Śladami polskiego chuojiao (cz. 2) – Saska Kępa i Kamionek

Z Gocławia kierujemy się teraz trochę na północ 😉

Szkoła przy ul. Międzynarodowej (tak się przyjęło mówić, ale formalnie, to Zwycięzców 44 bodaj) stała się w 2002 roku naszą zadaszoną przystanią, a Park Skaryszewski otwartym changzi. Kolejny kamień milowy. Wtedy dołączył Rysiek – brat #2 i Adaś – numero tre . 5 lat później w tej kolejności biliśmy czołem o podłogę.. Ten ostatni przyprowadzony został przez Krzysia T, który -samemu przeszedłszy jeden trening- uniósł w milczeniu kciuk do góry za plecami niknącego w drzwiach Sifu Klajdy. Ta sala to też  pierwsze odjechane qigongi tybetańskie oraz pierwszy moment grozy – pewnego razu Marek kazał iść za sobą do łazienki w korytarzu, a następnie polecił nam, zdezorientowanym, zdjąć koszulki.. Przeszło mi wtedy przez głowę, że może jednak nie nadaję się do CSW, ale ostatecznie skończyło się na polewaniu przedramion gorącą wodą :>

Klip nagrał na Międzynarodowej Przemek, którego żona (nie licząc najbliższej rodziny Marka) była chyba pierwszą kobietą w naszej sekcji. Niestety nie mogę nigdzie znaleźć grupowego zdjęcia z tamtej epoki.. A miałem, kurcze..

08-15@11-31-38-251_resized_1

ścieżka biegła wzdłuż linii drzew

Skaryszak zaś, to nasz pierwszy kontakt z ludem Warszawy 🙂 pierwsze narzekania na Marka, który w owych czasach odwoływał trening na widok pojedynczej spadającej kropli deszczu i pierwsze ekspedycje badawcze takich tuzów Modliszki, jak konglianggezi Marek Piechotka, PiotrJ (teraz chyba trenerką MMA się para) i Marcin Jacoby – musieli się dobrze czuć w tej bujnej trawie 😉 Z zabawniejszych wydarzeń (poza tymi już kiedyś opisanymi) pamiętam, że właśnie Marcin przyprowadził swojego kolegę dżudokę, który uparł się ćwiczyć na bosaka (rajt..) oraz że na koniec treningu z Markiem Piechotką, Sifu Klajda pokazał mu jakiś patent z typowym dla chuojiaofanzi napieraniem do przodu, na co MP zareagował zgrabnym odejściem komentując, że z jego modliszkowego punktu widzenia taka właśnie reakcja jest pożądana, a MK z kolei na to: tym lepiej dla mnie.. :)) Oczywiście obaj uśmiechnięci, skromni i w ogóle – takie tam niegroźne qiecuo wuyi 🙂

mapka_skaryszak

„gdy perseidów rój i chuojiao ….” – mądrość ludowa

Raz też przyprowadziłem kolegę Maikina (po ksywce widać, że Nico) :p i akurat się złożyło, że Marek miał przy sobie bokken, którym ćwiczył naszą formę. Najpierw były poprawki: jak opuścisz łokcie, będziesz miał większą siłę niż tak.. i podobne sprowadzanie japońszczyzny na chińskie ścieżki, a potem biedny Maikin zasuwał po całym trawniku za Markiem z ręką przyklejoną do jego pleców podczas gdy ja dziękowałem Bogu za panującą ciemność.. :>

Ngondeg

P.S.

Dzięki dla Adasia za konsultacje chronologiczne. BTW, gaoji kalendarz, który mi podarowałeś, jest tak gaoji, że przy jego pomocy ustalam z przełożonymi terminy zadań służbowych i nikomu (im czy mnie) nawet powieka nie drgnie. O! tak bardzo jest gaoji! :>

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: