Physiotherapie für Sie?

Wczoraj na Skrze, a był to pierwszy raz, gdy rozpoczynaliśmy trening przy świetle dziennym, nie sztucznym, zauważyłem p. Bartosza, który prowadził zajęcia z dwójką podopiecznych. Naprawdę super są te ćwiczenia, które pokazuje, mimo iż z boku mogą wyglądać trochę komicznie. 😉

1397668832405 IMG_20140416_100717Jeżeli komuś miałbym zawierzyć jeszcze swoje biodro (znaczy się przed wymianą na kosmiczną protezę) to właśnie jemu. I chyba to zrobię.. 🙂 Znaczy się, jak jeszcze uda mi się z nim spotkać i wziąć nr telefonu, bo naturalnie zapomniałem (KO, wiem, że jestem fajowym kolegą). W zasadzie, to po dramatycznej końcówce naszego wczorajszego treningu, zastanawiam się, czy nie powinniśmy płacić p. Bartoszowi za nadzór podczas naszych ćwiczeń full time. 😉

Ngondeg

Reklamy
    • rodor
    • Kwiecień 17th, 2014

    „to po dramatycznej końcówce naszego wczorajszego treningu” – Królu w Niebiesiech, czyżby KO czując krew bratnią na rękawicach, którą będzie niebawem przelewał na spotkaniach sparingowych postanowił już teraz przegryzać gardła współćwiczącym ;D? BTW. Kim jest p. Bartosz? Ze wzgledu na moją łamliwosć jestem żywotniu zainteresowany….

    • P. Bartosz był masażystą, czy specjalistą od odnowy biologicznej reprezentacji Polski w zapasach (m.in. na olimpiadzie w Atlancie). Teraz chyba związany z sekcją rugby. W każdym razie wydaje mi się świetny. Dostałem od niego nr telefonu kiedyś ale zgubiłem.

      KO w środy medytuje na Galapagos w strumieniach wrzącej lawy. Chodziło mi o Aśkę, która została oślepiona przelatującą nam nad głowami międzynarodową stacją kosmiczną i wywróciła się na tyle boleśnie na ziemię, że przez minutę nie wiedzieliśmy czy ją dobijać, podawać yunnanbaiyao, czy wzywać karetkę. Ostatecznie zdecydowałem się podać yunnanbaiyao. 😉 Otrzepała się i wróciła do domu uśmiechnięta.

        • KO
        • Kwiecień 17th, 2014

        może to nie było yunnanbaiyao? Znam kilka innych specyfików po który wraca się do domu z uśmiechem na ustach… przynajmniej póki się nie wejdzie do przedpokoju i nadepnie na kota…

        • rodor
        • Kwiecień 17th, 2014

        KO wrócił z Galapagos i rzucił cenną uwagę :). To z pewnoscią nie było yunnanbaiyao, tylko inny specyfik (może nawet z Biedronki 🙂 ), który pod przybraną postacią chinskiej proweniencji wydał się po trzykroć bardziej skuteczny 🙂

        • Adaś
        • Kwiecień 18th, 2014

        ” (…) nie wiedzieliśmy czy ją dobijać”- no proszę, a ja odczytałem to dobrotliwe spojrzenie i łagodny głos srebrzysto-włosego znachora jako oznakę samarytańskiej duszy. 😉

        P.S.: Już się dzieliłem tą refleksją w węższym gronie, ale z uwagi na bliskość świąt, chciałbym podkreślić, iż drugie zdjęcie przedstawia typowy dla tego regionu egzorcyzm (emisariusz sił ciemności po lewej stronie jest symbolizowany przez czerwoną szatę). 😉

      • Czerwony to kolor szczęścia i pomyślności. Chińczycy mają tu słuszność. 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: