Archive for the ‘ Inne ’ Category

MK – Yunnan (fotki)

c.d. fotorelacji rodzinnego wypadu Klajdów do Chin anno domini 2017 :]

Przylecieli do Yunnanu prosto z Hong Kongu. Powietrze ponoć świetne, ale bardziej ku górze ciężej oddychać. Zwłaszcza przy przeziębieniu – padli ofiarą klimatyzacji jeszcze w HKG..

Dali

Lijiang

Shangri-La

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Tutaj muszę coś dodać od siebie, choć to nie moja wycieczka i nie moje wspomnienia: Kuźwa, nie żadne Shangri-La, czy Xianggelila, a frikkin Zhongdian! Wiem, bo Lefo  (ulubieniec Hong Zhitiana z naszego Południa) tam się zapuszczał jeszcze latach 90′. Nie widział Presleya, Hendrixa, Joplin ani nawet Carradine’a (wtedy jeszcze żywego, ale kto oglądał Kung-fu the Legend Continues, ten rozumie:) za to widział Tybetańczyków z żelaznymi kulami na sznurze do obrony przed psami! No, ale napisałem „Shangri-La” bo Marek tak te zdjęcia opisał i -faktycznie- w 2001 r. władze przemianowały tak miasto Zhongdian, by ściągać turystów.. Mystique.. Zainteresowanych mogę jednak odesłać do książek i obrazów Roericha – mają klimat.

 

Yu Long Xue Shan w pobliżu Lijiangu

Na ostatnim zdjęciu, wraz z rodziną, Jade Dragon himself – cute ;>>

Jade Dragon Snow Mountain, Yu Long Xue Shan, Śnieżne Góry Jadeitowego Smoka itp to wszystko brzmi fajnie, ale wygląda (nawet współczesne chińskie znaki) cienko w zestawieniu ze spiżowym piktogramem ludu Naxi.

To był już ostatni odcinek, dzięki za fotki, Marek 🙂

Ngondeg

 

Reklamy

MK – Szanghaj i Hong Kong (fotki)

Dostałem więcej fotek od Marka (więcej niż się spodziewałem) ale to dobrze – pokażemy 🙂 Druga i trzecia część eskapady w tym wpisie się znajdą.

Szanghaj jest z chuojiao związany o tyle, że Mistrz odwiedzał Marka, gdy ten przeprowadził się tam w drugiej połowie lat ’90. Nawet zachowały się z tych wizyt materiały wideo 🙂 Poza tym mieszkał w Szanghaju ( a może nadal mieszka) Simon, inny znany uczeń HZT z tamtego okresu. Marek raczej nie przepada za tym miastem, co mnie zupełnie nie dziwi. Jakieś złe qi tam jest. Ciężko opisać. Gdyby nie znajomi, czy obowiązki służbowe, nie byłoby po co tam jeździć. Właśnie sprawdziłem listę uczniów i uczniów uczniów Mistrza na końcu książki, i nie ma ani jednego wymienionego rezydenta Pałyża Wschodu ;] Z drugiej strony w sąsiednim Zhejiangu jest ich aż.. 44 :>

Zaraz, czy to czasem nie w Szanghaju Wu Binlou rekonstruował z Yao Zhiguangiem formy Yanqingfanzi? A przynajmniej czy tam się nie poznali? Jeśli to miało miejsce w Szanghaju, podreperowuje sobie nieco „standing” :]

Z kolei Hong Kong jest jednym z Marka ulubionych. Zgadzamy się co do tego, że samo miasto, jego położenie oraz dziksze jego partie są świetne, natomiast Hongkongersi są.. trudni.. Z tym tylko, że Marek zdaje się być w tej kwestii znacznie bardziej pobłażliwy 😉

zauważam dziwną słabość Sifu Klajdy do czarno żółtych insektów ;]

Tęsknica bierze.. Zwłaszcza ten prom na szmaragdowych wodach pomiędzy Kowloonem a Wiktorią..

Przy okazji, jakby kogoś interesowały filmiki z HKG lat 50-80, na kanale Michaela Rogge jest ich sporo i są ciekawe.

Zapomniałbym, że w Nowych Terytoriach, w Ma On Shan prowadził zajęcia Mei Dehao! Spoko gość i fajną miał grupkę, z którą trenował na małym boisku do kosza wciśniętym między mrówkowce. Marek pewnie i tak nie miałby czasu, ale żałuję, że mu nie powiedziałem.. To chuojiao z linii z Jiangsu, nie nasze, bardziej szaolińskie, ale też fajne, no i … naszego tam nie ma.

W kolejnym odcinku Południowy Zachód :]

Ngondeg

P.S. Nie zjadłem wszystkich ciasteczek księżycowych sam! Nie dotarłem do sklepu Lao Heia – to wszystko :]

Wczesny Wiking ma całkiem solidne kung-fu

Tak sobie pomyślałem, że pokażę klip z czymś, co utrwaliłem w ubiegłą niedzielę na Siekierkach tym bardziej, że od Marka nie dostałem żadnej fotki z podróży do Chin, a sam nie wgryzłem się jeszcze w broszurę propagandową z okazji odnowienia steli w Baodingu, więc.. czemu nie? Bardzo fajne i przywodzi miłe wspomnienia z dawnych czasów „sekcji” gdy nam się jeszcze chciało bawić w różne śmiszne rzeczy..

Jak widać nie jest to tym razem łucznictwo 😉 Przyszedłem co prawda na Siekierki bardzo rano, jak na mnie, a to za sprawą strzał, które zostawiłem w sobotę wieczór, po oddaniu ostatniej serii.. w tarczy.. Skleroza :[] No ale nie ma tego złego, jak się okazuje, bo coś innego zobaczyłem, niż się spodziewałem. Żeby było śmieszniej, jak wszedłem na strzelnicę, to pierwszą rzeczą jaką ujrzałem nie były włócznie i tarcze, a pani grzejąca z pistoletu – pneumatyka do jednej z tarcz. Tarcz łuczniczych. Konkretnie do tartanowego wojownika. Nie wyglądało to na XIII wieczną rekonstrukcję i musiałem zwrócić uwagę, bo tarcze naszpikowane ciałem obcym mogą komuś uszkodzić strzałę, a i samą tarcze niszczą, a przecie miejsca dla pneumatycznych wokół pełno. Nie dostałem, o dziwo, po głowie – po prostu nie byli świadomi 🙂 Jeden z Sifu 😉 zaoferował nawet pomoc w owijaniu podniszczonych celów. Wtedy dowiedziałem się, że robi wczesnych Wikingów, a wcześniej robił późnych :] W ogóle podobało mi się jak ćwiczyli, bo ćwiczyli z głową. O tyle kungfiarskie to się mi wszystko zdawało co i nie, po tym jak zrozumiałem, że dużo w tym taktyki, działań na współpracę i takich rzeczy, na które raczej we współczesnych szkołach się nie zwraca uwagi. Znaczy się, że nie koniecznie chodzi o to, żeby uderzyć przeciwnika gdzie boli, a -na przykład- dźgnięciem przekręcić mu tarczę tak, żeby kolega z szeregu za plecami mógł go gdzieś ugodzić korzystając z takiego otwarcia. Spoko. Spytałem przy okazji jaki ich background. Jujitsu, boks i [chyba] MT. Oczekiwałem przynajmniej jednego z chińskimi korzeniami, ale nic ;]

tartanowy wój naszpikowany zupełnie niehistorycznymi strzałami :p

W sumie, to chciałbym coś takiego zobaczyć przed, czy po treningu albo w jakąś sobotę czy niedzielę poza regularnym ćwiczeniem u nas. Zyczek, trening kung-fu, to nie tylko robienie „ścieżki”! A i przy okazji ciekaw jestem, kto pamięta formę, czy choćby jibengongi kija, których Marek uczył -kiedy?- dwa lata temu? Wubu hunyuan jian ktoś jeszcze ćwiczy, a gdy piszę „ćwiczy” nie mam na myśli „przypomina sobie ruchy” :]

Ngondeg

Poeta i Społecznik

Szeregowy Bigfoot – o nim mowa ;] Załatwił dla naszej grupy i wszystkich pozostałych użytkowników (bardzo technicznie brzmi) tej części Pól toaletę. Na koszt miasta. Nie trzeba już latać w krzoki.

Zasłużył na 2 odznaki harcerskie i uścisk dłoni Prezesa Stowarzyszenia. Kto wie może kiedyś ktoś zmobilizuje władze miejskie do umieszczenia odtwarzaczy jego poezji w ławkach parkowych tego zakątka 🙂

Ngondeg

Sifu Phantomas

trzy równoważnie

Kolejny znojny dzień w życiu Marka

Lubię naprawdę wpadać do Sifu Klajdy na Pola, czasem nawet kosztem strzelania, we wtorek lub piątek, żeby zrobić wspólnie yijinjing, yunzhangbafa i trochę shoufy, a potem ponagrywać co nieco. I know it’s evil, but I can’t help it ;]

Dziś przychodzę i patrzę.. jakaś Nowa. Nie! Okazuje się, że po 10 latach wróciła na treningi Dagmara! Dżizas, krótka była jej kariera w chuojiao. Przyszła na bodaj dwa treningi. Na pierwszym rzucaliśmy (jeszcze w Poniatówce) workiem z piaskiem, na drugim (chyba na Skrze) stanęła w jakimś dołeczku i przy pierwszej mandarynce zrobiła sobie coś w kolano. Po takim  czasie wróciła do Marka nie z pozwem na 2 miln dolarów, a żeby ćwiczyć :] Niemal jak w tej opowieści taekwondo, gdzie trener po rozpieprzeniu uczniowi bioder przy twardym rozciąganiu mówi do stojącego obok: „on wróci do taekwondo.. zostały mu jeszcze ręce..” :>

Taki zadowolony taki…

View original post 2 słowa więcej

najstarszy zapis filmowy kopnięcia kaczki mandarynki? ;)

Ustawione na właściwy moment – tylko kliknąć 🙂

Naliczyłem dwie ;] No bo, ten teges, WŁAŚNIE, kiedy mamy pierwsze nagrania naszego chuojiao? Czy jakiegokolwiek na dobrą sprawę.. Ten klip z Liu Xuebo, to chyba jakieś wczesne lata 80′. Marek ma nagrania z Hong Zhitianem z Szanghaju z 92 czy 93 roku. A przedtem? Może w zbiorach prywatnych innych uczniów coś jest. Wu Binlou ponoć nigdy nie był nagrywany (niesamowite) Mu Yuchun chyba się nagrywał w latach 70′ (zamiast mistrza) a że nie mogę znaleźć tego klipu, to nie dam głowy za to, że tam yuanyangtui było, ale nawet jeśli, to na 100% nie było tam zastosowania :> No więc te laski z filmu są chyba najwcześniejszym zapisem mandarynek o jakim wiem, jako że film jest z 1975 r. I, kurcze, ktoś im musiał to z-a-c-h-o-r-e-o-g-r-a-f-o-w-a-ć. Kto? Oto jest pytanie :] Na imdb nie znalazłem info.

Ngondeg

do kina marsz!

Niedawno zacząłem sobie w wolnych chwilach tłumaczyć wywiad z Hong Zhitianem z chińskiej edycji magazynu „Life” [wiem, mam około dwuletnie opóźnienie:] i prawie na samym początku pada tam takie zdanie:

„Chcesz zrobić małe doświadczenie? Chodź, stań w tej waszej pozycji klepsydry z Wing Tsun, zobaczymy jak bardzo jest stabilna.” Mistrz Hong mówi rozochocony. Widać, że ma przypływ dobrego humoru. Z tymi swoimi siedmioma krzyżykami na karku, gardłowym, chropowatym głosem przypomina bardzo Shan Tianfanga.”

Taki mały teaser 😉  Jednak skupię się tu na rzeczy drugorzędnej, czyli na tym porównaniu. Kto to jest Shan Tianfang? Kliknijcie. Czy ja wiem.. głos ma trochę zniszczony owszem, ale poza tym? No właśnie, a w ostatnią sobotę w CKK puścili Zombie Express i żeśmy sobie poszli w składzie 3A, bo koreańskie filmy ogólnie dobre są, jako i ten zresztą, ale dodatkowo czekał nas jeszcze bonus.. Bikooooozzzzzzz:

..grał w nim Ma Dong-seok :> Cóż, Mandżurowie musieli się w tej Korei na chwilę zatrzymać ;] Żeby to tylko podobny był.. Frikkin! Hong, znaczy się Ma, napierdziela w tym filmie piąchami z pół pociągu zombiaków z małymi tylko przerwami na odpoczynek po każdym wagonie. Niech mi no kto tera, kurka, powie, że czytanie cech ludzkich z twarzy, to niepoparta dowodami pseudonauka!

Mógłby tylko po tych 10 latach znajomości powiedzieć, że ten yijinjing, to ściema, a liczy się siłka i dobra taśma pakowa 😉

Ngondeg

P.S.

Tak, w Zombie Express zagrała sama konglianggezi So-Hee z oryginalnego składu Wonder Girls. Prawdziwa mistrzyni.. 🙂

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

Jajo Pangu

Proszę jaką piękną pisankę podesłał dziś wraz z życzeniami Sifu Muraszko 🙂

Wykonana przez p. Michała – sympatyka szkoły. W duchu ekumenizmu można by połączyć Wielkanoc ze Świętem Jarego Zboża (nie mylić z Jaorozwierzem;) i Wykluciem Pangu z Kosmicznego Jaja ;p

Wesołych!

Ngondeg