Ura

Stare, poczciwe ura mawashi , czyli odwrotne okrężne. Tysiące razy przekopane na Skrze, Kadetów, Korkowej czy na tym stadioniku obok domków fińskich przy Górczewskiej . Ostatnio się znów zastanawiałem nad tym, czemu u nas (czy ogólniej – w trad. kung-fu) tego nie ma. Albo jest, tylko zakamuflowane. To, że Bruce kopał się nie liczy. Zaraz, już sam nie wiem, czy na vcd ziranmenu nie widziałem tego czasem.. Niemniej to też się nie liczy. 😉

ura - koreao

wersja koreańska ;]

Może dlatego, że jak Chinka się poczuje obrażona, to się nie patyczkuje, tylko wali obrotówę (guatui) w łeb na odlew i jest spokój. Bo z obrotu, to owszem, ura w chuojiao jest. Pani Koreanka z fotki kopnęła bez obrotu i pan nawet rąk z kieszeni nie wyjął. Może dlatego, że o ramię zawadziła. 😉 Poważniej trochę, to może Chińczykom takie kopnięcie nie podeszło, bo się nie za bardzo w formy wpasowuje (burzy rytm, utrudnia zachowanie płynności między ruchami oraz, czy ja wiem, do ichniej estetyki nie lgnie.. Ostatecznie nawet boczne rzadko w formach można zobaczyć, mimo iż powszechną bronią kung-fu jest. To może rzecz w tym, że zbyt kruche? Raczej nie o to chodzi, bo kruchych, technicznych kopnięć też kilka mamy (motyle, tixidiaodian po księżycowym). Jakby się dobrze przyjrzeć, to mandarynka do wewnątrz, trochę urę przypomina, ale zbytnio z dołu idzie, po skosie, i nie przechodzi, albo ciutkę, przez oś centralną (choć z tym w urze też różnie bywa zwłaszcza przy trafieniu), no i nie ma takiego zgięcia nogi w kolanie przed wyrzutem. Mimo to jestem skłonny stanąć na stanowisku chuojiaocentrycznym, że nie ma tak, że u nas czegoś nie ma, bo u nas jest wszystko. 😛

ura Adaś

to nie obrotówka – zawierzcie na słowo :]

Bo tak naprawdę jest. I nie tylko u nas. Jak się wyjdzie ze słusznego założenia, że wszystkie te podstawowe kopnięcia, a i te bardziej zaawansowane tak samo, są tylko uproszczeniem, optymalizacją, czy jak tam to nazwać, siłą rzeczy wybiórczo preferującym pewne trajektorie po której noga leci do celu, to nie ma, że „czegoś nie ma”, albo że „tak nie można”, bo w zasięgu masz mieć, gościu, wszystkie punkty kuli, w której środku stoisz. I Twój problem tak się ułożyć, żeby szansy nie zmarnować i trafić. Naturalnie nie można tak mieszać w głowach początkującym, a i szkoły mają przecież swoje preferencje – bez tego by ich nie było, a wszyscy by się unosili w formalinie ‚no style’ 😉
Tak.. tak naprawdę chciałem tylko powiedzieć, że czasem warto coś pokopać, bo jest po prostu fajne. Nawet jak niestylowe. 😉

Ngondeg

Reklamy
  1. Niestety, to co stylowe – zawsze nas ogranicza. Widać to szczególnie w niektórych stylach walki. Zresztą nie bez powodu w szeroko rozumianych mma często najlepiej wychodzą „mieszacze” – judo z karate, aikido z kung-fu i co komu jeszcze się z której sztuki walk przyda, choćby pojedyńczy element 🙂 Tylko capoeiry jakoś mało 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: