Słowiańscy Wikingowie

W zawodzie Wikinga najbardziej sobie cenię gwałcenie. [Kjel Operaczson, VIII w.]

Tytuł wpisu bynajmniej nie sugeruje, że dorównujemy twardością ludziom północy, tylko dlatego że terminujemy w zimnie, wilgoci i ciemnościach. 😆Nasunął mi się na myśl jedynie z uwagi na to, że przed rozpoczęciem ostatniego treningu jarl Klajda dał rozkaz swej drużynie, by udać się na północ i zasiedlić terytorium dawnych domków fińskich. Autochtoni umknęli na wiele lat przed naszym przybyciem, pozostawiając jedynie butelki po magicznym napoju, więc nie obmyliśmy naszego oręża krwią pokonanych. 😉 Teoretycznie ta zmiana miała nam zapewnić trochę lepszą jakość podłoża i zmniejszyć ryzyko, że dzielni wojownicy połamią kulasy podczas doskonalenia umiejętności walki. W praktyce, cóż… przydałby się dosadny komentarz wyrażony w slangu Wikingów na temat śniegowo-błotnisto-liściastej brei poprzedzielanej wyspami chropowatego betonu, która rozpościerała się pod naszymi stopami. Ale bilans połamanych nóg był na szczęście zerowy. 🙂

Zabawy pięciu zwierząt, czyli szał walki

Ponoć społeczności nordyckie wierzyły, że człowiek może posiąść zwierzęcą- najczęściej wilczą lub niedźwiedzią- moc i stać się berserkiem, czyli nieznającym strachu i nieodczuwającym bólu wojownikiem. Dlatego berserkowie na czas bitwy okrywali się zwierzęcymi skórami i wpadali nieposkromiony szał. Uznawani byli za wybrańców Odyna i często pozostawali bezkarni, nawet jeśli dopuścili się przestępstw. Taaak… 😈 Może z tym szałem przesadziłem, ale kto wie jak nasza szamotanina wyglądała w ciemnościach, z perspektywy zagubionego spacerowicza. Zachowam w tajemnicy, z jakimi zwierzętami utożsamiają się członkowie drużyny jarla Klajdy. 😆

Dwa lisy

No i nie bylibyśmy plemieniem prawdziwych wojowników, nie mając swych totemicznych zwierząt. Gdy zaczęliśmy praktykować nieopodal Biblioteki Narodowej stała się nimi para… lisów, które regularnie nas odwiedzają w towarzystwie swej strażniczki. Tak naprawdę to dwa rude psiaki, które są wyprowadzane na Pole zazwyczaj w porze naszych treningów. Raczej przyjaźnie do nas nastawione.

Ponoć historyczni Wikingowie obawiali się magicznych zdolności Finów, dlatego ich ziemie uniknęły podboju. Nomen omen, my też w kolejny czwartek wycofaliśmy się ze zdobytego terytorium i powróciliśmy na południe, do przyprószonej świeżym śniegiem Samiralandii. Powitała nas ciepło i gościnnie jak zazwyczaj. 😉 Na pocieszenie dodam, że choć śnieg czyni podłoże zdradziecko śliskim, to jego połacie trochę rozjaśniają miejsce naszych treningów.

Na zdjęciu: wrota warowni strzegącej Bibliotekę Świętej Wiedzy Wikingów, w której przechowywane są tajemne zwoje quanpu chuojiaofanzi. 😆

Adaś

  1. Ja osobiście lubię jeszcze palenie ognisk i zapach napalmu o poranku…

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: