Dziennik znaleziony na polu*

*debiut publicystyczny Adasia

relacja naocznego świadka:
(…) 5 dnia września roku pańskiego (i jakieś 68 lat po narodzinach Mistrza Hong Zhitiana) nastąpiło wydarzenie zwiastowane od dawna przez znaki na niebie i ziemi- wieczorny mrok coraz zuchwalej pożerający zachody słońca, zmiany liściastej konfekcji śród flory Pola Mokotowskiego (oraz ponawiane przez siwiznę ataki na skronie Sifu ;))- Bractwo Męczenników Al Klajdy zdobyło bez walki Posępny Czerep, w którym gościć będą (niepodzielnie?) aż powracające bociany, okrzepłe afrykańskim słońcem wypędzą dumne orły (kaczki?) na Pole Mokotowskie. W zdobytym zamku bractwo odtańczyło triumfalnie jesienny taniec (qiu jianwu?), aczkolwiek poziom entuzjazmu był widocznie zróżnicowany:
 
Niewątpliwie na wysoką frekwencję na inaugracyjnym treningu na sali miał brat Ryszard z Londynu, który myśląc perspektywicznie, jak na doświadczonego wojownika przystało, zadbał o przyprowadzenie do dojo przedstawicieli (protoplastów) dwóch kolejnych generacji chuojiaofanzi. Najmłodsza latorośl wyczerpana oglądaniem wysiłków braci starszych legła bez sił na plecach Założyciela Rodu.
2014-10-04 20.01 (rodzina Rysia- stare zdjęcie)
Początek sezonu jesienno-zimowego uczciłem w sposób osobisty- obdarowując starszego brata, znanego pod wieloma imionami KO torbą na buty z nieoficjalnym acz emanującym dostojną witalnością logo konfraterni Sifu Klajdy (przyznaję, że dla siebie zamówiłem identyczną, ale z długimi uszami, aby nikt broń Boże z KO mnie nie pomylił). 
2014-10-04 20.32.30
Po opuszczeniu sali, wraz z Asią natknęliśmy się na przytwierdzony do gałęzi pobliskiego drzewa optymistyczny (może z lekka melancholijny) poemat, w którym poczułem delikatny powiew nadchodzącej zimy.
2014-10-04 20.23.22
Ów wiersz to ponoć fragment większego dzieła autorstwa amerykańskiego pisarza traktującego pisanie jako formę praktyki Zen- co na to by rzekł brat Łukasz, który od wielu tygodni samotnie eksploruje nieskończone przestrzenie Orientu? Istotne, że we fragmencie znalazła się wzmianka o kaczce na murze- oby to była Kaczka-mandarynka na Chińskim Murze.
 
I tyle. 🙂
Towarzysz Sekretarz

Pierwsze koty za płoty. Jak ktoś jeszcze chciałby napisać coś o treningu, albo po prostu panegiryk na cześć Marka Klajdy, to mogę użyczyć łamów tego bloga. 😉

Ngondeg

Reklamy
    • KO
    • Październik 5th, 2014

    taaa młody Ryśka regularnie zasypie na treningach.

    pozdr (znad worka) KO

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: