Sztuka Chińska w zbiorach MNW

Na taką wystawę się wczoraj wybrałem, żeby poudawać przed samym sobą, że jeszcze w jakiś sposób z sinologią jestem związany. Miałem też cichą nadzieję, że coś ciekawego z naszego kungfuteckiego punktu widzenia  zobaczę. 🙂

plakat

plakat wystawy

Wystawa mieści się w 3 niedużych salach, z których ekspozycja jednej w całości składa się z powiększonych fotografii muru chińskiego (a, bo nazwa wystawy brzmi „Za Wielkim Murem”..), co uważam, że jeszcze by przeszło w dzielnicowym klubie kultury, ale kurcze pieczone w GAOJI Muzeum Narodowym wywieszać fotki muru chińskiego, w dobie internetu, gdzie takich i 2 razy fajniejszych fotek na tony mozna ściągać, to mogli by sobie darować..  W pozostałych głównie skorupy..

waza

nie pamiętam z jakiej epoki, ale z niezłymi postaciami lekko wojowniczych Arhatów 🙂

.. (te z oszczędniejszymi zdobieniami nawet nawet), trochę obrazów, parę rzeźb i jakieś elementy strojów. W zasadzie wszystko z czasów dynastii Qing i Ming – czyli niespecjalnie stare. Niektóre obrazy były fajne.  Zwłaszcza te, które były qingowskimi kopiami artystów z dawniejszych epok. Jednak nie dało rady ich popodziwiać, bo oczywiście są tak dennie oświetlone, że lepiej od obrazów widać odbijającą się w osłaniających je szklanych gablotach podświetloną ekspozycję zza pleców.. Zyczek! Zresztą poza centralnymi gablotami cała wystawa tonie w półmroku..

szang

tygrys albo lew 🙂

Ten zwierz (niezależnie od tego, czy to tygrys, czy lew) bardzo mi się podoba. Szangowie mieli dobry styl. Lubię ten lekko demoniczny sposób przedstawiania zwierząt za wcześniejszych dynastii. Co do kungfuteckich ciekawostek, to zamiast ludowych obrazków przedstawiających scenki (często walki) z popularnych powieści, które były wystawione, pozwolę sobie wrzucić fotkę drzeworytu z lat trzydziestych XX w. bodaj, z bodhisatwą miłosierdzia:

pusa

uzbrojona po zęby 🙂

No właśnie, jak to jest? Łukasz? Ja myślałem, że ona (Guanyin) to wszystko widzi i słyszy, otwarta na głos cierpiących, a nie tłucze wszystkich złych po głowach. 😉 W każdym razie arsenał ma iście z tradycyjnych chińskich sztuk walk. Tu wypada wspomnieć, że w ramach towarzyszących wystawie wykładów mają się 24 marca odbyć warsztaty taiji. Może się nasz KO wybierze, żeby zobaczyć.. Ma być m.in. pani instruktor polskiej kadry wushu.  Choć szczerze mówiąc, to ja prędzej na tej wystawie właśnie KO widzę. Odzianego w wystawną szatę z naszytym kwadratem mandaryńskim urzędnika 6 stopnia. Siedzącego majestatycznie w ciemnej sali pod punktowym światłem. Całego pokrytego świergoczącymi sikorkami starającymi się ze wszystkich sił odlecieć, ale na próżno, gdyż KO perfekcyjnie neutralizuje ich próby odbicia się z nóżek każdym, najdrobniejszym muskułem swego ciała. 🙂 No wiecie opowieść o Yang Luchanie i wróbelku.. O, to byłaby ekspozycja taiji! 😉

pogromca

Zhong Kui – Pogromca Demonów

Zhong Kui – pogromca demonów, to chyba jednak najjaśniejszy akcent całej tej wystawy. Aż kupiłem go sobie w muzealnym dziale z merchandise i zdobi teraz moja lodówkę. :p

Przyszło mi też na myśl, że gdyby był tam ze mną  Hong Zhitian, to -poza wszystkim innym co mógłby interesującego powiedzieć- zapewne chętnie określiłby mi przybliżoną wartość rynkową tych eksponatów. Antyki, to hobby naszego mistrza. 🙂

Reasumując, można się wybrać jeśli nie będzie się miało zbyt wysokich oczekiwań. Bilet normalny kosztuje 15zł, a ulgowy 10. Chyba można w tej cenie stałą ekspozycję obejrzeć też, jak kto chce.

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Marzec 11th, 2013

    Tak, spotkałem się z reklamą tej wystawy w metrze, Qrcze sądząc z reklamy myślałem że to coś wielkiego jest. A widzę że więcej kasy poszło na marketing niż na samą wystawę. Myślę że Twoja relacja wystarczy mi w zupełności. Szczególnie zainteresowany jestem tymi sikoreczkami choć wolałbym takie w sienkiewiczowskim wydaniu.

    A Zhong Kui – jak przymykam lewe oko to widzę Ciebie w Gaju… 😉

    Wykłady Taiji – 24 pewnie będę w szkole, ale jakbym przez przypadek nie miał lekcji to czemu nie. Może jakieś pchające dłonie w muzealnych salach w tych śliskich kapciach żeby było trudniej.

    pozdr KO

    • Jak będziesz szedł na te pchające dłonie do muzeum, to daj znać. Wezmę kamerkę. 🙂 No i sikorki we wpisie były naturalnie dwuznaczne jak natura yinyang. :>

  1. KO :

    A Zhong Kui – jak przymykam lewe oko to widzę Ciebie w Gaju… ;)

    A.. tu już wiem, czemu laski w sklepiku muzealnym z trudem powstrzymywały śmiech.. 😀 Ale to i tak postęp ze Skrzańskiego Dziada na Pogromcę Demonów awansować. 😉

    • lukasz
    • Marzec 11th, 2013

    Guan Yin potrzebuje broni, żeby ćwiczyć chuojiao (dla zdrowia, tylko jiben gong i formy).

    Naprawdę jesteś podobny do Zhong Kuia!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: