zaśnieżona ścieżka

Mowa o ścieżce -naszej dawnej ścieżce kopnięć i ogólnie jibengongów- na Skrze. Stwierdziłem, że się przejdę, bo pogoda mimo że mroźna, to piękna, a ja już od dawna przez przeziębienia, wyjazdy i zwykłe lenistwo na Skrze nie byłem. Nie wiem ile dziś mogło być.. -9 stopni? W każdym razie powietrze suche, i wiatru prawie nie było, więc mróz zupełnie nie przeszkadzał. Co z tego, że kilka ostatnich dni było cieplej, skoro wilgoć powodowała, że człowiek wręcz oblepiony chłodem chodził. Brrr.. Dziś było naprawdę OK.

skra_xuejing

widok na śieżkę

Postanowiłem wziąć ze sobą włócznię, broń do której mam sentyment jeszcze ze starych, dobrych czasów, kiedy się u A. Braksala ćwiczyło. Nawet dwa razy mi się wtedy, tzn w ’89, zdobyć 3 miejsce na zawodach udało. Raz w Warszawie, raz w Słupsku. Co prawda na 6 startujących, ale trofea do dziś zdobią kuchnię. 🙂

wlocznia

włócznia

Tę włócznię mam chyba od 90 roku, ale nie jestem pewien. Tzn grot chyba był robiony u polskiego rzemieślnika jakoś w 87 czy 88 roku i początkowo był osadzony na kiju od szczotki (mój tata mi go przykleił – ja mam dwie lewe ręce :p) dopóki nie połamał mi go sam Zhang Zheng podczas treningów na Marysinie latem 88 r. właśnie. Potem kupiłem sobie kij rattanowy i ponownie zatrudniłem tatę do zamocowania grotu. Frędzle doprawiłem stosunkowo niedawno ja. Stwierdziłem, że choć estetyczny aspekt mnie nie interesuje, to jednak jest to dobra pomoc treningowa. Po obrotach frędzli można zaobserwować trajektorię końcówki włóczni przy małych okrężnych ruchach. Nie są najpiękniejsze, ale spełniają swą funkcję. 😉

DSCF5481

młynek

Tak więc sobie poćwiczyłem parę podstawowych młynków, typowe parowanie z kontrą ‚na-zewnątrz-do-wewnątrz-pchnięcie’ i trochę ćwiczeń na czucie broni. W przypadku włóczni (kija też – pamiętam, że w białym żurawiu z YMMA też coś takiego było) można na przykład ją sobie podzielić (w głowie) na 3 równe częsci i obracać przed sobą tak, by zawsze chwytać tę 1/3, którą sobie zaplanowaliśmy. Bardzo fajne ćwiczenie i ręce się wzmacniają poza polepszeniem wspomnianego czucia broni.

DSCF5484

tuż przed pchnięciem chyba..

Potem sobie poćwiczyłem trochę takiej niby walki z cieniem, coś bardziej free, ale zupełnie na luzie, bo ślisko, niewiele miejsca wydeptanego, no i kontuzja nie pozwala szaleć. Przez to też formy nie zrobiłem. Jest u nas kilka naprawdę fajnych form włóczni tak przy okazji. Listków też nie ma, bo zima, ale może następnym razem, sobie jakiś cel do dźgania ze sobą przyniosę. 🙂  Zrobiłem też sobie parę doujinów czyli takich wstrzaśnięć całym ciałem, co mają rattanowe drzewce rozedrgać, dla rozgrzewki, ale ta włócznia trochę za wątła jest i zbyt łatwo idzie. Tak w ogóle, to drażni mne to, że tak jak ogólnie ruchowo i koordynacyjnie zdawało by się jest całkiem poprawnie, tak jednak tkwi w tym moim wykonaniu jakiś maobing. Nie wiem, jakieś minimalne opóźnienie w przełożeniu ruchu przez stawy czy coś. Ruchy nie są ‚chrupkie”,  a ‚gumowe’ jakby, a włócznia minimalnie spóźniona. Naturalnie mogę się pocieszać słowami mistrza, że „qiang zui chi gongfu”, czyli że włócznia wymaga najwięcej umiejętności.. 🙂 Będę się musiał KrzysiaT spytać, czy jest u mnie z tym lepiej, bo to on mi kiedyś powiedział, że włócznia mi najgorzej z całego chuojiaofanzi wychodzi.. Smagnięcie witką po gołym tyłku.. :> Jak nie, to trudno.. Zostanie mi bokken. Gdy już się KO nauczy, to założymy sobie słomiane kosze na głowę i ruszymy w świat zabijać.. 😉

DSCF5491

warto zwrócić uwagę na gaoji design :>

Te puchary wstawiłem, bo mi potrzebna fotka była do oddzielenia akapitu, nie po to by się chwalić. 😉 A chciałem jeszcze napisać, że jak sobie szedłem z włócznią na Skrę i spowrotem -a czubek opatulony jest profesjonalnie workiem na obuwie szkolne- ludzie się gapili, jakbym niemal w pończochach siatkowych paradował. Nie to, żebym się jakoś przejmował.. [o! to jest prawdziwie dobry przykład przydatności ćwiczenia kung-fu w życiu – człowiek przestaje się przejmować, co „ludzie powiedzą”] 🙂 Na szczęście ludzie ćwiczący na Skrze są zajęci własnym treningiem przede wszystkim, więc dobrze się ćwiczy.

No i cudna pełnia dziś! 🙂

Ngondeg

Reklamy
    • KO junior
    • Styczeń 27th, 2013

    Ścieżka jak zwykle piękna.

      • KrzysT
      • Styczeń 28th, 2013

      JA?? Ja coś takiego powiedziałem? Nie pamiętam 😦 Pewnie byłem nietrzeźwy, więc się nie liczy 😉

      • Si señor. Na Skrze po treningu, ładnych już parę lat temu. Trzeźwy byłeś i rację miałeś. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: