W wietrzną pogodę lepiej nie ćwiczyć na dworze

A zwłaszcza ćwiczeń wewnętrznych, nawet jak piękne słońce świeci, bo łeb moze przewiać na drugą stronę. Dziś skuszony tym słońcem i czystym niebem poszedłem na Skrę przetestować nagrywanie ze statywu moją nową gaoji kamerką, no i poćwiczyć jakieś neigongi plus coś jeszcze. Efekt jest taki, że mimo czapki i grubej kurtki, łeb mnie boli, a piszę tego posta popijając lidlowego bourbona zmieszanego z herbatą z cytryną. Pewnie było lepiej zostać w domu przed kompem.. 🙂

Krzywa wieża

wreszcie Marek nauczył mnie zakrzywiania przestrzeni 😉

Zresztą nie żałuję. Statyw będę musiał co prawda zmienić. Pożyczyć, albo kupić jakiś porządniejszy, bo ten 20 letni, jeszcze w Kantonie kupiony, trzęsie się podczas obrotów, a jak będę chciał nadążyć ujęciem za lecącym niczym burza Baumanem (chcę go poprosić o jakiś pinan), to już płynnie nie da rady tego zrobić. Co do ćwiczeń, to trochę neigongowałem na górze, potem zszedłem porobić na ławeczkach qigongi na siedząco, a na koniec przeszedłem do opon na tafli boiska, na których poćwiczyłem trochę uderzeń.

opony

jeden z symboli Skry

Opony, to bardzo kungfiarski przyrząd treningowy. Można na nich palce, nadgarstki, przedramiona, pięści, łokcie, jak również palce stóp wzmacniać. Są twarde miejscami i cholernie nieprzyjemne w kontakcie, przez co wymuszają kontrolę siły uderzeń i celność, ale ustępują na tyle, że da radę potrenować. Nie chodzi mi tu o jakieś hardkorowe utwardzanie, a bardziej o przyzwyczajenie do bolesnych zderzeń z rękoma, czy nogami przeciwnika podczas choćby sparingu treningowego, o walce nie mówiąc.

Ponieważ było dziś tak ładnie, zrobiłem kilka fotek więcej..

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zwróciło moją uwagę, że śnieg był dzisiaj jakiś inny. Skorupkowaty z wierzchu i dość gęsty pod spodem. Człowiek się zapadał weń z minimalnym opóźnieniem, więć może nadawałby się do treningu qinggong (sztuki lekkości)? 😉 Poza tym niesamowicie wyglądał wiklinowy gaj na terenie przylegającym do dawnego kempingu i obozowiska Cyganów. Spokojnie moża by tam nakręcić klasyczną scenę hongkongijskiego kina kung-fu, albo samurajskiego. BTW, na płycie boiska ćwiczyli sobie dzisiaj walkę mieczem jacyś miłośnicy europejskiej szermierki średniowiecznej. W pierwszej chwili, z daleka, pomyślałem, że jak nic Marek umówił się na Skrze z dwoma KO, żeby ich naszego kataniastego miecza pouczyć, ale okazało się, że to nie oni.

rycerskie

trening miecza europejskiego

Przy czym muszę tu napisać, że wyglądało to całkiem fajnie. Tzn było tam sensowne poruszanie się (bufa) dbałość o kąty itp. Dużo kung-fu w tym widać. Nic z bezsensownego obstukiwania się kijkami. A sztuki dynamicznej fotografii pod kątem uczę się od Sifu Adama.  🙂

Skoro przy broni jesteśmy i o shifu mym i braciach wspomniałem, to na dowód, że się też uczą, ten kolaż wklejam na koniec:

suburito-vert

trening z bokkenem, czy też raczej z suburito 🙂

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Marzec 17th, 2013

    Jeszcze tylko miesiąc szkoły mi został… a wtedy

    …Przybędę w pokoju…

    • Jak Matthias Hues, z platynowym fryzem i zabójczym dyskiem? 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: