Coś o prawdziwej walce

Skończyłem czytać „Wczesne piśmiennictwo chińskie – wybór tekstów” Słupskiego. Na sam koniec zamieszczono tam historyczny tekst z Intryg walczących państw o zamachu niejakiego Jing Ke na króla Qin. Czytałem z otwartą gębą. Jest to dość przejmujący opis końcowej fazy podboju państw i państewek chińskich przez potężne Qin. Kolejnym na liście do pożarcia było Yan.

Na marginesie, Pekin leży na terenach tego dawnego państwa – stąd lokalne piwo zwie się Yanjing pijiu.  Yanjing = stolica Yan. Lubię je nawet.

17449912_201209251150597260900

Tak więc Yan świadome swego losu zdecydowało się na próbę zgładzenia króla Qin. Na wygraną militarną nie mieli najmniejszych szans. Plan był taki, żeby posłać do Qin odważnego gościa, który markując ukorzenie się Yan przed Qin miałby uzyskać audiencję u króla i wtedy dokonać zamachu. Za narzędzie miał posłużyć zatruty sztylet. Problem był w tym, że żeby mieć pewność iż król się zgodzi na widzenie, potrzebny był przedmiot, dar, którego by bardzo pożądał.  Cóż można jednak dać komuś kto ma wszystko? Na przykład głowę znienawidzonego wroga. W Yan przebywał na wygnaniu generał Fan – uciekinier z Qin. Cała jego rodzina zapłaciła życiem. Król Qin wyznaczył za głowę Fana bardzo wysoką nagrodę w złocie, a Fan z kolei pałał chęcią zemsty do dawnego pana. Dobrowolnie więc swą głowę ofiarował na ręce Jing Ke, by pomścić krzywdy.. [Scena pozyskiwania głowy Fana dla sprawy -nie wiedzieć czemu- trochę mi przypominała dialog Baldricka z Czarną Żmiją w lochach rewolucji francuskiej, btw.. ;)]

Jing Ke głowę więc już miał. Do tego dodał jescze cenną mapę i w asyście pospolitego zbira z Yan imieniem Qin Wuyang (co to w wieku lat 12 zabił człowieka i nikt bez strachu mu w oczy nie mógł spojrzeć – pewnie potrzebował kogoś bez zahamowań, ale jak się później okazało nie był to najlepszy wybór) ruszyli w drogę. Na odchodnym Jing Ke miał zaintonować te słowa:

Wiatr świszcze, a woda rzeki studzi

Bohater w drogę rusza, lecz z niej nie powróci

Po dotarciu do Qin wszystko szło zgodnie z planem. Udało się uzyskać audiencję, ale dalej wypadki potoczyły się, jak niżej:

Yance 001Yance 002Walka – odlot. Wierzę, że z grubsza mogła tak wyglądać. Zamach lutnią też niezgorszy. Nie wiem jaki tego morał. Jestem cienki w syntezie. Może taki: nie ufaj lekarzom – oni służą złym ludziom Żart, żart.. 😉 Dobry przykład na to, jak sytuacja stresowa wpływa na człowieka, swoją drogą.  Schodząc do poziomu technicznego, to tak zupełnie chuojiaofanziwise powiedziałbym: łap za skórę, nie za ubranie! O!

Jingkeciqinwang

scena zamachu Jing Ke uwieczniona na muralu w grobowcu z epoki Han

Qin zjednoczyło świat (chiński) zakładając dynastię cesarską, która miała przetrwać  10 tysięcy pokoleń. Przetrwała raptem dwa. Może to jakaś pociecha.

Ngondeg

Reklamy
    • rodor
    • Marzec 2nd, 2014

    A przypadkiem Jet Li nie chciał załatwić Putina, o przepraszam – Qina w „Hero”?

    • Jasne. Nawiązanie do tej historii się rzuca w oczy. Tylko tam jest wszystko odrealnione -jak wiesz- i na koniec okazuje się, że może i skurwiel, ale bezeń palcem do dupy sobie nie trafisz. A tu Jing Ke i Qin wang są jak ludzie. BTW, czy Twój plan polega na tym bym został znienawidzonym blogerem, którego głowę ofiarujesz Pujingowi na wabika? 😉

    • Adaś
    • Marzec 2nd, 2014

    „Łap za skórę, nie za ubranie”- pamiętam, że w ostatni piątek, na Skrze dałeś podobną radę Asi w trakcie praktyki techniki „odgarniającej”, a nawet zademonstrowałeś ją na mej dalekiej od godności cesarskiej osobie. 🙂
    P.S.: Dostrzegam w tej opowieści ogromny potencjał quasi-urzędniczego absurdu- nikt nie przyszedł cesarzowi z pomocą ani nie nie wezwał straży z uwagi na „procedury”. 😀

    • Tak, Młody Tygrysie, następnym razem na treningu zastępczym na Skrze, przećwiczymy rzucanie zatrutymi sztyletami. 😉

        • Adaś
        • Marzec 2nd, 2014

        Wolałbym jednak workiem z lekami…

      • zadzwonię do Cardio..

    • KO
    • Marzec 2nd, 2014

    Adaś :
    Wolałbym jednak workiem z lekami…

    mówimy o leczniczych dawkach marychy?

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: