Hiszpanki-są Hiszpanii -nie ma

..jak skonkludował św. Adam z Ursynu, gdy się z nim podzieliłem taką czerstwą, wojnomańską obserwacją po tym, jak parę tygodni temu jechałem 127 na Ochotę, a w centrum wsiadł tabun rozśpiewanych Hiszpanek. Po pierwsze przyłapałem się sam na tym, że siedzą we mnie głęboko wpojone „zasady” co wypada a czego nie wypada robić w autobusie (które nie dotyczą może harcerzy) i się musiałem przez chwilę dostosować, zanim poczułem się komfortowo. –>  A jak się trzeba przystosowywać do śpiewających, roześmianych i niebrzydkich dziewuch, to już jest źle. 🙂 Po drugie, jak już poczułem się dobrze i wysiadłem na przystanku, to zderzyłem z twardą polską rzeczywistością – tzn poczekałem sobie w piżdżącym wietrze ze 3 minuty zanim udało mi się przejść na drugą stronę dłuuugiego i wrogiego przejścia przy Al. Jerozolimskich, na wysokości Białobrzeskiej. Nie dlatego, że zatrzymał się litościwie któryś z logicznie obliczających ekonomikę jazdy panów kierowców (wg jednej z teorii to dlatego się nie zatrzymują) a dlatego, że zrobiła się luka na tyle duża, iż zdążyłem przekuśtykać. Fuk. Teraz, jak mnie noga naiwania, to rozumiem starszych ludzi. Ta obserwacja w naturalny sposób mnie prowadzi do drugiej. Mianowicie do testu espresso.. 🙂

espresso

podwójne espresso z Ruchu za 2,99 – niezłe

Nie chodzi o test kawy, a kultury jazdy kierowców komunikacji. Nazwę spłodził poniekąd Bauman, który twierdzi, że w Berlinie można przejechać trasę z filiżanką espresso w dłoni nie roniąc ani kropli. Dzięki łagodnej jeździe autobusiarzy, znaczy się. W Berlinie jeździłem wyłącznie metrem, więc zdaję się na B. ale czy w Hiszpanii, czy w Portugalii, czy w Serbii wszędzie jeżdżą łagodnie i są uprzejmi. Nie traktują pasażerów jak ładunek ziemniaków i da radę przejść wzdłuż autobusu czy tramwaju bez zaczepiania się karabińczykiem o stalową linkę.. Już pomijam gonienie pieszych na pasach sapiącymi skokami przy skręcie w prawo. Jak sobie przypomnę te banany na twarzy hiszpańskich autobusiarzy, gdy nas przepuszczali  na pasach i zdziwienie Aśki, która dziękując im gestami za okazaną uprzejmość mały włos by nie zachwiała ustalonego w ich głowach porządku rzeczy, to mi się śmiać chce.. albo płakać.. Tak więc testu espresso chyba nie przejdzie żaden nasz pan autobusiarz, gdyż nawet zawieczkowany kubeczek muszę doszczelniać kciukiem przy hamowaniach i zrywach, żeby się nie oblać, ale jest nadzieja w coraz częściej pojawiających się paniach autobusiarkach, które pozbawione [na szczęście] cojones i całego tego wsiurskiego maczomeństwa, jeżdżą z reguły spokojnie i bez zacięcia na twarzy. Kobiety dobrii. Myślę też, że tylko w kierowanych przez nie pojazdach taki KO mógłby potrenować równowagę do tuishou tak, żeby było to jeszcze ćwiczenie, a nie walka o przetrwanie. 🙂

Ale nie jest tak źle. Jakiś czas temu spotkałem kolegę, który na stałe w Zhejiangu mieszka. Jemu się tu podobało. 😛 W Chinach na drodze obowiązuje prawo silniejszego, więc mogę zrozumieć. Inna rzecz, że wszyscy znają te zasady i je akceptują generalnie (ja nie!), nie ma więc w tym jakiejś specjalnej nieuprzejmości. Poza tym Chińczycy są podatni na przekaz z góry i jak się przyłożą do sprawy, to w 10 lat to zmienią. Wierzę w to. 🙂

Jak już nadejdzie czas chaosu i będziemy rżnąć piłą bezdusznych lekarzy, komorników i rozpusczonych rowerzystów, zajmiemy się też złymi autobusiarzami. Tym ostatnim ukażemy tylko wyrządzane przez nich zło [Adaś czytywał za młodu Ghostridera, to wie jak to zrobić] które odkłada się w ich własnej duszy, bo ostatecznie też są ofiarami. Będę się wtedy koksował trochę inną muzyką koreańską. 😉

Co ten wpis ma wspólnego z chuojiao? Nic. Dla uspokojenia sumienia swojego i ewentualnie ulżenia radykałom,  informuję, że przesłałem dziś Markowi uczone zapytanie, głębokie z natury, dotyczące praktyki yijinjing. Po uzyskaniu odpowiedzi, chętnie się podzielę. 😛

Ngondeg

 

Reklamy
    • KO
    • Marzec 25th, 2014

    Ja tam nie wiem jak z kawą, bo jak tylko wsiadam do jakiegokolwiek środka masowego rażenia (tj transportu) to usypiam…

    • Dżej Ar Oł
    • Marzec 25th, 2014

    Radykalnie stwierdzam, że espresso jest mało samcze, my ortodoksyjni baronowie pijemy tylko wódke przed i po treningu – w duchu kultury męskiej szatni przesyconej testosteronem ..baristów to ja mam w reklamie TV a kotlety robię sobie sam – schabowe ! Do what you like, no to teraz wracam do lektury Kongzi i zachowania REN gdyżem małohumanitarny ostatnimi mięsiącami …jakiś takiś i zsamczony 🙂

    • Powinieneś napisać, że espresso, to sobie zęby płuczesz. Wtedy bym uwierzył, żeś baron. 😉

    • Maciej
    • Marzec 25th, 2014

    Słuszny post :-)…ze swojego doświadczenia powiem, że zdarzyło mi się być w Gdańsku podczas Euro 2012…kibice z Hiszpanii i Irlandii byli bardzo sympatyczni i można było z nimi zagadać przy piwie w plastikowym kuflu 🙂 swoją drogą nie wylewają za kołnierz chociaż u nich to pijaństwo jakieś takie bardziej sympatyczne i jak nawet dużo wypiją nie usłyszysz naszego rodzimego kur…chcesz w ry…ale do brzegu bo robię dygresję do dygresji :-))…chodziło mi o to że jak już się zgadało z grupką Hiszpanów czy Irlandczyków to wszyscy pytali…o co chodzi z tymi kierowcami autobusów :-)) czy oni są szaleni…fakt, że jak człowiek mieszka tu od zawsze to jakoś do wszystkiego przywyknie i się nad tym nie zastanawia…ale potem przyglądałem się naszym gościom w autobusach i jak kierowca z prędkości 60-70 km/h hamował nagle na kilku metrach bo zauważył przystanek (nie wiem czy oni pierwszy raz na tych trasach jeżdzą czy mają taką krótką pamięć) to po takim nagłym zatrzymaniu nawet najciemniejszy Hiszpan robił się blady jak ściana…:-)

    • „jak kierowca z prędkości 60-70 km/h hamował nagle na kilku metrach..” – Amen, Dobry Modliszkowcu. Oni widzą, ale sterowani wewnętrznym demonem macho-pędu muszą się rozpędzić i zahamować gwałtownie nawet jeśli za chwilę będą stać 2 minuty na tymże przystanku, żeby utrzymać się w ramach rozkładu jazdy. Niepojęte..

      A propos ciemniejszych odcieni twarzy, dziś w tramwaju jeden pan o aparycji Tamilskiego Tygrysa pomagał polskiemu panu mocno powykręcanemu w stawach i o kulach zająć miejsce. Bardzo dobri.

      • Adaś
      • Marzec 27th, 2014

      Istotnie znajomość tras podróży wśród kierowców pozostawia niekiedy trochę do życzenia, o czym może świadczyć poniższy krótki dialog pomiędzy pasażerką stołecznego autobusu miejskiego (P) a pogrążonym w telefonicznej konwersacji kierowcą (K), zachowany w mej pamięci:
      P:”Proszę Pana, którędy Pan jedzie?!”,
      K:”A, no, tak, tak, pomyliłem się.”,
      P:”Jak miałby się Pan nie pomylić, skoro cały czas gada Pan przez telefon komórkowy?!”,
      K (do rozmówcy w telefonie): „Jędruś, ratuj, jak wrócić z powrotem na trasę??”
      Dodam, że K rozmowy bynajmniej nie zakończył, a po szczęśliwym powrocie na trasę, pasażerowie zlokalizowani blisko szoferki mogli się sporo dowiedzieć o harmonogramie jego przygotowań do Świąt Wielkanocnych. 🙂
      Pomimo szczęśliwego zakończenia powyższej opowieści, myślę, że nie brak krążących po mieście zaginionych autobusów miejskich z wychudłymi pasażerami na pokładzie… 😉

      • Urzędnicza dokładność relacji. 😉
        BTW już nie możemy jeździć za darmo na legitymacje Stowarzyszenia. ;p

    • rodor
    • Marzec 26th, 2014

    „Chama knutem, bo innego języka nie zna” – działa pod każdą szerokoscią geograficzną :P.

    • Nie potrafię. Wolałbym kawiorem, ale czytałem za mało Balzaca. W związku z tym pozostaje mi pisanie na blogu. 😉

        • rodor
        • Marzec 26th, 2014

        To w jaki sposób chcesz rżnąć lekarzy piłą? Najpierw trzeba zacząć od drobnych rzeczy.

      • No właśnie nie wiem. Z nimi jednak -mam wrażenie- miałbym mniej oporów. 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: