Spotkanie w siedzibie stowarzyszenia

Nie użyję poprawnej prawnie nazwy tego zebrania, bo jest ono jeszcze bardziej komiczne, ale faktycznie zebraliśmy się w ostatnią sobotę w Falenicy, aby dokonać różnych formalności, a przy okazji poćwiczyć razem i omówić te rzeczy, które z różnych względów trudno zrobić na powietrzu, lub nawet na sali. Marek przygotował więc coś na wzór pogadanki poprzedzonej praktyką, a jedno i drugie poświęcone było oddychaniu przy ćwiczeniach wewnętrznych, czyli neigongach.

powitanie z KO

rozmowy w kuluarach 😉

słuchamy instrukcji Marka

po I części relacje i komentarz shifu

na spotkaniu obowiązywała dość luźna etykieta 🙂

na dworze zaś ćwiczono najzewnętrzniejsze gunfa..

II etap i zbieranie relacji

Na koniec ćwiczeń wywiązała się jeszcze całkiem ożywiona dyskusja, co wydało mi się nawet dość zabawne, zważywszy tematykę, ale to dobrze, że nie było tak drętwo i formalnie. 🙂 Jak zwykle u Marka był też niezły poczęstunek, przy którym uregulowaliśmy sprawy stowarzyszeniowe i najzwyczajniej w świecie pogadaliśmy sobie (tym razem przy koreańskim soju).

nadrabiamy zaległości po baishi

niektórzy sprawdzali, czy wszystko się zgadza 🙂

formalności..

Tak w ogóle, to -jak zwykle- Cardio uzupełniał nasze luki w wiedzy swą wiedzą medyczną, a że ćwiczy kung fu od wielu lat i interesuje się tradycyjną medycyną chińską, naprawdę dużo nam pomaga. Tego dnia siłą rzeczy mówił o fizjologii oddychania . 🙂

Dzięki 小鬼! 😉

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Październik 22nd, 2012

    Pozwolę sobie uzupełnić powyższą relacje o kilka szczegółów. Do jedzenie było :

    1. Potrawka z mielonego mięsa z cieciorką wg tajemnego przepisu mamy Marka
    2. Chleb turecki na ostro
    3. Czosnek pieczony w maśle ziołowym
    4. takie coś starte na papkę co ja zapomniałem jak to się nazywa chyba humus – ale było to bez mięsa 😦
    5. krokieciki z kapustką
    6. dwie sałatki z czego jedna z chlebem pita udającym wizualnie qrczaka (dałem się nabrać)
    7. Kaszanka z dużą ilością cebuli – odchorowałem to potem 😦
    8. i do popicia koreańska 25% wódeczka o nazwie nie do spamiętania.
    9. zielona herbata co to ją tylko zauważyłem.

    Teraz zauważyłem że daliśmy PLAMĘ.!!! Nie było deseru!!!

    • Dzięki KO! Jak wiesz dochodzę stopniowo do odżywiania się Qi Słońca, więc pominąłem te istotne szczegóły. 😉 Ale napisałem, że wódka, się soju nazywa.. Na deser powinniśmy zrobić 15 pompek na kciukach z przyklaskiem za plecami. :>

      • Aśka
      • Październik 24th, 2012

      No zaraz… przecież deser był – pączusie przywiezione przez Monikę. Tyle, że jakoś szybciutko zniknęły 🙂

        • KO
        • Październik 29th, 2012

        Byli pączki?! ja nic nie widziałem!! Sama zjadłaś chyba!!!

    • Ko junior
    • Październik 23rd, 2012

    Jedzenie było zawodowe 🙂 Naprawdę udany trening 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: