył jako doradca przy produkcji filmów dokumentalnych czy szkoleniowych o taijiquan i zgromadził, wedle swoich słów, bardzo dużo dobrego materiału filmowego o tej sztuce. Pamiętam też, że w zeszłym roku, tuż przed wyjazdem ze Słupska, Hong Zhitian poćwiczył chwilę pchające ręce z Darkiem Muraszko w lobby hotelowym. Może kiedyś zrodzi się legenda o pojedynku w Paryżu Północy przekazywana z ust do ust podczas grzania rąk przy płonących koksownikach.. 😀 Wracając zaś do KO, to z boku sobie podpatrywałem, jak  sobie radzi jako instruktor, i muszę przyznać, że wygląda to bardzo profesjonalnie. Tak się przyzwyczaiłem, że KO, to po prostu kumpel z treningów.. 🙂

parę fotek z treningów taiji prowadzonych przez KO

KO z uczennicą

Na tym zdjęciu u góry KO wygląda jak spiżowy manekin do praktyki akupunktury. 😉

zbierają się do lotu po przekątnej chyba..

ręce grające na harfie

i parę fotek z naszego treningu chuojiao

krok kulawego

To ćwiczenie , to jeden z cenniejszych „nabytków” z ostatniej wizyty mistrza.

rozciąganie do yuanyangtui

To jakaś nieortodoksyjna wersja z chwytaniem stopy od zewnątrz. BTW, Adaś, nie wiem czy wiesz, ale jeden z mistrzów naszej linii (bodaj Wei Zankui) celowo nauczył źle robić kopnięcie kaczki mandarynki pewnego ucznia, swego krewnego, którego nie miał ochoty uczyć, ale nie wypadało mu odmówić, bo ojciec tego chłopaka był kimś znaczącym i miał poważanie w rodzinie. Nie chciał uczyć. Nie mógł odmówić. Nauczył inaczej. Mianowicie tak, że kazał klepać ręką stopę od zewnątrz. Tylko nie pamiętam, wewnętrzną, czy zewnętrzną częścią dłoni.. 🙂 A żeby było śmieszniej, to kiedyś (chyba w latach ’80, bo miał wtedy koło 40 lat) do Honga podeszło dwóch ludzi w jakimś parku, gdy ćwiczył, i jeden z nich chciał się sprawdzić. Hong się zgodził i ..wygrał, ale rozstali się mimo to w zgodzie, a przy okazji wyszło, że tamci właśnie z tej ‚naznaczonej’ linii byli. Na marginesie nie popieram takiego modelu nauczania (z wciskaniem kitu znaczy się). 🙂

KO i Aśka

Na koniec, jak skończyły się treningi taiji i chuojiao, pograliśmy trochę w piłeczkę z gąbki. Piłeczka powinna być uczona po zabijaniu palcami, miksturach na utwardzanie dłoni i generalnie po przeniesieniu gołymi przedramionami kotła z wrzącym olejem w 36 komnacie, jako sztuka tajemna i prawdziwie wewnętrzna. 😉

Ngondeg

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: