ciepły wieczór

Względnie ciepły, ale po tych kilku dniach pluchy wydał się niczym wuinaam,czyli krótki powrót ciepłej acz wilgotnej pogody w kantońską zimę 😉 No i nie wykluczone, że ostatni taki na naszym treningu w tym roku..

Pomiędzy ścieżką podstaw a formami znalazła się dziś bufa, którą Marek starał się kierować na tory żywego zastosowania. I Adaś z KO odstawiali taniec cieni (nawet nie z cieniem – mieli siebie;)

Ngondeg

Reklamy

Wczesny Wiking ma całkiem solidne kung-fu

Tak sobie pomyślałem, że pokażę klip z czymś, co utrwaliłem w ubiegłą niedzielę na Siekierkach tym bardziej, że od Marka nie dostałem żadnej fotki z podróży do Chin, a sam nie wgryzłem się jeszcze w broszurę propagandową z okazji odnowienia steli w Baodingu, więc.. czemu nie? Bardzo fajne i przywodzi miłe wspomnienia z dawnych czasów „sekcji” gdy nam się jeszcze chciało bawić w różne śmiszne rzeczy..

Jak widać nie jest to tym razem łucznictwo 😉 Przyszedłem co prawda na Siekierki bardzo rano, jak na mnie, a to za sprawą strzał, które zostawiłem w sobotę wieczór, po oddaniu ostatniej serii.. w tarczy.. Skleroza :[] No ale nie ma tego złego, jak się okazuje, bo coś innego zobaczyłem, niż się spodziewałem. Żeby było śmieszniej, jak wszedłem na strzelnicę, to pierwszą rzeczą jaką ujrzałem nie były włócznie i tarcze, a pani grzejąca z pistoletu – pneumatyka do jednej z tarcz. Tarcz łuczniczych. Konkretnie do tartanowego wojownika. Nie wyglądało to na XIII wieczną rekonstrukcję i musiałem zwrócić uwagę, bo tarcze naszpikowane ciałem obcym mogą komuś uszkodzić strzałę, a i samą tarcze niszczą, a przecie miejsca dla pneumatycznych wokół pełno. Nie dostałem, o dziwo, po głowie – po prostu nie byli świadomi 🙂 Jeden z Sifu 😉 zaoferował nawet pomoc w owijaniu podniszczonych celów. Wtedy dowiedziałem się, że robi wczesnych Wikingów, a wcześniej robił późnych :] W ogóle podobało mi się jak ćwiczyli, bo ćwiczyli z głową. O tyle kungfiarskie to się mi wszystko zdawało co i nie, po tym jak zrozumiałem, że dużo w tym taktyki, działań na współpracę i takich rzeczy, na które raczej we współczesnych szkołach się nie zwraca uwagi. Znaczy się, że nie koniecznie chodzi o to, żeby uderzyć przeciwnika gdzie boli, a -na przykład- dźgnięciem przekręcić mu tarczę tak, żeby kolega z szeregu za plecami mógł go gdzieś ugodzić korzystając z takiego otwarcia. Spoko. Spytałem przy okazji jaki ich background. Jujitsu, boks i [chyba] MT. Oczekiwałem przynajmniej jednego z chińskimi korzeniami, ale nic ;]

tartanowy wój naszpikowany zupełnie niehistorycznymi strzałami :p

W sumie, to chciałbym coś takiego zobaczyć przed, czy po treningu albo w jakąś sobotę czy niedzielę poza regularnym ćwiczeniem u nas. Zyczek, trening kung-fu, to nie tylko robienie „ścieżki”! A i przy okazji ciekaw jestem, kto pamięta formę, czy choćby jibengongi kija, których Marek uczył -kiedy?- dwa lata temu? Wubu hunyuan jian ktoś jeszcze ćwiczy, a gdy piszę „ćwiczy” nie mam na myśli „przypomina sobie ruchy” :]

Ngondeg

Poeta i Społecznik

Szeregowy Bigfoot – o nim mowa ;] Załatwił dla naszej grupy i wszystkich pozostałych użytkowników (bardzo technicznie brzmi) tej części Pól toaletę. Na koszt miasta. Nie trzeba już latać w krzoki.

Zasłużył na 2 odznaki harcerskie i uścisk dłoni Prezesa Stowarzyszenia. Kto wie może kiedyś ktoś zmobilizuje władze miejskie do umieszczenia odtwarzaczy jego poezji w ławkach parkowych tego zakątka 🙂

Ngondeg

W sierpniu Sowy odlatują na Wschód

Tylko na trzy tygodnie, co prawda, więc się nie zdążymy (my=rzesza tudich) stęsknić, a oni, czyli Marek z córkami swymi (to pierwsza ich wizyta w Chinach!) będą mieli przefajnie. Pekin-Szanghaj-Hong Kong-Yunnan-Pekin. Ech.. Kul! Oczywiście wizyta u Mistrza obowiązkowa ;] Kurcze, nie jestem pewien, czy Shimu też leci..

Wpadłem na końcówki treningów we wtorek i piątek, żeby chwilę pogadać. Przy okazji coś nagrałem, jak zwykle. Robili „nowe” 4 i 5 chuojiao, co je Hong ostatnimi laty na powrót ubojowił. Uśmiałbym się, jakby Marek przywiózł tym razem do Polski jeszcze bardziej podrasowione wersje :>

Wczoraj miałem ze sobą łuk, a że warunki były sprzyjające, dokonałem pokazu rytualnego strzelania w czerwone niebo (trochę contradictive :p) co jest, btw, jedyną rzeczą, jaką [na razie] robię lepiej od Sifu Klajdy ;] Adaś dołączył.

Strzały spadały równo, nawet przez koronę pobliskiej brzozy, więc wróżbę odczytuję za pomyślną :] Niesamowite były te chmury wczoraj..

Przybrały nawet postać gór, czyniąc Skrę antyczną stolicą Inków. Lubić 🙂

Reasumując, Marek poprowadzi trening dopiero 29 sierpnia.

Ngondeg

wesele chuojiao

Zupełnie legalne i chyba pierwsze w historii Szkoły 🙂

locum nuptialis convivii – Domek Byjały

Pan Młody, Rysiek -uczeń Marka po baishi; Panna Młoda, Aleksandra – uczennica Marka (no nie po baishi ale kardynał zatwierdził); Świadek – Marek; Świadkowa, Joanna – siostra Aleksandry, ale i uczennica Marka po baishi. Była też warta uzbrojona w shuangshoudaie dzierżone przez tudich! 戳脚婚礼 jak nic 🙂

Wejście

pozo

Adaś i Igor

Marek

 

Rysiek i Aleksandra przysięgają sobie 🙂

tuli tuli 😉

Goście reprezentowali, naturalnie, całe spektrum kontaktów towarzyskich Młodej Pary, nie tylko sfery kungfiarskiej, ale skoro ja piszę/maluję :p tę relację to będzie ona biased ;] Np. doszło przy stole do małego biwu, gdzie pokazałem KO wyższość chuojiaowego yingmian feishanzhang od cemian feishangzhang z taijiquan ;>

KO przyjął wynik po męsku i w zamian zademonstrował coś, czego nie umiem, czyli odginanie płomienia wzrokiem:

Poza tym, zbożne wesele, gdzie ludzie jedli, pili i tańczyli 🙂

Sifu Klajda o dziwo tańczył tradycyjnie, nie w trykocie szkoły Sifu Thierry’ego, a patrząc na popisówkę Ryśka wreszcie żeśmy pojęli o co chodziło z tym jumpingiem przez te wszystkie lata ;]

Alex i Rysiek

Aj min, zej luk hepi 😉 Łoby ścieżka Waszego pożycia była jak ścieżka naszego starego changzi na Skrze. Nie za miękka, nie za twarda, tylko w sam raz 😉

 

selfindi

A, tak w ogóle, to -skoro wspomniałem o starej ścieżce- mijaliśmy ją w drodze powrotnej z wesela o 05:45 dnia następnego ;p i nawet spotkaliśmy Marcina (którego przyjęliśmy za dobry omen) i cyknęliśmy tę niezwykle dynamiczną fotkę 😉

Ryśki wracają już jutro do UK, ale wstępnie ustaliliśmy, że przyjedziemy i poćwiczymy. Ba, mają obok siebie ponoć pole rozmiarów lotniska, więc może wezmę łuk i postrzelam trochę – kul!

Ngondeg

Karmazynowy Żubr kopie Złotą (k)Urę

;]

Sifu Klajda sumiennie poprowadził kolejny trening pełny typowych i mniej [przynajmniej do niedawna] typowych dla chuojiao rozwiązań. Indżoj :]

Ngondeg

Sifu Phantomas

trzy równoważnie

Kolejny znojny dzień w życiu Marka

Lubię naprawdę wpadać do Sifu Klajdy na Pola, czasem nawet kosztem strzelania, we wtorek lub piątek, żeby zrobić wspólnie yijinjing, yunzhangbafa i trochę shoufy, a potem ponagrywać co nieco. I know it’s evil, but I can’t help it ;]

Dziś przychodzę i patrzę.. jakaś Nowa. Nie! Okazuje się, że po 10 latach wróciła na treningi Dagmara! Dżizas, krótka była jej kariera w chuojiao. Przyszła na bodaj dwa treningi. Na pierwszym rzucaliśmy (jeszcze w Poniatówce) workiem z piaskiem, na drugim (chyba na Skrze) stanęła w jakimś dołeczku i przy pierwszej mandarynce zrobiła sobie coś w kolano. Po takim  czasie wróciła do Marka nie z pozwem na 2 miln dolarów, a żeby ćwiczyć :] Niemal jak w tej opowieści taekwondo, gdzie trener po rozpieprzeniu uczniowi bioder przy twardym rozciąganiu mówi do stojącego obok: „on wróci do taekwondo.. zostały mu jeszcze ręce..” :>

Taki zadowolony taki…

View original post 2 słowa więcej

Nanquan Beitui – Tajniki Chuojiao (wywiad z Zhong Haimingiem)

Na samym początku kilka referencji filmowych naszego stylu. Nawet zacząłem wątpić, czy Filipinki rzeczywiście były pierwsze ;] Zhong Haiming (dla tych co nie wiedzą) jest uczniem Wu Binloua i -z tego co pamiętam- zawodowo związany jest z mediami, to i częściej go w TV widać.

Nie będę tłumaczył półgodzinnego programu, ale generalnie rozsądnie mówi. Wrzucam jedną tylko ciekawostkę: Wu Binlou poza nauczaniem chuojiaofanzi parał się handlem.. glutenem, zwanym mianjinz którego to robione potrawy lubił był szamać niejaki Lu Xun, jego sąsiad. Dwie generacje później i proszę, Sifu Klajda nie je glutenu. Unika we wszelkiej postaci. Ewolucja. Zmiana na lepsze 🙂

Ngondeg

najstarszy zapis filmowy kopnięcia kaczki mandarynki? ;)

Ustawione na właściwy moment – tylko kliknąć 🙂

Naliczyłem dwie ;] No bo, ten teges, WŁAŚNIE, kiedy mamy pierwsze nagrania naszego chuojiao? Czy jakiegokolwiek na dobrą sprawę.. Ten klip z Liu Xuebo, to chyba jakieś wczesne lata 80′. Marek ma nagrania z Hong Zhitianem z Szanghaju z 92 czy 93 roku. A przedtem? Może w zbiorach prywatnych innych uczniów coś jest. Wu Binlou ponoć nigdy nie był nagrywany (niesamowite) Mu Yuchun chyba się nagrywał w latach 70′ (zamiast mistrza) a że nie mogę znaleźć tego klipu, to nie dam głowy za to, że tam yuanyangtui było, ale nawet jeśli, to na 100% nie było tam zastosowania :> No więc te laski z filmu są chyba najwcześniejszym zapisem mandarynek o jakim wiem, jako że film jest z 1975 r. I, kurcze, ktoś im musiał to z-a-c-h-o-r-e-o-g-r-a-f-o-w-a-ć. Kto? Oto jest pytanie :] Na imdb nie znalazłem info.

Ngondeg