znów tarragońskie palmy :)

Marek rozpuścił sekcję i zwiał gdzieś na Pacyfik, a ja z Adasiem i Rafałem (aka Nenggande Xiaohuozi) skoczyliśmy sobie do katalońskiej Tarragony, żeby odświeżyć umysł. 🙂 A ponieważ ja i Adaś, wiadomo, chuojiaowcy, a Rafał choy lee futowiec z domieszką sisitiemy, jiu jitsu, szermierki, chuojiao i Bóg jeden wie czego, to z czystym sumieniem mogę chyba zamieścić ten wpis na naszym blogu..

20130121_095012

na krótką chwilę w Barcelonie

Dlaczego pojechaliśmy akurat tam? Bo można tam się tanio dostać, są palmy, morze, górki i naprawdę dobre i niedrogie wino.

DSCF5418_A

Tarragona

W zasadzie to nic nie ćwiczyliśmy, bo albo padało (tam niestety też się to zdarza), albo wiało jak diabli, albo byliśmy zajęci chłonięciem tego, co nas otacza, albo piliśmy coś i się nam nie chciało. 😉 Z Adasiem zrobiłem sobie tylko krótki symboliczny trening w górkach parę kilometrów od miasta. Natomiast napstrykaliśmy sobie trochę mniej lub bardziej obciachowych zdjęć pozowanych:

DSCN0281

od razu widać, że Półwysep Iberyjski 😉

20130119_185152

miejsce fajne, choć tam akurat nie było walk gladiatorów 🙂

Jednego dnia skoczyliśmy sobie do Reus, paręnaście kilometrów w głąb lądu i po przejściu przez centrum weszliśmy w takie zapuszczone rejony, gdzie bujna roślinność i mocno podniszczone stare budynki jako żywo przypominały te, które jeszcze kilkanaście lat temu można było zobaczyć w Guangdongu!

20130119_150845

Reus

Coś musi być na rzeczy, bo Rafałowi z kolei niektóre miejsca przypominały Tajwan. Może właśnie ta bujna roślinność budzi takie skojarzenia..

20130119_150747

udzielił mu się klimat chińskiego Południa 😉

Sami nie ćwiczyliśmy, ale nikogo trenującego sztuki walki też nie spotkaliśmy jeśli nie liczyć dwóch Chinek skaczących na skakance i rozciągających się wieczorem na plaży, które być może właśnie jakieś s.w. ćwiczyły. 🙂 Wiem, że są tam różne szkoły i nawet rozważaliśmy przejście się do położonego blisko naszego hotelu kwoonu CLF, ale czasu było za mało i ostatecznie nie poszliśmy.

Te fotki na górze, to – może ktoś pozna – fragmenty shangbada czyli takiej naszej formy podwójnej. Forma, to za dużo powiedziane. Raczej zapętlony układ kształtujący podstawy, jak przejścia w pozycjach (szkoleniowych rzecz jasna), koordynację, wyczucie dystansu itp.. A w tle Pont del Diable, czyli rzymski akwedukt z bodaj I w n.e. kiedyś dostarczający wodę z Riu Francoli do miasta. W ogóle mnóstwo w okolicy zabytków rzymskich. Chyba i tam był rozpowszechniony kult KO, bo wiele świątyń mu poświęconych mijaliśmy.. 😉

20130120_101419

:>

Kiedyś się doigram.. KO ma teraz powody do zadowolenia, to może tym razem wybaczy.. Zatem pojednawczo wstawiam fotkę skąpanej w słońcu, poprawiającej humor, palmy. 🙂

20130120_125928

Na koniec tego chaotycznego wpisu wypada napisać, że poziom usportowienia Tarragończyków jest raczej dość wysoki. Przede wszystkim rzucają się w oczy wszechobecni biegacze. Są wszędzie i o każdej porze. Jest też trochę rowerzystów, no i sporo młodzieży grającej w piłkę.

DSCF5442

Fajnie się czasem gdzieś wyrwać z kumplami i powydurniać. 🙂

Ngondeg

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: