Archive for the ‘ Inne ’ Category

Sifu Phantomas

trzy równoważnie

Kolejny znojny dzień w życiu Marka

Lubię naprawdę wpadać do Sifu Klajdy na Pola, czasem nawet kosztem strzelania, we wtorek lub piątek, żeby zrobić wspólnie yijinjing, yunzhangbafa i trochę shoufy, a potem ponagrywać co nieco. I know it’s evil, but I can’t help it ;]

Dziś przychodzę i patrzę.. jakaś Nowa. Nie! Okazuje się, że po 10 latach wróciła na treningi Dagmara! Dżizas, krótka była jej kariera w chuojiao. Przyszła na bodaj dwa treningi. Na pierwszym rzucaliśmy (jeszcze w Poniatówce) workiem z piaskiem, na drugim (chyba na Skrze) stanęła w jakimś dołeczku i przy pierwszej mandarynce zrobiła sobie coś w kolano. Po takim  czasie wróciła do Marka nie z pozwem na 2 miln dolarów, a żeby ćwiczyć :] Niemal jak w tej opowieści taekwondo, gdzie trener po rozpieprzeniu uczniowi bioder przy twardym rozciąganiu mówi do stojącego obok: „on wróci do taekwondo.. zostały mu jeszcze ręce..” :>

Taki zadowolony taki…

View original post 2 słowa więcej

najstarszy zapis filmowy kopnięcia kaczki mandarynki? ;)

Ustawione na właściwy moment – tylko kliknąć 🙂

Naliczyłem dwie ;] No bo, ten teges, WŁAŚNIE, kiedy mamy pierwsze nagrania naszego chuojiao? Czy jakiegokolwiek na dobrą sprawę.. Ten klip z Liu Xuebo, to chyba jakieś wczesne lata 80′. Marek ma nagrania z Hong Zhitianem z Szanghaju z 92 czy 93 roku. A przedtem? Może w zbiorach prywatnych innych uczniów coś jest. Wu Binlou ponoć nigdy nie był nagrywany (niesamowite) Mu Yuchun chyba się nagrywał w latach 70′ (zamiast mistrza) a że nie mogę znaleźć tego klipu, to nie dam głowy za to, że tam yuanyangtui było, ale nawet jeśli, to na 100% nie było tam zastosowania :> No więc te laski z filmu są chyba najwcześniejszym zapisem mandarynek o jakim wiem, jako że film jest z 1975 r. I, kurcze, ktoś im musiał to z-a-c-h-o-r-e-o-g-r-a-f-o-w-a-ć. Kto? Oto jest pytanie :] Na imdb nie znalazłem info.

Ngondeg

do kina marsz!

Niedawno zacząłem sobie w wolnych chwilach tłumaczyć wywiad z Hong Zhitianem z chińskiej edycji magazynu „Life” [wiem, mam około dwuletnie opóźnienie:] i prawie na samym początku pada tam takie zdanie:

„Chcesz zrobić małe doświadczenie? Chodź, stań w tej waszej pozycji klepsydry z Wing Tsun, zobaczymy jak bardzo jest stabilna.” Mistrz Hong mówi rozochocony. Widać, że ma przypływ dobrego humoru. Z tymi swoimi siedmioma krzyżykami na karku, gardłowym, chropowatym głosem przypomina bardzo Shan Tianfanga.”

Taki mały teaser 😉  Jednak skupię się tu na rzeczy drugorzędnej, czyli na tym porównaniu. Kto to jest Shan Tianfang? Kliknijcie. Czy ja wiem.. głos ma trochę zniszczony owszem, ale poza tym? No właśnie, a w ostatnią sobotę w CKK puścili Zombie Express i żeśmy sobie poszli w składzie 3A, bo koreańskie filmy ogólnie dobre są, jako i ten zresztą, ale dodatkowo czekał nas jeszcze bonus.. Bikooooozzzzzzz:

..grał w nim Ma Dong-seok :> Cóż, Mandżurowie musieli się w tej Korei na chwilę zatrzymać ;] Żeby to tylko podobny był.. Frikkin! Hong, znaczy się Ma, napierdziela w tym filmie piąchami z pół pociągu zombiaków z małymi tylko przerwami na odpoczynek po każdym wagonie. Niech mi no kto tera, kurka, powie, że czytanie cech ludzkich z twarzy, to niepoparta dowodami pseudonauka!

Mógłby tylko po tych 10 latach znajomości powiedzieć, że ten yijinjing, to ściema, a liczy się siłka i dobra taśma pakowa 😉

Ngondeg

P.S.

Tak, w Zombie Express zagrała sama konglianggezi So-Hee z oryginalnego składu Wonder Girls. Prawdziwa mistrzyni.. 🙂

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

Jajo Pangu

Proszę jaką piękną pisankę podesłał dziś wraz z życzeniami Sifu Muraszko 🙂

Wykonana przez p. Michała – sympatyka szkoły. W duchu ekumenizmu można by połączyć Wielkanoc ze Świętem Jarego Zboża (nie mylić z Jaorozwierzem;) i Wykluciem Pangu z Kosmicznego Jaja ;p

Wesołych!

Ngondeg

shuangshoudai jak się patrzy

I to w hunggarowym przybytku – muzeum Wong Fei Hunga za murami Zumiao w Foshanie 🙂

Wchodzi się bramą, którą widać w tle, skręca w lewo i jest się na wprost z muzeum Yip Mana, natomiast kawałek dalej znajduje się zespół budynków poświęconych WFH.

Pamiątek jest w sumie niewiele. Tyle co jakieś stare fotki (chyba nawet dalej wisi fotografia syna Wong Fei Hunga jako sam Wong Fei Hung) książki, gazety, zdjęcia aktorów często grających rolę Wonga i postaci towarzyszących, jakiś manekin, maska do tańca lwa i trochę starej broni. Przy wyjściu panie sprzedają cudowne olejki na stłuczenia, skręcenia i przeziębienie firmowane imieniem i nazwiskiem samego mistrza – naturalnie kupiliśmy 🙂

A tu, w jednej z sal, proszę.. To już nie rękojeść, a drzewce, więc nie żadne zwykłe dadao. Nie dłuższe niż głownia na oko, więc też nie pudao.. Jak nic spełnia wymogi shuangshoudai! To że garda nie jest esowatym jelcem mniej mnie interesuje. To że jest spora, pi razy drzwi 130cm (a to stara broń więc i ludzie ogólnie mniejsi, w dodatku na południu Chin) cóż, może dla tęgiego chłopa robiona. A może było to pudao, ale się złamało drzewce i skrócili trochę? Nie wiem. Tajemnicą to zostanie. Opisu brak. Fotki, którymi zaklejono bardzo inteligentnie gablotę przedstawiają inną broń w użyciu.

Aż dziwi, bo cały kompleks Zumiao jest odstawiony naprawdę elegancko, a tu taka maniana.. Co tam, dla mnie to shuangshoudai i powinno się tym dobrze ćwiczyć 🙂 I to było najbliżej chuojiao, jak się nam udało podczas tej wyprawy dotrzeć. Inna rzecz, że się nie staraliśmy specjalnie ;]

Ngondeg

świątynka albo winda

Znany w kręgach qigong i jubilerskich Sifu Janusz zawyrokował podczas ostatniej kantońskiej ekspedycji, że -mimo iż biodro mnie trzyma za mordę – zawsze będę umiał poradzić sobie w windzie – cóż za pozytywny człowiek 🙂 

KO z Danusią

Teraz (jak ktoś może wie) znów jestem w Wiecznie Kwitnącym Mieście, ale już z innym Sifu i jego konglianggezi Towarzyszką i już w pierwszej napotkanej świątynce znaleźliśmy warunki do zrobienia sobie fotki, która od biedy ujdzie za chuojiao 😉

Więc ten, no.. cieszta oczy ;]

Na wszelki wypadek wybraliśmy mandarynkowy motyw za tło, gdyby nasze pozy nie były dość przekonywujące ;]

Btw, świątynki dobri 🙂

Ngondeg

Dziś w „Academii” grają ostatnie przedstawienie „Game of Love” z Klajdą ;)

Ciężko być nadwornym skrybą warszawskiego jiuzhizi..

OK, to trochę tak, jakby pan od matematyki wręczyłby mi zaproszenie na spektakl tańca nowoczesnego w najbliższą niedzielę. Spektakl we własnym wykonaniu that is.. No właśnie :> Co prawda Marek naucza chuojiao i ja już dawno po liceum, ale uśmiechnąłem się lekko (a w duszy to już zupełnie po szelmowsku:) no bo jak, kurka, nie. Nikt mi nie powie, że to można przyjąć z miną Mescalero. Po obwieszczeniu, że został uczniem wewnętrznych drzwi Sijo Thierryego i że będzie tańczył na Pradze z Sifu Kamą, Marek rzucił jeszcze na zachętę, że elementy chuojiao w ów taniec wplótł (żółwik z Li Beida:) Tak więc szedłem (a i pewnie nie tylko ja) z mieszanymi uczuciami na ten występ.

20161009_200230_802

Po pierwsze okazało się, że przedstawienia są dwa, z czego pierwsze w wykonaniu córek Marka (!), po drugie, wcale nie było źle :] Może ten taniec, to nie panaceum na kryzys wieku średniego, tylko po latach bezskutecznych prób namawiania rodziny na kung-fu zrezygnował i na spokojnie doszedł do wniosku „if you can’t beat them – join them” 😉

20161009_192057_812

Iza i Kaja odstawiły swój kawałek bardzo przekonująco i mimo iż się nie znam, to zdaje mi się, że paru przejść sama Kim Bo-kyung by się nie powstydziła 😉 O co chodziło z tymi lalkami nie będę wnikał – wychodzę z założenia, które można wyrazić parafrazą słów Jacka Bruce’a- forget the plot, forget the message, just dance A co do Marka i Kamy, well..po prostu legalnie zrobili pierwszą pełną demonstrację ditangu pekińskiego chuojiaofanzi ;>

mk

chuodingbu

Liczyliśmy z KO owe wplecione elementy cjfz i wyłuskaliśmy te:

  • mabu
  • chuodingbu
  • fanli (na uchwyt)
  • kur wskakujący na murek
  • żelazna miotła
  • guatui z podpórką
  • małpka (mycie twarzy)
  • coś jeszcze -umknęło nam i chcieliśmy po spektaklu wyciągnąć coś od Marka, ale wolał udzielać się w kuluarach ;]
20161009_194954_506

Marek Klajda i fanki

 

20161009_195045_390

Kama Giergoń z Danusią i KO

Poza mną, Łukaszem, KO i Danusią byli też Marcin z Asią oraz Artur z Iwoną a AA będą dziś – teoretycznie powinni uświadczyć już tę najbardziej dopracowaną wersję. BTW samo miejsce jest całkiem ciekawe i okazuje się, że przynajmniej ludzie KO już tu byli, jeśli nie on sam zaprowadzał ład na Targówku :]

20161009_200407_485

W słowie końcowym chciałem napisać, że Sifu Klajda ma naprawdę dobrą, wyrozumiałą żonę, naszą Shimu, która godzi się na to, żeby wygimnastykowane tancerki skakały mu z rozbiegu pupą na klatę (jak nie wyżej) po pracy, więc gdy następnym razem zadrapie Ci druciakiem teflon na patelni, uśmiechnij się do niej ciepło, Sifu Klajdo ;>

Ngondeg

P.S.

Dobra, teraz bez ściemy. Co dalej? Gdybym miał dojscia załatwiłbym mu członkostwo w EXO. Byłby odwrotnością maknae i wszystkie Czamki na Bakalarskiej mają mokro w gaciach ;p

quanwei

Czyli położenie pięści. Zwykło się przyjmować, że spoczywają one „na biodrach”, ale w rzeczywistości wcale nie zawsze tam. W pekińskim chuojiaofanzi mamy trzy położenia: 1) wysokie 2) niskie 3) pośrednie [najczęściej stosowane:]

quanweiTak jak napisano pod obrazkiem, to położenie zależy od wymogów ruchu w formie, któremu towarzyszy. Niemniej jeśliby się znalazł jaki mędrek – drążyciel, co to „a po co”, „a na co”, „a to bez sensu” zawsze możecie powiedzieć, że jest to metoda kształtująca ruchomość łopatek potrzebną przy strzelaniu z łuku, wprowadzona przez Yue Feia w roku 1130 – ostatecznie był znamienitym łucznikiem..

Nawet nie musiałem wiele zmyślać 😉

Ngondeg