O 5:30 na Skrze

Już nie pamiętam kiedy ostatni raz w życiu poszedłem poćwiczyć z rana na Skrę (czy gdziekolwiek). Z rana mam na myśli nie 10:30, ale taką zbożną chińską poranną porę.. 😉 Dziś po prostu wróciłem o 4:30 z podróży i nie chciałem rodziny budzić niepotrzebnie, to poszedłem na stadion poneigongować.

SKra_lipa

święta lipa przy dawnej ścieżce

Stwierdzam z powagą: jest różnica. Jest inne powietrze, inne światło.Jest lepiej. Śmieszne, że taka rzecz, jak światło padające z innej strony niż zwykle, potrafi zmienić odbiór znanego miejsca. Na tych fotkach tego niestety za bardzo nie widać..  :/

Ska_cienie

na płycie boiska

Ćwiczy sie dobrze neigongi o tej porze, a że byłem zmęczony i niewyspany, więc bardziej jako doładowanie baterii ten trening należy potraktować niż na robienie postępów. Chińczycy rano wstają, bo się wcześnie kładą i od tego ciężko uciec zwłaszcza, gdy się potem jeszcze do pracy ma pójść. Ja na szczęście dziś nie musiałem. W normalnych warunkach chyba bym się nie przemógł.. Ale spróbuję kiedyś. Wiem, że Marek wcześnie rano zaczyna trening, ale też ma bliżej natury i ciąży na nim ciężar bycia shifu. :p

Budujące jest tez to, że o tej 5:30 przybył na Skrę równolegle ze mną jeden biegacz, a potem dotarli jeszcze kolejni, więc Skra żyje nawet o takiej porze.

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Czerwiec 17th, 2013

    Nie ma takiej godziny jak 5:30. NIE MA!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: