Mandżurowie

Nie raz pisząc o naszym mistrzu wspominałem, że jest on Mandżurem, że Wu Binlou też, najprawdopodobniej, był Mandżurem. Cóż to znaczy? Obecnie w sumie niewiele, bo na dobrą sprawę naród mandżurski rozpuścił się niemal doszczętnie w żywiole chińskim. A był to naród zwycięzców, który pokonał Chiny ustanawiając zarazem ich ostatnią dynastię cesarską – Qing. Pochodzenie Mandżurów nie jest do końca jasne, tak jak i geneza samej nazwy. Przypuszczalnie są potomkami Dżurdżenów, którzy zresztą podobnie, tylko kilkaset lat wcześniej, władali sporą częścią Chin jako dynastia Jin.

nisan_saman

Szamanka Niszan

Ta duma z faktu bycia potomkiem wojowniczego ludu, który -samemu nielicznym będąc- był w stanie zawojować  i utrzymać w ryzach wielomilionowe państwo Hanów (etniczni Chińczycy) czasem przebija przez wypowiedzi Honga. Nic dziwnego – pochodzi od nich, a duch, który odziedziczył pasuje jak ulał do sznytu tradycyjnej szkoły walki. I ja nawet lubię te jego dywagacje na ten temat, tym bardziej, że nie ma w nich wywyższania się nad Chińczyków i brak w tym surfowania na fali bardziej sprzyjającego klimatu politycznego i mody na „stare”. Prędzej jest to manifestacja poczucia własnej wartości na zasadzie „ja też sroce spod ogona nie wypadłem”, choć w przypadku Mandżurów, to sroka czcią jest otaczana, i może nie spod ogona, ale protoplasta rodu Aisin Gioro sroce z dzioba wypadł był [pośrednio]. 😉 Hong pochodzi z rodziny arystokratycznej, ziemiańskiej, onegdaj majętnej, co może w naturalny sposób ułatwiać mu utożsamianie się ze swymi przodkami. Niemniej w moim i chyba w swoim własnym odczuciu jest bardziej Chińczykiem (Zhongguoren nie musi równać się Han) pochodzenia mandżurskiego niż Mandżurem. Nie zna przecież swego mandżurskiego nazwiska rodowego, nie mówi ani słowa po mandżursku.. Trzeba tu też zaznaczyć, że taki stan rzeczy nie jest wyjątkiem wśród współczesnych Mandżurów i wcale niekoniecznie jest wynikiem prześladowań po obu rewolucjach, a procesem wynaradawiania, który zaczął się znacznie wcześniej. Ponoć ostatni cesarz Qing, Puyi, umiał wypowiedzieć tylko jedno jedyne słowo w „ojczystym” języku. Było to „ili” – wstań, używane przezeń podczas audiencji..

lucznik

Mandżur czy nie, wolałbym nie drażnić 😉

No i tak.. Nie chcę tu się wdawać w jakiś przydługi wywód historyczny, bo za słaby jestem, ale ponieważ mam w dorobku okres nauki j. mandżurskiego u samego kongliangge zi profesora Jerzego Tulisowa, który wspominam z rozrzewnieniem niemal, to bardzo się ucieszyłem, jak ostatnio znalazłem ciekawe filmiki o próbach uratowania przed totalnym zapomnieniem języka mandżurskiego w Chinach, jak również filmiki z zarejestrowanym językiem Sibe, który tak naprawdę jest dialektem tego pierwszego.

ten jest po angielsku i nie za długi

Żeby nie było tak akademicko, dodam historyjkę z życia. Podczas pobytu mistrza w 2011 r., bodaj, wzięliśmy go z Jarozwierzem do knajpy „Lotos” przy Belwederskiej i specjalnie wziąłem dzień wolny od pracy w firmie z tej okazji. Jak już siedzieliśmy w tej restauracji czekając na jedzenie i rozmawiając z Hongiem, koleżanka z biura zaczęła wydzwaniać z jakimiś mało istotnymi sprawami, którymi można by się zająć bez angażowania mojej osoby, a ja musiałem przerwać zabawianie mistrza. Zabawianie sprowadza się co prawda głównie do słuchania jego niekończących się opowieści i wdychania hektolitrów dymu papierosowego, ale Hong jest przy tym uważny – nie można się zdekoncentrować, ani symulować, a przerywanie mu wątku przez jakieś tam telefony też nie jest szczególnie mile widziane. Toteż, gdy się wreszcie rozłączyłem, powiedziałem poirytowany coś mało pochlebnego o koleżance i dodałem -jako ciekawostkę- że jest ona Mandżurką. Niezbyt fortunne posunięcie, bo jak to? Mandżurka i coś nie tak? Trzeba się dopytać o wszystko i zbadać w czym rzecz. Może Ge Ande czegoś nie ogarnia. Z drugiej strony dobrze czasem wprowadzić nowy temat do rozmowy z mistrzem dla odświeżenia.  W każdym razie bardzo się zainteresował „krajanką”. A Karolina (takie ma polskie imię) nawet nie ma w paszporcie wbitego „Manzu” w rubryce narodowość, a zbożne „Han”. Niemniej jest świadoma swych korzeni. Wierzę na słowo. Wystarczy spojrzeć na buzię, zresztą całkiem niebrzydką, no i wiedzieć, że pochodzi z Daqing w Heilongjiangu, czyli tej najbardziej wysuniętej na północ  z trzech prowincji północno-wschodnich, zwanych Dongbei, a stanowiących tereny dawnej Mandżurii. Wszystko się zgadza. 🙂

gesi

okolice Daqing

BTW Karolina jest Mandżurką o złotym sercu -kiedy Wam koleżanka z pracy przyrządziła na poczekaniu i przyniosła do biurka gorący posiłek tylko dlatego, że zauważyła, że jesteście zmęczeni? ehhh.. – i pewnie niezasłużenie ją wtedy przed Hongiem obgadałem.. ale wojna.. :p

PIC00211.JPG

letnia rezydencja cesarzy mandżurskich

Czuję, że powinienem jeszcze napisać o tym, że Mandżurowie, w czasie gdy popędzili kota Mingom – sorry nanquanowcy 😉 – byli już całkiem ucywilizowaną nacją. Nie była to jakaś dzicz na wzór XIII wiecznych hord mongolskich. Ba, zanim wdarli się wgłąb Chin, od kilkudziesięciu lat mieli własne państwo oparte na chińskim wzorcu, ze stolicą w Mukdenie – obecnie Shenyang (Dongbei chuojiao tam ćwiczą!) – z zamieszkującymi je obywatelami narodowości Han. Oczywiście aniołkami też nie byli, a za apartheid, który zafundowali Chińczykom słusznie byli przez nich na długo znienawidzeni. Nie chciałbym zakończyć tak ponuro. Może więc uwieńczę wpis czymś, co Mandżurowie dobrego dali ludzkości, bo to że ktoś potrafi drugiemu rozwalić łeb cepem (ponoć cep bojowy należał do ulubionych broni konnicy mandżurskiej w XVII w.) to marny powód do podziwu. A zatem niech go ozdobi najfajniejszy chyba wynalazek mandżurski – qipao *znów zabrzmiało niebezpiecznie* 😉

qipao

pani w qipao

Ktokolwiek wpadł na pomysł ściągnięcia qipao, by bliżej ciała leżał i podciągnął ów gaoji rozpierdak aż po samo biodro, zasługuje na zaszczytne miejsce w historii przed wynalazcami czcionki drukarskiej i sosu sojowego, plus należy mu postawić słusznych rozmiarów stelę nagrobną, wspartą na majestatycznym żółwiu. Umesi yobo! 😉

Ngondeg

Reklamy
    • Adaś
    • Grudzień 11th, 2013

    Podzielam całkowicie Twój w pełni uzasadniony zachwyt nad estetyką qipao. Tzw. boczny rozpierdak kończy się tak wysoko dla ułatwienia wykonania yuanyangtui. Jeśli jednak sytuacja bojowa implikuje stosowanie niskich kopnięć typu cuntui, wówczas główka rozpierdaka jest uprzednio przesuwana w dół. 😉

    P.S.: Jeśli Twa mandżurska koleżanka przyniesie Ci kiedyś na biurko smaczne espresso i otrze pot z czoła, to prorokuję, iż wstąpisz na drogę bigamii. 😉

    • Young Tiger,

      rozpierdak nie pomoże w yuanyangtui. Pamiętaj, że służył do ułatwienia wsiadania na konia, a więc do ruchu okracznego – kuabu. Kuabu zhuang to inna nazwa „sikającego psa”, zatem rozcięcie owo przyda się bardziej do zhuailiantui lub do yoko. Poprawka z teorii przed feriami. 😉

      Co do espresso od Karoliny, to niemożliwe, choćby dlatego, że wyjechała ponad rok temu do Szanghaju ze swoim świeżo upieczonym mężem (bardzo porządny gość btw), któremu powiła już syna i jest stateczną, szanowaną matroną. However, wiedz, że -będąc jeszcze w syrenim grodzie- nabyła za swoje prywatne pieniądze ekspres przelewowy, który postawiła we wspólnej kuchni do użytku dla wszystkich i czasem, z własnej nieprzymuszonej woli potrafiła mi z rana zrobić kawę z mlekiem w tym ekspresie. I nie było w tym żadnej, ale to żadnej interesowności, a wiesz, że nie wyglądam też jak wycięty z koreańskiego boysbandu. 😉 Mało tego. Nie tak dawno poprosiłem ją o pomoc w kupnie ziarnistej kawy z Yunnanu (piliście u mnie w domu z Aśką) i nie chciała przyjąć żadnych pieniędzy. Tzw polska gościnność może za Karolcią trampki nosić. 🙂 Bigamia? A co bym powiedział Kim Bo-Kyung? ;pp

    • Po krótkim namyśle przyznaję, że rozpierdak by pomógł przy yyt, ale pod warunkiem, że qipao nie byłby mocno opięty pod tyłkiem, jak to często bywa. Zwracam niemniej honor. 😉

      • KO
      • Grudzień 12th, 2013

      W kwestii technicznej… informacja dla naszych młodych czytelniczek. Otóż dysponuje wykrojami sukienki qipao które umożliwiają samodzielny montaż powyższej.

      Demontaż członkowie stowarzyszenia wykonują w późnych godzinach wieczornych.

    • KO
    • Grudzień 12th, 2013

    A tak serio bo wszyscy pomyślą że najważniejsze dla nas są zawartości sukienek.

    ŚWIETNY TEKST… Standing owejszon dla autora!!!

    • Taki prawdziwy taoista chiński – nie taki new age – powiedziałby, naturalnie, że najważniejsze są zawartości sukienek. Ale chińscy taoiści to generalnie stare zboki. 😉 Dziękuję. Cieszę się, że się KO podobało. 🙂

    • KrzysT
    • Grudzień 14th, 2013

    Doskonała notka. Powinieneś pisać teksty do podręczników dla studentów sinologii. Za ustroju minionego mówiło się „bawiąc uczy” 😉

    • Jak komiksy z Tytusem? Dzięki! 🙂

        • KrzysT
        • Grudzień 15th, 2013

        No! Jakbyś zachował chociaż wąsa, to z czasem byłbyś podobny, a tak… :>

      • Z wąsem,to podobny do Papcia Chmiela chyba.. 😉 Napisze się nowy komuks z pawianem płaszczowym w roli głównej i będzie jak ulał. :p

    • KrzysT
    • Grudzień 17th, 2013

    jiuzhizi :
    Z wąsem,to podobny do Papcia Chmiela chyba.. Napisze się nowy komuks z pawianem płaszczowym w roli głównej i będzie jak ulał. :p

    No, chodziło o Papcia. Jakoś się zakręciłem i nie doprecyzowałem 😉
    …ale ten pawian płaszczowym to też jest jakaś myśl w sumie 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: