Kasztany z Gu’an i Dziewczę z Baiyangdian

Idąc wczoraj świątecznie potrenować na Skrze mijałem kwitnące kasztanowce na Wawelskiej, przy Żwirki. Teraz wyglądają pięknie i jeszcze nie widać na ich świeżych liściach śladów tej wstrętnej choroby, czy innego pasożyta, który je toczy od wielu lat.

kasztany_lotnik

Pomnik Lotnika

Od naszych kasztanów poszło mi skojarzenie do jadalnych,  po chińsku zwanych lizi lub banli. Jak w 2006 r. byłem w Chinach, Hong mi podał przepis (tajne przez poufne) na zupkę wzmacniającą ścięgna,  której jednym ze składników są właśnie owe lizi. O zupce nie powiem z wiadomych przyczyn, ale ocalę od przepadnięcia w mrokach dziejów historyjkę ze sprzedawczynią prażonych kasztanów z Gu’anu – Pierwszej Perły na Południe od Stolycy. 😉

Wracając z Pekinu od mistrza, albo następnego dnia po wizycie (już nie pamiętam) zobaczyłem ten stragan na kółkach z kasztanami i mimo, że magicznego napoju nie miałem zamiaru warzyć, to chciałem trochę tych kasztanów zjeść, bo same w sobie też są dobre. Pani sprzedawczyni zauważyła moje zainteresowanie i nuże zachwalać towar, że to i smaczne i żelazo zawierają (XXI wiek!). Skosztowałem -fakt, smaczne i lekko słodkawe, a zawartość żelaza w normie, więc kupiłem trochę ‚na wynos’.

IMG_20140421_091420

sprzedawczyni kasztanów

Już miałem się zabierać, gdy pani jakoś tak nieśmiało do mnie, czy może się mnie o coś spytać. Jasne, strzelaj.. No to pani, że ma córkę na wydaniu i tak trochę się krępuje, ale czy może nie mógłbym ewentualnie jakoś pomóc jej znaleźć jakiegoś kawalera – waiguorena (obcokrajowca, znaczy się). Eee.. no tak.. Od razu uprzedzam, że pani z rozmowy już wiedziała, że ja odpadam. 😉 Zatem miałbym za swata robić. Pomijając już całą „odczapność” tego szczwanego planu, jąłem pani tłumaczyć, że szukać córce męża – nie dobrii, że jak sama sobie znajdzie – dobrii. I że nawet jak jej ktoś bogatego Niemca przyprowadzi, to też nie znaczy, że szczęśliwa będzie, a w ogóle to nie znam akurat nikogo, kto by szukał.. Pani i tak czuła się niezręcznie, że tak mnie nagabuje (to ma na plus) na ulicy w sprawach tak intymnych, więc uznała, że obowiązek wobec córki spełniła (nie wyszło – trudno) i podziękowała. Poszedłem do domu teściów i nigdy jej potem nie widziałem. A TERAZ ŻAŁUJĘ!

byd1

Baiyangdian

Albowiem obie -matka i córka- z Baiyangdian były. A Baiyangdian, to nie byle jakie miejsce, lecz miejsce z chuojiao związane. I to konkretnie z naszym chuojiao! U jego brzegów Wei Changyi, protoplasta naszej linii, shifu Wei Znakuia i shiye Wu Binloua, miał stoczyć walkę z bandytami (żona twierdzi, że tufei – bandyci, to jedyne z czego słynie Hebei), którzy napadli na pasażerów przeprawy, którą i on sam miał się dostać na drugi brzeg. Wygraną walkę, ma się rozumieć.

Jakże fajnie tam musi być.. I czyż lepsze może być sioło, na którym osiąść by miał adept pekińskiego chuojiao?

I tak mogłem makiawelicznie wyswatać KO albo Adasia (co z tego, że nie byli wówczas najzupełniej wolni – żonaci też nie byli ;p). Nic z tego. Przegapiłem szansę i teraz może tylko we wszechświecie równoległym jeździmy sobie latem nad piękne jezioro na obozy szkoleniowe z mistrzem. 😀 Choć po prawdzie, to on pewnie woli raz na jakiś czas do Polski się wyrwać niż 150km za Pekin w upał jechać, a i pannica z Baiyangdian też by raczej wymusiła wyjazd na Jelonki i tyle by było z idylli.  😉

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Kwiecień 22nd, 2014

    piękny zachód słońca :)… Dzięki że pomyślałeś o mnie, ale wiesz ja ze względu na wiek to chciałbym jeszcze czasami porozmawiać.

    Dobrze że mamy jeszcze Adasia.

    • Odpowiem filozoficznie, że są takie chwile, że dobrze jest nie rozumieć Chinki, bo jak rozumiesz, to nie rozumiesz jeszcze bardziej. 🙂

        • KO
        • Kwiecień 22nd, 2014

        Och to tycz wszystkich kobiet… Polek też. 😉

  1. KO :

    Och to tycz wszystkich kobiet… Polek też. 😉

    Myślę, że świadomie bądź nie, pomijasz kwestię skali, ale dziękuję za słowa otuchy. 😉

    • KrzysT
    • Kwiecień 23rd, 2014

    Chodzi ci o szrotówka kasztanowcowiaczka (to w nawiązaniu do początku notki)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: