Klasztor Sza[o]rytek i Złota Kaczka Mandarynka ;)

Myślę, że to jest teraz dość jasne, ale będę czuł się lepiej jak jednoznacznie oświadczę, że aby wpis spełniał minimum kwalifikujące do umieszczenia na oficjalnym blogu Stowarzyszenia, wystarczy np. bym spotkał się z Baumanem (ścieżka skojarzeń Bauman–>Skra–>Chuojiao), zobaczył gdzieś kaczkę mandarynkę (nawet w swojej wyobraźni), usłyszał coś ciekawego od KO lub odkrył dobre miejsce do neigongowania. 😉

Dziś znów akurat przeszedłem się z Baumanem na Powiśle, ale najpierw tam od góry, jak Park Beyera i zabudowania klasztoru Sióstr Szarytek, potem dołem, wzdłuż Kruczkowskiego. Już zapomniałem, że w Warszawie może być tak fajnie. Sam fakt, że jest się na wzniesieniu a w dole rozpościera się ładny widoczek, widać wieżyczki, dachy, zieleń, jakieś światła, już poprawia humor. Trochę tam jak, w Przemyślu, czy nawet w Porto, czy Lizbonie – palmy co prawda nie zauważyłem. 😉

wiezyczka

ciemno już było

Klimat naprawdę niezły. W dole Szarytki mają całkiem spory kawałek zieleni, jakieś ogrody, ale też boisko do siatki. Miejsca więcej niż w Shaolin na oko (osobiście nigdy nie byłem).  🙂

brama  brama-baumanBramę też mają dobrą. Zresztą niejedną..

Przeszliśmy kawałek dalej, do Tamki, i natknęliśmy się na Złotą Kaczkę. Nie mogłem odmówić sobie zrobienia fotki na jej tle. yyt_zlotaNiska, bojowa, na piszczel. Wyżej nie zrobię. Ale też boli (jak ktoś poczeka i da się trafić) 😉

zlota_kaczkaKaczka mandarynka byłaby lepsza! Tylko legendę powiązać z tą z Bazyliszkiem, żeby groźniej było i git! Może jako Stowarzyszenie zaczniemy lobbować. 😉

Chcieliśmy zejść wzdłuż muru klasztornego, dołem, od tej fontanny, ale trafiliśmy w ślepy zaułek i rozpoczynającą się imprezę z napoczętym sześciopakiem, ale spoko, panowie całkiem kulturalni się okazali. 😉 Zawinęliśmy z powrotem na górę i przechodząc obok konserwatorium..

Bauman

autentische Karatekampfmeister 😉

..przy mieszających się dźwiękach poszliśmy do schodów prowadzących w dół do ul. Kruczkowskiego.

mur

mur zakonny

Doszliśmy, skręciliśmy w prawo. Po drodze nam kopary opadły, bo pojęcia nie mieliśmy, że Rodor dorabia w teatrze..

rodor

😀

Zgodziliśmy się z Baumanem, że tam niżej, może przez te wiadukty kolejowe, bardziej berlińskie klimaty przychodzą na myśl.

Zmęczeni trochę pomyśleliśmy, że usiądziemy na chwilę w W-wie Powiślu tym bardziej, że napis na szybie kusił espresso za 3,50.

wwa-powisleCena ludzka, to i z hipsterami możemy usiąść – myślimy- ale nieeeeee, byłoby zbyt pięknie.. 3,50 jest tylko od 7-12. Potem masz już, chamie, co Włochem zostać chciał, espresso za 6 zeta. No to podziękowaliśmy uprzejmie i poleźliśmy na górę, na Chmielną. Łachy bez.

IMG_20131110_060228

więcej nie trzeba 🙂

Dobre samopoczucie podstawą udanego treningu chuojiao (czy czegokolwiek innego zresztą). 🙂

Ngondeg

P.S.

A i widzieliśmy Niemców, ale nie takich fajnych, jak wbrew pozorom często można spotkać, a raczej takich, co jutro, w nasze święto, będą może dym robić. Takich nie lubić. Nie.

Reklamy
    • Bald Monk
    • Listopad 11th, 2013

    2:05 = i wiele innych podobienstw jednak widze.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: