świątynka albo winda

Znany w kręgach qigong i jubilerskich Sifu Janusz zawyrokował podczas ostatniej kantońskiej ekspedycji, że -mimo iż biodro mnie trzyma za mordę – zawsze będę umiał poradzić sobie w windzie – cóż za pozytywny człowiek 🙂 

KO z Danusią

Teraz (jak ktoś może wie) znów jestem w Wiecznie Kwitnącym Mieście, ale już z innym Sifu i jego konglianggezi Towarzyszką i już w pierwszej napotkanej świątynce znaleźliśmy warunki do zrobienia sobie fotki, która od biedy ujdzie za chuojiao 😉

Więc ten, no.. cieszta oczy ;]

Na wszelki wypadek wybraliśmy mandarynkowy motyw za tło, gdyby nasze pozy nie były dość przekonywujące ;]

Btw, świątynki dobri 🙂

Ngondeg

Reklamy
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: