Archive for the ‘ trening ’ Category

W sierpniu Sowy odlatują na Wschód

Tylko na trzy tygodnie, co prawda, więc się nie zdążymy (my=rzesza tudich) stęsknić, a oni, czyli Marek z córkami swymi (to pierwsza ich wizyta w Chinach!) będą mieli przefajnie. Pekin-Szanghaj-Hong Kong-Yunnan-Pekin. Ech.. Kul! Oczywiście wizyta u Mistrza obowiązkowa ;] Kurcze, nie jestem pewien, czy Shimu też leci..

Wpadłem na końcówki treningów we wtorek i piątek, żeby chwilę pogadać. Przy okazji coś nagrałem, jak zwykle. Robili „nowe” 4 i 5 chuojiao, co je Hong ostatnimi laty na powrót ubojowił. Uśmiałbym się, jakby Marek przywiózł tym razem do Polski jeszcze bardziej podrasowione wersje :>

Wczoraj miałem ze sobą łuk, a że warunki były sprzyjające, dokonałem pokazu rytualnego strzelania w czerwone niebo (trochę contradictive :p) co jest, btw, jedyną rzeczą, jaką [na razie] robię lepiej od Sifu Klajdy ;] Adaś dołączył.

Strzały spadały równo, nawet przez koronę pobliskiej brzozy, więc wróżbę odczytuję za pomyślną :] Niesamowite były te chmury wczoraj..

Przybrały nawet postać gór, czyniąc Skrę antyczną stolicą Inków. Lubić 🙂

Reasumując, Marek poprowadzi trening dopiero 29 sierpnia.

Ngondeg

Karmazynowy Żubr kopie Złotą (k)Urę

;]

Sifu Klajda sumiennie poprowadził kolejny trening pełny typowych i mniej [przynajmniej do niedawna] typowych dla chuojiao rozwiązań. Indżoj :]

Ngondeg

Drang nach Packen ;)

Trening prosty, a wydajny. Wierzę w tłuczenie w packi :]

A w drodze powrotnej przechodziłem przez Skrę..

..stare czasy się przypominają 🙂

Ngondeg

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

jeszcze na dokładkę

Bo na poprzednim treningu wiatr wywiał ducha z Sifu Klajdy 😉

:]

Ngondeg

Pierwsze pola oranie

Wiatr, śnieg, zapierający dech w piersiach zachód słońca, pełnia księżyca, pani z harpunem  – co tylko chciałeś, to wczoraj na Polu Mokotowskim było :]

Po więcej osobistych wynurzeń na temat inauguracji sezonu odsyłam do artykułu KO, ja od siebie napiszę tylko, że pozycje mogliby panowie szlachta ciut obniżyć :>

Ngondeg

od 9 maja trenujemy na Polach

Tak, wiem, że to niepoprawna forma ;]

Będziemy ćwiczyć dalej we wtorki i piątki, na starym miejscu, czyli na polanie pomiędzy Fińską a Leszową, od 18:15 do zachodu słońca (przynajmniej początkowo;)

28, w ostatni piątek, jeszcze jeden ostatni raz w tym sezonie skorzystaliśmy z dobrodziejstw sali. Co by nie mówić – przydaje się. Sprawdziłem właśnie, że w 2012 r. 28 kwietnia odnotowano rekordową w Polsce (Słubice) temperaturę w kwietniu, czyli +31,6°C.. To zupełnie inny kwiecień.. :p Byłoby bardzo słabo, gdyby w maju mielibyśmy zacząć od przekładania treningu 😉

Ngondeg

ponoć wiosna

Bez sali byłoby jednak ciężko 🙂

To ile jeszcze? Miesiąc, dwa i wracamy na Pola. Kolejna faza ma się ku końcowi.

Ngondeg

Polała się krew, KO ino uniósł brew..

Przerwę feryjną mamy w treningach grupowych, a na ostatnim przed przerwą nie było już Marka (składał kiedyś jakiś wniosek urlopowy?) więc przyniosłem packi i gumy, urozmaicić szarą rutynę warszawskiego chuojiaowca, żeby nie musiał tylko zgarbiony i pochylony zawijać kością ogonową w prawo i lewo, ale też z raz czy dwa jaką obrotówkę w packę przyfasolił lub się z gumą posiłował – it’s fun and has worked well before 😉

ynmtms05nwq4mgzhzwyyzjcym2e4otc2otu3nmvmowfintjmzdljymywzwiylw5kkzdrbgoyntfxz0o2ufhkqkfat2izavvzvmtwdnfnrlnlbwjvajhrqta9Nie tym razem :] KO w szale packowania rzucił się do przodu (a był związany plecy-w-plecy gumą z Adasiem) z kopnięciem „w torbę” i.. coś trzasło pod kolanem.. Kurcze takich wybroczyn nie widziałem od czasu zderzenia goleniem z Adasiem (on pechowy jest:) całe lata temu. KO zdrowieje szybko i nie chodzi już do sklepu po bułki o bokkenie 😉 Niestety nie mam nagranego ćwiczenia, podczas którego to się stało, ale gumy używaliśmy podobnie jak ledwie dwa, trzy treningi wcześniej, z tym że wtedy byli uwiązani do konstrukcji stalowej :]

To dobra guma – lubię ją 🙂

BTW, młody chłopak z filmiku, to Igor – syn naszego Ryśka 🙂 Trening sprawia mu radość i szybko chwyta, co mu się tłumaczy, więc jakby się tylko przyłożył -znaczy się w domu więcej potrenował, to mogliby być z niego ludzie w chuojiaowym tego słowa znaczeniu. Nauczony doświadczeniem nie robię sobie wielkich nadziei, ale może..

Ngondeg