Skandynawski łącznik?

Chodzi o przerzut kopnięcia kaczki mandarynki ze Szwecji do Chin przez Indie, gdzie łącznikiem mieli  by być jogini, że tak od razu wyłożę kawę na ławę.  🙂

joga

przysięgam, że chciałem znaleźć brodatego Hindusa

Jest bowiem teoria, o której dowiedziałem się niedawno, że joga w swej współczesnej formie była mocno inspirowana gimnastyką szwedzką P.H. Linga i duńską (poniekąd rozwinięcie szwedzkiej) Nielsa Bukha, a stać się to miało gdzieś na przełomie XIX i XX w. Nie mam pojęcia, ile w tym jest prawdy, ale nawet jeśli tak było, to jako że w połowie XIX wieku chuojiao osiągnęło już stadium imago (o ile to w ogóle możliwe w przypadku sztuk walki) z yuanyangtui, jako sztandarowym kopnięciem, to i tak mandarynka raczej szwedzką nie jest. 😉 Myślę, że tamte czasy są na tyle bliskie, że można tak spokojnie przyjąć, bo -z drugiej strony- to, że w Opowieściach z nad brzegów rzek napisano, że Wu Song użył przeciw temu a temu yuanyangtui, jeszcze niewiele znaczy, zwłaszcza że z opisu, to ono raczej wyglądało nie po naszemu.. Mimo to, dalej jest możliwe, że Chińczycy podpatrzyli natarajasanę u Hindusów (w to, że ci nic a nic fizycznego do tej jogi nie wnieśli też nie chce mi się wierzyć) znacznie wcześniej, lub u Tybetańczyków (ci drudzy mogli mieć częstsze kontakty z Indiami) napełniając tę czysto gimnastyczną formę treścią bojową. W chuojiao są przecież ćwiczenia przypominające jogę oraz neigongi, o których się mówi, że są tybetańskie. Wszystko jest więc możliwe. Łącznie z tym, że te podobieństwa są przypadkowe, rzecz jasna, a Chińczycy napatrzyli się po prostu na kaczki mandarynki.

swedish

szwedzcy gimnastycy podczas pokazu na olimpiadzie w Sztokholmie, 1912r.

Żeby było jeszcze zabawniej, na polskiej wikipedii napisane jest, że Ling uczył się masażu tuina i -UWAGA- sztuk walki u chińskiego znajomego przez kilka lat.. To by odwracało ewentualny kierunek zapożyczeń (choć nadal nie wyklucza to jogi, jako inspiracji dla kung-fu). Na angielskiej wikipedii piszą jednak, że ów tajemniczy Ming (jak się miał ten Chińczyk zwać) to wymysł konkurentów Linga, którzy chcieli go zdyskredytować jako samodzielnego twórcę. Szkoda, bo dobra historia. Pierwsza wersja, ta ze skandynawską sagą kaczki mandarynki, jest o tyle fajna, że jeśli byłaby prawdziwa, Marek mógłby na baishi zakładać hełm z rogami..

rogi

albo same rogi :p

Na wszelki wypadek zaznaczę, że półżartem to wszystko pisałem, trochę pobieżnie coś o jodze i szwedzkiej gimnastyce przeczytawszy. Jogi w życiu nie ćwiczyłem. Na szczęście, na blogu można się niezobowiązująco powygłupiać. To pseudo naukowe gdybanie przypomniało mi postać pewnego sinologa -Terrien de Lacouperie się nazywał- który miał teorię, wg której Tajowie przywędrowali na ziemie dzisiejszej Tajlandii z Gór A ł t a j u. 🙂

Może na koniec trochę gimnastyki wg Linga?

Ngondeg

Reklamy
  1. Kiedyś rogi zakładano jako symbol siły – szczególnie jelenie. Teraz trochę zmieniły znaczenie.

    • rodor
    • Luty 6th, 2014

    „przysięgam, że chciałem znaleźć brodatego Hindusa” – GeAnde, gdyby to napisał ktos inny, to byłbym skłonny uwierzyć 😀

    • Spytaj Alicji. Już zdążyłem złożyć zamówienie na rysunek z Hindusem nawet. 🙂

      • rodor
      • Luty 6th, 2014

      BTW. Jestem głęboko o tym przekonany, że do Szwecji trafiły te ćwiczenia z Polski: podczas potopu szwedzkiego zostały podpatrzone w okolicach barci mojego antenata :D. Niestety z tych samych przyczyn, które spowodowały zaniknięcie polskiej szermierki, zagineły i te umiejętnosci, których nosnikiem stał się inny naród :). Byc moze podobnie bedzie z kung fu za kilka pokoleń 😉

    • KrzysT
    • Luty 6th, 2014

    Proponuję jeszcze posłuchać tego:

    (mało kto wie tyle o treningu, co Steve)

    • Thx, ciekawie mówi. Usłyszałem, że ćwiczy maczugami. 🙂 Kurcze zaczynam się interesować, bo wydaje się, że w moim stanie to dobra rzecz jest. Patrz, czyż nie kul?
      https://archive.org/stream/indianclubshowto00lemaiala

        • rodor
        • Luty 6th, 2014

        Uważaj, bo skończysz na bulgarian bag 😉

        • KrzysT
        • Luty 6th, 2014

        Khem…

        …pożyczyć? 😉

      • Masz?! Ale takie.hinduskie, nie z Decathlonu? :)) Jasne. Dzięki!

  2. Ten artykuł z yogajournal o źródłach współczesnej jogi został dawno przetłumaczony i opublikowany tutaj: http://ashtangayoga.pl/artykuly/w-poszukiwaniu-prawdy-o-jodze A linkowałem go już kiedyś pod klipem z kalari, który wrzuciłeś na sztukiwalki.ning.com Jeszcze z ciekawostek, które warto dodać, to polecam rozmowę z B.K.S. Iyengarem:

    W rozmowie opowiada m.in. jaką jogę chciała ćwiczyć rodzina królewska (“martial people”, ksatradharma…) i jak w związku z tym uczył T. Krishnamacharya. Wydaje się to spójne z tym, co pisze autor artykułu z yogajournal (opublikował zresztą całą książkę na ten temat). Iyengar dużo zmieniał w swoim nauczaniu, żeby “oczyścić” jogę z tych “wojowniczych” elementów, a ja tam się cieszę, że ćwiczę w przekazie, gdzie te elementy są zachowane (Ashtanga Vinyasa Yoga wg Pattabhi Joisa).

    • Zupełnie zapomniałem. Niemniej pamiętam, że Ty pierwszy mi o tej całej sprawie.powiedziałeś. Zaraz, czy Steve nie zjechał czasem Ashtangi w klipie wyżej? 🙂

      • Powtarza, co słyszał od swojego nauczyciela 🙂 Iyengar też bardzo negatywnie wypowiada się o tym stylu treningu. Myślę, że trzeba polegać na zdrowym rozsądku i własnym doświadczeniu.

    • KrzysT
    • Luty 6th, 2014

    No mam. Jedną, lekką, ośmiokilową. Ale nie hinduską i nie z Deka, stąd:
    http://spartasport.pl/pl/p/Maczuga-Clubbell-8kg/113 (podrożało widzę)

    Kupiłem i używałem jako rozgrzewki przed kettlami. Bardzo ładnie można tym barki przećwiczyć pełnym zakresie ruchu i pięknie wchodzi w chwyt i przedramię, subiektywnie lepiej niż czajnik.
    Robiąc tylko parę ćwiczeń w ramach wspomnianej rozgrzewki wydatnie pomogło mi to w opanowaniu wyciskania odwróconego kettla.
    Oczywiście można też robić pełne treningi wyłącznie z maczugami i zajechać się tym na śmierć 😉
    Ale z dostawą musisz poczekać, do po feriach – bo do wyjazdu jestem zarobiony na martwo 😦 Chyba, że będziesz w międzyczasie na Kabatach i nie wstydzisz się tego potem wieźć metrem :>

    • Niekoszerne, ale i te przyjmę na znak zwycięstwa. Pewnie, mogę podjechać. Kabaty czy Bielany, spoko. 🙂 Popróbuję na Twoich. Jeśli się wciągnę, może kupię jakieś z zhejiańskiego ultraciężkiego plastiku. 165 zł to chyba z rocznym zapasem oliwy do kalari. 😉

    • KrzysT
    • Luty 6th, 2014

    lukasz :
    Powtarza, co słyszał od swojego nauczyciela Iyengar też bardzo negatywnie wypowiada się o tym stylu treningu. Myślę, że trzeba polegać na zdrowym rozsądku i własnym doświadczeniu.

    lukasz :
    Powtarza, co słyszał od swojego nauczyciela Iyengar też bardzo negatywnie wypowiada się o tym stylu treningu. Myślę, że trzeba polegać na zdrowym rozsądku i własnym doświadczeniu.

    Bo to konkurencja
    Ja myślę, że Steva warto posłuchać, bo to jest człowiek z ogromnym doświadczeniem w zakresie MA i treningu siłowego, wydolnościowego i gibkości (kilkadziesiąt lat na macie i otwarta głowa). Warto to przemyśleć, bo przecież Ashtanga jest bardzo dobrze przyjmowana w szkołach BJJ – podejrzewam, że głównie dlatego, że jest ułożona w przyswajalne dla nie zakręconego na punkcie jogi ćwiczącego zestawy no i sprawia wrażenie bardziej “dynamicznej”, przez co jest łatwiejsza do strawienia mentalnie dla młodego sportowo nastawionego grapplera.

    • Ashtanga nie tylko sprawia takie wrażenie, ale faktycznie jest dużo bardziej dynamiczna (wiem, bo wg Iyengara też kiedyś ćwiczyłem). Trening zaczyna się od powitań słońca, a potem są te wszystkie (krytykowane właśnie) przeskoki… Również czas trwania w asanach jest wielokrotnie krótszy (Iyengar to prawie zhan zhuangi). A jeśli chodzi o to, co mówi Steve, to jest tak: Shandor mu powiedział, a Steve chętnie powtarza, że wielu znanych joginów miało niedawno ataki serca, a wielu starszych nauczycieli ashtangi ma wymienione stawy biodrowe. Citation needed. Shandora i shadow yogę a.k.a. yoga shadows musiałem sobie wygooglować, dla mnie to nieznana postać.

  3. jiuzhizi :
    Są lepsi niż Chińczycy..

    Taak. Kulturoznawczo i dla porównania z chińskimi nauczycielami polecam zalinkowaną wyżej rozmowę z Iyengarem. A jak Krzyś linkował wywiad ze Stevem, to mu się wkleił odtwarzacz youtube’a, ja też tak chciałem, tylko nie wyszło 😦

      • rodor
      • Luty 7th, 2014

      jiuzhizi :
      Są lepsi niż Chińczycy..

      To niemozliwe, nie mozna być lepszym od najlepszego – to jakis paradoks semantyczny 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: