„Chodź dziewczyno chodź” czyli o tym, jak KO, 14 Decembris, Anno Domini 2013, seminarium taiji w Białymstoku prowadził

Parę dni temu KO odezwał się do mnie tymi słowy: „jedź ze mną do Białegostoku, Kudłaty. Taiji i tak się nie nauczysz, ale pokażę ci, jak postępować z kobietami” Uniosłem lekko brwi.. „Potem będziesz mógł być, jak Seungri, jeśli zechcesz” – dodał. Spakowałem więc plecak i ruszyłem za KO do polskiego Changchun.. 😉

Na miejsce przybyliśmy w sobotę o 8:11, co zapamiętałem z taką dokładnością, bo autobus przyjechał o godzinę przed czasem. Kierowca miał chyba guzik z funkcją zakrzywiania czasoprzestrzeni, bo nie mam pojęcia jak inaczej tego dokonać. Dobra kompania ten polski bus. :p

Na dworcu wsiedliśmy od razu do taryfy, a KO kazał kierowcy zawieźć nas na rynek. Chyba wyglądamy jak handlarze, bo pojechał prosto na podmiejski targ.  Szkoda, że taki zwykły. Chciałbym kiedyś zobaczyć koński. Ponoć bez dłoni żelaznego piasku ani rusz. 😉

rynek

w oddali ratusz

W końcu dotarliśmy na właściwy rynek i usiedliśmy na chwilę w „Bułce z masłem” przy kawie i bułce. Espresso znośne, kanapka bardzo dobra.

espresso

xiongmao yin kafei

Po jakichś 20 minutach pojawił się nasz gospodarz, czyli Arek – szef białostockiej szkoły taij wg YMAA. Ten sam, który 2 tygodnie temu odbierał za KO medal na Białołęce. Pojechaliśmy razem do klubu fitness w Bojarach (najstarszej dzielnicy Białegostoku, jak mi powiedziano) gdzie zaplanowano seminarium. Temat: tuishou, czyli tzw pchające dłonie, stylu Yang. Przede wszystkim dla tych, którzy przygotowują się do egzaminu na stopień w/w organizacji.

KO_Arek

motto seminarium oraz Arek i KO po bokach

Przebrałem się, wszedłem za ludźmi na salę (było ok. 10 uczestników) i zacząłem dokumentować. Nie tylko, bo KO korzystając z tego, że kiedyś trenowaliśmy taijiquan w tej samej sekcji, zatrudnił mnie do ćwiczenia w parach najprostszych elementów tuishou z początkującymi w grupie. Fajne to było i wtedy też dotarło do mnie, że KO – mój stary kumpel z treningów i shixiong- to nie tylko poczciwy Wielki Panda, dusza towarzystwa i kompan do piwa, jakim go się przyzwyczaiłem widzieć, a  najprawdziwszy instruktor. Taki, który rzeczywiście potrafi ludzi czegoś nauczyć. Olśnienie to spłynęło na mnie wtedy, gdy ćwicząc z panią od analogii do klucza ptaków wędrownych, KO podszedł i poprawił mi jakiś szczegół, a mnie to w ogóle nie wkurzyło. A ja -wierzcie lub nie- lekko próżny i drażliwy jestem. To dowód na to, że przemiana, która w nim zaszła jest substancjalna (shi). Chciałoby się wręcz sparafrazować dialog ze sceny z „Cichego Fletu” (kurcze, sam tytuł mógłby starczyć za wszystkie parafrazy świata) pomiędzy zepsutym władcą pustyni a głównym bohaterem:

– KO! Ten sam KO.. Nie, nie ten sam..

– Nie do końca ten sam..

😀 czy jakoś tak..

Czas na małą fotorelację.

Pierwsza część zajęć:

proste_tuishouomiatanieKO_opcjeEwa_KOtaki_tyci

Na przerwie obiadowej poszliśmy do Astorii. Świeżo, czyściutko i smacznie. Za napój, 2 surówki i gigantyczny kawał czegoś na wzór tortilli zapłaciłem 16 zeta.
AstoriaPo obiedzie Arek poprowadził całą czeredę do jednej restauracji przy Rynku, której nazwy nie pomnę,  na słodkie. Ciastka były ok i panią kelnerkę też mieliśmy bardzo miłą. 🙂 Miałem tam okazję trochę z ludźmi pogadać i się zapoznać nieco. Poza Arkiem i Ewą, których też przecież długo nie znam, resztę pierwszy raz na oczy widziałem..szarlotkatulao

Podczas drugiej części KO dalej robił swoje:

dzwignia-lvgrzywanieboNajbardziej mi chyba imponowało to, jak KO utrzymuje kontakt z ludźmi. Z jednej strony komunikując im coś ważnego, z drugiej utrzymując lekką, przyjazną atmosferę, ale atmosferę pracy. Na pewno pomaga mu w tym wrodzone poczucie humoru i talent do opowiadania dykteryjek, tyle że niejeden to potrafi, ale popada przy tym niepostrzeżenie w przaśność.  Na szczęście KO jest od tego wolny. 🙂

Oto próbka jego umiejętności pedagogicznych:

Wziął sobie do serca nauki Honga o tym, że nazwa musi odzwierciedlać istotę ćwiczenia (you ming ze you yi itd..), czy co? Tytuł tego wpisu też jest przecież inspirowany pomysłowością KO.  🙂

Skoro padło nazwisko mistrza, to możemy przejść do części poświęconej chuojiao. KO postanowił, za zgodą Marka, pokazać parę naszych ćwiczeń na tym seminarium. Dlaczego? Otóż dlatego, że jakoś tak nam się wydaje, że dobrze by było zainteresować kilka zdolnych osób stamtąd do ćwiczenia naszego stylu. Arek kiedyś wpadł na Sempołowską na trening. KO też coś jemu i Ewie pokazywał na obozie w Brennej i wydaje się, że ziarenko padło na podatny grunt. Czy coś z tego urośnie, to się dopiero okaże, oczywiście. Wszystko jednak zależy od chęci. My jesteśmy otwarci.

yytgongbucj-dzgnieciatescikByło chyba jeszcze jakieś ćwiczenie, ale fotki nie wyszły. Poza tym KO zaordynował króciuteńki pokaz poruszania sparingowego, na którym wyłuszczył istotę mocnego skręcania tułowia z charakterystycznym dla nas wysuwaniem do przeciwnika jednego barku. Skubaniec trafił mnie nawet zaichuiem w brzuch po wypuszczeniu wabika na głowę (na której sobie powinienem był kamerkę zainstalować ;p).. Mam nadzieję, że się ludziom podobało. 🙂

Byłbym na tym relację skończył, gdyby Arek nie zabrał nas jeszcze do domu swojej mamy na kolację. Naprawdę dawno się nie spotkałem z taką gościnnością jak przedwczoraj wieczór. KO nie był aż tak zdziwiony, bo już tam kiedyś gościł. Zostaliśmy napojeni, nakarmieni i odwiezieni na dworzec. Bez tych zdjęć relacja byłaby nieważna. 🙂

ArekaroniowkapigwowkaJeszcze raz dzięki za wspaniałą gościnę! Ja wiem, że tak się mówi, ale naprawdę.. Te nalewki.. Zyczek! Dobre były!

stacja

ta „V” to jest łapa KO, który chciał ze mnie zrobić aegyo Koreankę 😉

Spodobał mi się Białystok, a zwłaszcza ludzie. Myślę, że niezależnie od tego, czy wyjdzie nam praca misyjna, czy nie, to Hong Zhitiana warto tam kiedyś zabrać. Koniecznie zahaczając o Sokółkę. Myślę, że Manzuren i Dadanren znaleźli by ze sobą wspólny język. 😉

Do Wawy wróciliśmy jeszcze przed północą..

I dzięki za zabranie mnie ze sobą, KO.

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Grudzień 16th, 2013

    To zabrzmiało tak jakbym przywykł. A ja za każdym razem jestem w szoku jacy dobrzy ludzie żyją w Białymstoku. Lubię tam przyjeżdżać bo naprawdę mi wiara w ludzi wraca.

    A za trafienie w brzuch przepraszam. Rozumiem już dlaczego wczoraj mi ta ręka zczerniała a dziś usycha…

    • rodor
    • Grudzień 16th, 2013

    Cieszę się, że w koncu GeAnde docenił tubylców zamieszkujących wschodnie rubieże Rzeczypospolitej :P. W sumie to ziomale mojej drugiej, lepszej połowy :). KO – na Twoim miejscu, po tym pięknym peanie ;),zacząłbym szukać dobrego miejsca na Twój pomnik 😛 :). Zabrakło mi tylko jednego: praktycznych porad, zapowiedzianych we wstępie, jak postepować z kobietami :). KO – czy pokazywłes kobietom jako odskocznię od tuishou, krewetkę :)? Uwielbiam patrzeć jak robia to ćwiczenie ;).

      • KO
      • Grudzień 16th, 2013

      tiaaa szczególnie jak robią krewetkę w kiślu…

        • rodor
        • Grudzień 16th, 2013

        to juz jest poziom mistrzowski w sztuce cwiczenia krewetki – najwyborniejszy 😛

    • Rodor, wielki mistrz uczy swoją obecnością. Nie musi udzielać jakichś porad. KO to nie Starowicz. Powiem Ci tylko, że zaliczyłem ze 3 „misie” z najprawdziwszymi żeńskimi kobietami na tym wyjeździe. KO stał obok w półmroku i się lekko uśmiechał. 😉

        • rodor
        • Grudzień 16th, 2013

        A dobry uczeń umie zrobić notatki :P.
        „zaliczyłem ze 3 “misie” z najprawdziwszymi żeńskimi kobietami ” – ooo, it juz jest konkret 🙂

    • Adaś
    • Grudzień 16th, 2013

    Powiało atmosferą minionej epoki, gdy uprawiano kult jednostki. 😀

    P.S.: Mam nadzieję, że za plecami Arka znajduje się druga część hasła seminarium, które równoważy szowinistyczny charakter pierwszej… 😀

      • KO
      • Grudzień 16th, 2013

      Proszę Cię! Białostoczaninie (uff trudny wyraz) to normalny naród u którego nie zauważyłem żadnej fałszywej poprawności politycznej… A hasło jest super… bo ja też chcę wyglądać jak słodki kociak. 😉

        • Adaś
        • Grudzień 16th, 2013

        Wypada mi tylko wpisać się w konwencję powyższej relacji i pochylić w milczeniu głowę jako wyraz respektu dla Twych boskich ambicji. 😀
        P.S.: Tylko nie zapomnij spiłować przed treningiem pazurków… 😛

      • Już wyglądasz. Panda, to po chińsku xiongmao, czyli dosłownie niedźwiedzi kot. 🙂

    • rodor
    • Grudzień 16th, 2013

    „Już wyglądasz. Panda, to po chińsku xiongmao, czyli dosłownie niedźwiedzi kot. ” – o, a tutaj przypomniały mi się czasy, kiedy jeszcze szalałem po podlaskich weselach tuląc się do woli do miłych kobiecych „tu i ówdzie” w rytmie: „Hej dziewczynoooooo, ooooo, spójrz na misiaaaaa, aaaaa. On przypomni, przypomni chłopca ci….” 😀

      • KO
      • Grudzień 16th, 2013

      …. a teraz zostało tylko aaaaaaaa

        • rodor
        • Grudzień 16th, 2013

        Taaaa, a w zasadzie już tylko aaaaauuuuuuuuuuuuu do księzyca – jak wiemy dzięki GeAnde juz prawie pełnia 🙂

    • rodor
    • Grudzień 16th, 2013

    „Chciałoby się wręcz sparafrazować dialog ze sceny z “Cichego Fletu”” – GeAnde, a wiesz czyj był pomysł na scenariusz tego filmu :)? Li Xiaolonga 😛

    • Naturlich. Ale dobrze, że Brusiak w tym nie zagrał. 🙂

        • rodor
        • Grudzień 16th, 2013

        Nie wiem czy dobrze, ale na pewno nie byłoby tak smiesznie jak z DC 🙂

      • Jedno nie wyklucza drugiego. Czy BL nie miał grać Corda – wojowniczego poszukiwacza księgi?

        • rodor
        • Grudzień 17th, 2013

        Raczej wyklucza: DC zostal obsadzony w roli, którą miał mieć Brusiak, bo to też jego pomysł, w serialu „Kung Fu” :). Nie lubił DC i gdyby Brusiak zagrał we „Flecie”, to z dużym prawdopodobienstwem chciałby mieć wpływ na obsadę, dalej widzisz DC w rolii mistrza / mędrca :P?

      • Nie znam lepszego kandydata na mędrca. I mówię serio. 😀

        • rodor
        • Grudzień 17th, 2013

        No tak, Brusiak był tylko mędrkiem (w zasadzie przemądrzalcem) i zapewne grałby Corda, DC zostaje slepym mędrecem / mistrzem (bo przecież każdy mędrzec to mistrz, lub na odwrót 😉 ) , ale moim zdaniem powinna wpasć jakas rola Norrisowi – może goscia w beczce, czekajacego na zanik prącia :)?

  1. rodor :
    Uwielbiam patrzeć jak robia to ćwiczenie ;).

    Wysłałem powiadomienie na 19115 😉

      • rodor
      • Grudzień 16th, 2013

      Oj, nie jest dobrze – zaraz ustawia się kolejki warszawianek chętnych abym patrzył na nie jak robią krewetki 😛

    • KO
    • Grudzień 16th, 2013

    rodor :
    …jak wiemy dzięki GeAnde juz prawie pełnia

    Fajna pełnia dziś… właśnie wróciłem

    • Ja z Baumanem patrzyliśmy na Skrze. Ładnie świeci, ale kąt taki, że trzeba uważać, żeby się do tyłu nie wywrócić. 😉

    • KrzysT
    • Grudzień 17th, 2013

    Piękna relacja. Bałystok dobri – wszyscy moi znajomi pochodzący z tego miasta są fajni. Właśnie skonstatowałem, że nie znam nikogo niefajnego z Białegostoku :O

  2. rodor :

    ale moim zdaniem powinna wpasć jakas rola Norrisowi – może goscia w beczce, czekajacego na zanik prącia :)?

    Szczerze, to odkąd zaczął aktywnie popierać Izrael, mam go w beczce. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: