Listki

Są naturalnym przyrządem treningowym jiuzhidzisty, a pora teraz taka, że w listki bić po pierwsze nie grzech, a po drugie się słabiej trzymają, co ma wpływ na wzrost samooceny ćwiczącego.. 😉

yezi

Zwłaszcza brzozowe są ok, bo małe i jak wiaterek zawieje, to trzeba się nagimnastykować, by trafić.Tak w ogóle, dobrze być do tych ćwiczeń solidnie rozgrzanym, wykonać yijinjing lub yunzhangbafa przed, a najlepiej być po obydwu.

IMG_20131111_053529

Różne są sposoby uderzania paluchami. Można np tak jak u góry, czyli wychodząc z bazishou, tyle co zaginamy kciuk, żeby lepsze naprężenie dłoni uzyskać.

Celność, krótką  (albo i nie) żądlącą siłę oraz zasięg się tak ćwiczy. Precyzyjniej opisywać nie będę, ani klipu nie wrzucę, bo by się shiye mógł zdenerwować, że mimi zdradzam. Musi być to metoda tajemna, bo nawet w Encyklopedii Wushu, którą mam, a w której można znaleźć inne nasze tajemne metody, jej nie ma. :p Inna sprawa, że tak naprawdę samo uderzanie to jeszcze nie taka wielka rzecz -trochę wprawy trzeba nabrać- ale te wszystkie ćwiczenia wspomagające – i owszem. Zaczynam je coraz bardziej doceniać. Nie wiem, czy to normalka w kung-fu, czy ja tylko tak mam, ale różne rzeczy mi się zaczynają zazębiać po miesiącach, czy nawet latach,  a niby wiem wszystko od samego początku. 🙂

Gdyby ktoś pytał, to z uderzeniami palcami wg mnie jest tak, że mimo iż potencjalnie niebezpieczne, nie są to techniki absolutne. Poza przygotowaniem treningowym, ważne jest używanie zdrowego rozsądku. Trzeba wiedzieć kiedy i jak z nich korzystać. Masz wątpliwości? Przykład stosowany przez Hong Zhitiana: wyciągnij dłoń wnętrzem ku górze [stuk!] palec wskazujący uderza z góry w otwartą dłoń. Bolało? Nie.. Teraz obróć dłoń grzbietem do góry.  To samo stuknięcie. Jak było? Bardzo nieprzyjemne. To uderzenia palcami są skuteczne czy nie? Zależy gdzie uderzysz. 🙂 Jak walniesz z całej pary siłą półtora-stopową w klatkę przeciwnika okrytą skórzaną kurtką, to najpewniej sobie palucha połamiesz, a on nic nie poczuje, ale jak przy nadarzającej się okazji dziabniesz go w miękkie miejsce, to być może go pokonasz. Jak się nie wystraszysz.. 😉 Ćwiczymy głównie dla zdrowia i tzw rozwoju osobistego, ale wiedzieć trzeba. Zresztą bez dobrej pracy stóp i wyczucia dystansu i tak się niewiele da zrobić..

Myślę o listkach i przypominam sobie, jak Adaś mi opowiadał dawno temu na Skrze, że oglądał w TV Aleksieja Ignaszowa (Czerwony Skorpion) podczas treningu na listkach – tylko tamten uderzał pięściami. Szkoda, że nie mogę znaleźć klipu na YT. Jakby ktoś miał, niech zapoda link.

 

Ngondeg

Reklamy
    • Po prostu – Jarek na ślunskiej banicji
    • Listopad 12th, 2013

    A co ciekawe jak mi się wydaje ostatnimi czasy – cały wist leży w tych z pozoru „nietwardzielskich” metodach treningowych , które to są taką „uncją” przeważającą , która może dać niuans istotny. Czy to szybkośc, czy to specyficzną siłe , czy shenfa (albo wszystko naraz :P) wyrabia co może okazać się tym małym czymś co może pomóc a na pewno nie zaszkodzi. W końcu Hong Zhitian nie ma gabarytów Overeema , nie ma bajcepsa jak Tyson, nie ma postury zapaśnika – a jak ulokuje cios czy do rzutu podejdzie to jednak skądś mu się to wzieło – i na pewno nie z pompek czy walenia młotem w opone. Choć z tą opona to widzę podobienstwo w niektorych szczegolach. Poczulem na sobie rożne uderzenia i petarde od zachodniosportowego zawodnika (kolega boks cwiczyl) – boli i krzywdzi ale gwałtowne wejscie – czy to chwycenie, czy to strzał, czy inne wycięcie albo pociągnięcie po piszczelu lub pacnięcie na mięsień – na klocku mojej wagi co trzy razy wiekszy od Honga jednak robi wrażenie i budzi respekt. NIe chciałbym na czysto przyjąć z jego choćby ręki , którą ma przy mojej małpiej – wrecz dziecinną 😉 by nie obrazić.

    • Nie wiem jak z waleniem młotkiem w oponę. Trzeba spytać. Z kamiennymi kłódami mógł ćwiczyć. Poza tym w wojsku służył. 😉

    • Po prostu – Jarek na ślunskiej banicji
    • Listopad 12th, 2013

    a we więźniu był ?:) tak a propo wojska – bo nie zna zycia kto nie sluzyl w marynarce 🙂 – :):):) panie Andrzej a pomysl pan rabanie drewna z góry czy młotem uderznia w opone a choćby takie „rąbnięcie ” jakim nas katowano swego czasu z góry na dól co to aż miał patyczek polecieć w jedno konkretne miejsce by siła poszla prawidlowo – wydaje się, że te same miesnie pracują i podobnie. Ale spytać nie zaszkodzi o konkret, w koncu skądś to się wszystko wzieło, że mnie 6o paro latek bardziej przeraża niz jakis młody przygłupek w dresowozie co sie beemko na wioscy itd. itp. 😉 No przyjemne w kazdym razie to nie jest być poczestowanym technika od nauczyciela naszego nauczyciela 🙂

    • Hong nie. 🙂 Jeśli chodzi o rąbanie drewna i piza, to uważam, że to jednak trochę różna siła, choć mało drewna w życiu rąbałem, więc nie będę się mądrzył. 😉 Co do dresów, to są groźniejsi, bo ich linia przekazu jest mocna i niezagrożona. Oni przetrwają, my.. nie wiadomo.. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: