coś o broni

Szperając na necie w poszukiwaniu czegoś o naszym mistrzu i naszej gałęzi chuojiao znalazłem świeży artykuł Zhang Daweia o dao w chińskich tradycyjnych sztukach walki.

Zhang

shixiong naszego mistrza

Napisałem „o dao„, ale o mały włos napisałbym „o szabli”. Trzeba bowiem wiedzieć, że w języku chińskim słowo dao – 刀 oznacza generalnie wszystko, co jednosieczne. Czyli scyzoryk, wielka halabarda (typologicznie raczej glewia) Guan Di, czy też ostrze tnące w jakiejś maszynie przemysłowej to jest jakieś dao. W języku potocznym dao często znaczy po prostu nóż (w słowniku jest jako pierwsze znaczenie najczęściej) toteż czasem czytając anglojęzyczne fora wyskakuje ni stąd, ni zowąd jakieś big knife, gdy chodzi najczęściej o glewio-podobne chińskie bronie drzewcowe. Mając to na uwadze, peryfrastyczne formy stosowane przez Indian Ameryki Północnej do określania białych kawalerzystów – długie noże, nie wydają się już takie prymitywne, czy naiwne, a być może wskazują prędzej na jakąś (tu akurat bliską Chińczykom) cechę języka. Długie noże, to przecież changdao, a po wstukaniu tego słowa znakami w google wyskoczą nam przede wszystkim różnego rodzaju katany (rodzaj szabli jakby nie było) a dopiero dalej, to co my nazwalibyśmy długimi nożami. 🙂 Starczy tej dygresji. Artykuł Zhanga jest więc o chińskiej broni jednosiecznej ogólnie. Nie jest, niestety, jak wiele chińskich artykułów, specjalnie ciekawy, gdyż głównie ślizga się po ogólnikach, fragmentach niewiele mówiących fragmentów quanpu, słowach kluczowych, rzeczach oczywsitych jak słońce, a mało w nim osobistych obserwacji. Na szczęście nie do końca. W jednym miejscu Zhang wspomina szkółkę wushu przy uniwesytecie, na który uczęszczał w latach 50-tych, w której, jak opisuje, mieli autentyczne bojowe shuangdao, czyli podwójną szablę, a raczej dwie szable mieszczące się w jednej pochwie z typową, jakby przeciętą na pół rękojeścią i osłoną dłoni. Myślę, że to coś takiego. Długość szabli/szabel z artykułu, to ok. 85 cm, a waga rzekomo ok. 2kg dla lewej, i 2,5kg dla prawej. W tę wagę mi się szczerze mówiąc nie chce zbytnio wierzyć.. Niemniej uwaga o tym, że szabla lewa – do ręki słabej (Chińczycy podobnie do nas nie patrzyli przychylnie na mańkutów ;)) – jest lżejsza i w założeniu miała trochę inne zadanie niż ta cięższa, do ręki prawej, jest bardzo ciekawa. Nasuwa się skojarzenie z lewakiem. Ta lżejsza nazywana była wg Zhanga yin dao, a ta cięższa yang dao – znów odniesienie do yinyang. Druga ciekawa wzmianka w artykule jest o shuangshoudai, broni, o której już było na tym blogu.

Dla przypomnienia co to jest, wklejam klip z 2006 r. z mistrzem w roli głównej, gdy uczył mnie formy shuangshoudai własnego autorstwa z pomocą swego ucznia, Turhuna, w Pekinie 🙂

jakość licha, ale ssd widać i widać jak pracuje

Shuangshoudai, to bodaj skrót od shuangshoudaidao, czyli -jeśli tak- znaczy tyle, co „szabla prowadzona oburącz”. Zhang nic specjalnie odkrywczego o niej nie napisał, wspomniał jednak o 2 pochodzących z epoki Qing egzemplarzach mniejszej wersji tejże dwuręcznej szabli, czy tasaka (ciężko wyczuć, tak naprawdę, co tu bardziej pasuje) które miał okazję oglądać u naszego mistrza w domu. Tak jak te zwykle spotykane mają około 130 cm długości, przy czym rękojeść ma wówczas jakieś 60cm, a głownia ok. 70 cm (w zasadzie istotne jest by rękojeść była w stanie swobodnie przejść pod pachą z lekkim luzem, a proporcje powinny być takie, jak wyżej, ewentualnie 1:1), tak te mniejsze, które Zhang widział u Hong Zhitiana mają ok 100 cm długości całkowitej, ale dalej zbliżone proporcje. Akurat w 2010r. podczas bytnosći w Chinach odwiedziliśmy kilkakrotnie (byłem wówczas razem z Adasiem) mistrza i miałem okazję wziąć takiego xiao daia do ręki. Nie był raczej przeznaczony do walki (dużo zdobień), ale świetnie wyważony, dobrze leżał w rękach. Nasuwa się naturalnie, czy był mniejszy po to by uzyskać lepszą swobodę i szybkość w operowaniu nim, jak sądzą Zhang i Hong, czy też był robiony na miarę dla jakiegoś mniejszego wzrostem użytkownika. Ostatecznie ludzie byli wówczas nieco wątlejsi. Ciężko powiedzieć. Zhang posuwa się do konkluzji w artykule, że wg niego na polach bitew ostatnich kilkuset lat cesarskich Chin większe spustoszenie raczej siała ta mała dwuręczna szabla niż popularna dan dao, czyli szabla jednoręczna, której też wiele odmian jest, ale zakładam, że chodzi o taką, jak ta, którą Zhang dzierży na fotce na samej górze. Nie wiem, czy xiao dai rzeczywiście była bronią aż tak diablenie skuteczną. Być może daje większe możliwości w walce w szyku, jako że łatwiej operować nią niczym bagnetem osadzonym na karabinie, a przy tym wykonywać mocne cięcia na krótki dystans. Jako broń pojedynkowa jest wg mnie znacznie mniej poręczna niż zwykłe szable, a na pewno wymaga więcej treningu do takiego (skutecznego) zastosowania. Może sprawdzała się lepiej jako broń przeciw włóczni, czy innej drzewcówce. Przecież w formach podwójnych chińskiego kungfu (nie tylko w chuojiao) shuangshoudai, jak i podobna doń pudao (drzewce dłuższe niż głownia) często występuje w kombinacji z włócznią jako jej przeciwniczka. I tak uważam, że włócznia jest groźniejsza i w tych formach człowiek z ssd dwoi się i troi, a człowiek z włócznią uważa, żeby mu przypadkiem dziury w brzuchu nie zrobić, ale coś może być na rzeczy. 😉 Mam sporo wątpliwości, które być może rozwieje mistrz podczas kolejnej wizyty. Muszę tylko ładnie poprosić Rodora, który ma talent ciesielsko stolarski, żeby mi zrobił taką małą ssd z miękkiego drewna, bo tą którą mam może zbytnio boleć. 😉

BTW, polecam przejść się do Muzeum Wojska Polskiego. W części poświęconej broni orientu jest wystawa broni chińskiej. Parę shuangshoudaiów, szabel różnych typów (nawet shuangdao jest), mieczy, włóczni, czy łuków możńa obejrzeć.

szable

shuang dao pierwsza z lewej


ssd

te nasze mają esowaty jelec w odróżnieniu od tych tu


miecze

część kolekcji – mają tego więcej

Kiedyś nawet napisałem do MWP, mając nadzieję, że da radę zorganizować odpłatnie taką lekcję muzealną dla naszej grupki, podczas której moglibyśmy dowiedzieć się więcej o tych konkretnych egzemplarzach (skąd pochodzą, jak są stare, ile ważą, jakie są dokładne wymiary itp), a może nawet wziąć do ręki.. ale nie dało rady.. bo to stała ekspozycja.. 😦

O shuangshoudai dużym, czy małym, czy o tasakach i szablach chińskich sztuk walki można by znacznie więcej pisać, zwłaszcza, że w chuojiaofanzi trochę tego jest, ale chyba na ten raz wystarczy, żeby nie namącić. Będzie jeszcze okazja, bo KO się aktualnie uczy podstaw, i chyba już wkrótce formy, wubu hunyuan jian, więc pretekst mam. 🙂

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Grudzień 28th, 2012

    Łukasz też macha bokkem, to będzie nas dwóch nowych. Na razie muszę popracować nad nadgarstkiem… bo ciągle słyszę „za wolno, za wolno”

    • Adaś
    • Grudzień 28th, 2012

    Pamiętam nasze miękkie próby sparringowe w konwencji włócznia kontra shuangshoudai, sprzed kilku lat- osoba ze shuangshoudai miała zawsze duże trudności nawet z bezpiecznym dla siebie skróceniem dystansu do przeciwnika, a cóż dopiero ze skuteczną ofensywą. Włócznia górowała nie tylko zasięgiem, ale prędkością ruchów.

      • KO
      • Grudzień 28th, 2012

      jeden na jeden tak… ale chyba ogólnie ma większą siłę przełamującą…

    • Jasne, ale trzeba też uczciwie dodać, że tamte (jeszcze chyba przed odchudzeniem) ssd ważyły po jakieś 3,5kg.. 🙂 Mam teraz tego ssd przerobionego z suburito, jakiego ma KO, więc jak się wreszcie wykuruję będziemy mogli popróbować.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: