Co Wy wiecie o wizualizacji..

czy o zabijaniu.. czytajta i uczta się:

mysliwcy

🙂

To z książki „Myśliwcy” Witolda Urbanowicza. Ten fragment ma oczywiście charakter żartobliwy, bo Kulbickiego odblokowano skutecznie w bardziej prozaiczny sposób, ale to co Urbanowicz pisze w swoich książkach o walce w powietrzu i o przygotowaniu do niej, to.. kung-fu. 🙂 Utkwił mi w głowie nacisk na orientację w przestrzeni, ciągła obserwacja otoczenia (wypatrywanie nieprzyjaciela, zapamiętywanie ukształtowania terenu i chmur), zachowanie zimnej krwi, odwaga bez ryzykanctwa.. A ćwiczenia z wypatrywaniem i śledzeniem much na oknie z odległości, podczas leżenia na pryczy, to przecież nic innego jak yanfa – metoda, którą spodziewałbym się  znaleźć w jakimś klasycznym podręczniku chińskiego łucznictwa! Witold Urbanowicz miał w swym życiu epizod walki w Chinach (przeciwko Japończykom), który opisał w książce „Ogień nad Chinami”. Bardzo ciekawa i pouczająca lektura, która wg mnie powinna być obowiązkową w Stowarzyszeniu do zdania egzaminu na pomarańczowy pasek [poza qiangshou,shangbada, chuojiao #1 i testem 100 kumite z Jarozwierzem] 😉

O tym, że człowiek ten posiadał prawdziwe, głęboko zaszczepione umiejętności, a nie tylko jaja i kupę szczęścia dobrze ilustruje to,  co powiedział o swym dowódcy jeden z pilotów amerykańskich latający w Chinach pod komendą Urbanowicza:

„To me, Colonel Urbanowicz was like a swami or seer—someone who sees all and knows all,” said Donald Lopez, a rookie pilot with the group. „I couldn’t believe the details he could give you after a fight. He saw everything that happened and everything that everybody did.”

W „Ogniu nad Chinami” są też świetne fragmenty o walkach wygranych nie w wyniku oddania celnej serii w drugi samolot, a poprzez wpędzenie przeciwnika w panikę, przy pewnej dozie własnej konsekwencji i opanowania. 🙂 Trudno o lepszą ilustrację roli psychiki w walce. Urbanowicz zwraca też uwagę na świetny program szkoleniowy, którzy Polacy rozwinęli przed wojną, a który pozwolił odsiewać z szeregów myśliwców (nie koniecznie z lotnictwa w ogóle) tych, którzy nie mieli odpowiednich cech psychofizycznych, a kształtował tych, którzy je mieli. Trening akrobacji lotniczych miał tu ponoć duże zastosowanie. Tak więc pamiętajcie o tym, przy robieniu form z wszelakimi elementami około-akrobatycznymi (4 i 5 chuojiao n.p.),  – to nie tylko jakieś tam mniej lub bardziej wątpliwe „zastosowania” czy element sprawnościowy, a również przygotowanie błędnika, ćwiczenie na orientację. 😉

Tak, Urbanowicz to był prawdziwy Wielki Mistrz. Większy niż choćby taki Yip Man, którego skądinąd darzę sympatią, ale który pewnie w rzeczywistości nawet tyle razy nie „skrzyżował dłoni” z Japończykami, co Urbanowicz ich realnie zdmuchnął. 🙂 Żeby było śmieszniej niewykluczone, że Urbanowicz latał Yip Manowi nad głową, bo walczył m.in. na kantońskim niebie. No, ale filmy kręci się o Yip Manie, nie o Urbanowiczu.. Chińczyków za to winić nie można, rzecz jasna. To ich bohater. My moglibyśmy zrobić bardzo dobry, mega ciekawy film bez żadnego naciągania i nachalnej propagandy, ale gdzie tam.. Polak – bohater w polskiej TV? Jaaasne.. Może właśnie Chińczycy coś o nim nakręcą mimochodem, bo znienawidzonych Japończyków bił, mimo że u boku kuomintangowców.  Byłyby jaja. 🙂

Ngondeg

Reklamy
    • rodor
    • Grudzień 4th, 2013

    GeAnde, nie desperuj :), a skąd wiesz czy Urbanowicz kasując Japońców nie skasował jakiegos mastera shotokanu i to, że nie robią o nim filmów jest spiskiem karateków ;), a może zestrzelił jakiegos japońskiego Starotestamentowca – co tłumaczy medialną ciszę ;). Zawsze jest szansa, że w końcu znowu zechce się Niemcom i nakręca kolejny serial, w którym z wrodzonym sobie realizmem i prawdą historyczną przedstawią polskiego bohatera, o którym usłyszy cała Jewropa 🙂

      • KO
      • Grudzień 4th, 2013

      Tak przy okazji dziś czytałem że można by fajny film nakręcić o lisowczykach jak przez Ruś się przebijali. Albo o dywizji syberyjskiej. No mamy kilka fajnych tematów na filmy a takie g…no się kręci….

        • rodor
        • Grudzień 4th, 2013

        „można by fajny film nakręcić o lisowczykach” – oj, widzę, że KO chce się narazić niejakiemu DO, który już co prawda lnieje i po Kmicicu zostało mu już tylko wspomnienie, ale mniemam iż godzien jestem zobaczyć jak Waszmosć swoim zerwikapturem machniesz mu koło nosa, a on wycedzi przez zacisnięte zęby: ” kończ Wasć, wstydu oszczędź”. Wówczas – sssrrrruuu i po sprawie 🙂

      • Donkey i miecz? Serio? Szkoda kunsztu KO. ;))

        • rodor
        • Grudzień 6th, 2013

        Ojej, doceń pomysł 😉 : D.O. miałby oczywiscie swoją szablę , którą ciął fotografie w Zachęcie :), a KO miałby zerwikaptura i mogłaby to być zajawka do sequela „San shao ye de jian” (u nas chodziło to na kasetach jako Śmiertelny Pojedynek 🙂 )

    • KO
    • Grudzień 4th, 2013

    A propo wizualizacji moja ulubiona historyjka którą widziałem na własne oczy.

    To było w Gdańsku na seminarium z Yang Jwing Mingiem. Seminarium było na hali do treningów lekkoatletycznych. Była tam także skocznia do skoku w dal. Rozbieg, deska i piaskownica usytuowane tak że zaraz za piaskownicą była ściana. Duża czarna. I na tej ścianie było duże białe koło z krzyżem i napis „Tu skakać”. Każdy kto to zobaczył w śmiech. I tak czekamy na mastera i się śmiejemy aż Yang wchodzi i pyta się co nam tak wesoło. Ktoś mu wytłumaczył że napis, i skakać. A on tylko pokiwał głową i powiedział :

    „Tak, Tak. Bo jak skaczesz to tam musisz skoczyć umysłem.”

    no cóż może nie tak zarąbista opowieść jak Urbanowicza ale lubię ją

      • rodor
      • Grudzień 4th, 2013

      A to akurat bardzo fajne 🙂 i takie interdyscyplinarne, co by nie było, że psychika ważna tylko w kopaninie 😉

    • Mały Mis z klapniętym uszkiem
    • Grudzień 5th, 2013

    Podoba mi sie jak porzadny łomot ;), poczulem sie mlodszy- jako mlodzieniaszek czytywalem Dywizjon 303 Fidlera i bylem fanem podniebnych zmagan hurricane’ow i spitfire’ow !!!! Jakie 100 kumite ? chyba, ze w 3 x 3 minutowe rundy da sie upakowac 100 walk na raz bo na wiecej nie mam sily, kondycji i ochoty 🙂 i skillsów

      • Mały Mis z klapniętym uszkiem
      • Grudzień 5th, 2013

      A tak wlasnie ogladam w pracy 🙂 – to wkleje mimo iz nieco jak zawsze nie w temacie ale nie bede na grupie mailowej slał bo akurat mam rozsiew tematyczny od samolotu po uderzanie w packe :)- tu ladnie cwicza orientacje w sytuacji wlasnie i sporo kung fu jest – podobne te podniesienie rak instynktowne itp. i to wszystko jest w gong fu – i cala ogolnorozwojowka i orientacja w sytuacji takoz bledniki i inne myki co chinczyki doszly do tego podbnie jak w innych miejscach na swiecie w innych dyscyplinach ludziska 🙂 i to jest pikne !!!! jak sie tak powaznie zastanowic to metody treningowe chinskie sie wlasnie pojawiaja tu i owdzie a czasem na nowo je gdzies ktos odkrywa 🙂 i mister Andrzej moglby pewnie sporo tu przytoczyc z szerokiej wiedzy na temat CJFZ

        • Mały Mis z klapniętym uszkiem
        • Grudzień 5th, 2013

        i nawet kopniecie z ziemi jest po obaleniu sie iscie z fanzi !!!:)

  1. Mały Mis z klapniętym uszkiem :

    i nawet kopniecie z ziemi jest po obaleniu sie iscie z fanzi !!!:)

    Tak. Wygląda jak hou diantui z podpórką. 🙂 Szczerze mówiąc to mi się najbardziej podobało. To co oni ćwiczyli na sali jest pewnie fajne i dla nich potencjalnie użyteczne, ale wg mnie nie jest to koniecznie rozwiązanie dla tych ludzi ze scenek z kamer nadzorujących. Tam w większości byli napadnięci wystraszeni ludzie (chyba też kobiety) nie będący w ogóle w trybie „walcz”, a raczej w trybie „negocjuj, może jakoś się uda”. Dwie kompletnie różne sytuacje. Zresztą natężenie agresji w realu i w tych pacankach na zupełnie innym poziomie. Naturalnie to trening – rozumiem – trzeba go stopniować, a i tak da się tylko odtworzyć namiastkę prawdziwego zagrożenia. Dlatego dalej obstawiam, że rezultat byłby podobny nawet w przypadku tych ćwiczących. Choć ćwiczyć należy. Myślę, że walki powietrzne mają więcej wspólnego z szermierką na szpady, czy rapiery (tylko w koszulach) – szybkość i unikanie jakiegokolwiek kontaktu z bronią przeciwnika. 🙂

  2. wszystko zależy od konwencji, którą przyjmiemy. Jeśli D.O. miałby być taki niby sienkiewiczowski, to lepiej, żeby KO był janczarem. I mógłby D.O. schwytać i zaprowadzić do obozu, i sprezentować komuś, a dalej już w ogóle można bawić się konwencją i puścić wodze fantazji.. 😉 Ale i tak wolę o tym gościu nie myśleć.

      • rodor
      • Grudzień 6th, 2013

      O nie, on ma w sobie tyle z Sienkiewicza co karaczan z krokodyla :). Widziłabym to raczej jako działanie „zerwikaptura sprawiedliwosci” wymierzającego karę np. złodziejowi „swietej szabli”, którą „macha jak cepem” 😉

      • No to ja bym bardziej tym cepem wymierzał tę sprawiedliwość niż mieczem. 🙂

    • Adaś
    • Grudzień 7th, 2013

    Czy próby trafienia strumieniem uryny w muchę namalowaną wewnątrz miski ustępowej też należą do katalogu yanfa?? 😉

    • Tak. Ale Ty jesteś już zaawansowany. Możesz celować w otwór gniazda szerszeni. Ćwiczysz yanfa, odwagę, opanowanie i poświęcenie za cesarza. Wszystko naraz. 😉

        • KO
        • Grudzień 7th, 2013

        Ale tylko raz… ten ostatni…

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: