Czerwony Gibbon Wałkuje Złotego Koguta

Innymi słowy pożegnanie roku małpy i przywitanie roku koguta 🙂

Robienie „kurzych” fotek dało nam trochę radochy :]

20170127_190509_1485540523932

chishi – forma spożywania (poprzez dziobanie:)

20170127_194713_1485544581153

złote koguty na jednej nodze

49d58pic8cb

Szczęścia, zdrowia i bogactwa!

Ngondeg

przełom 2016 i 2017

Nic przełomowego się nie wydarzyło, spokojnie ;] Nawet się nie spotkaliśmy jak dotychczas, żeby wspólnie poćwiczyć.. Tzn spotkaliśmy się, ale we dwójkę, z KO, a mniej niż 3, to już nawet grupka nie jest :] Na szczęście mam jeszcze pocztówkę z gór od AA, która ostatniego dnia starego roku powstała, żebyśmy mogli sobie podreperować wizerunek 😉

szczyrk

czy to góry czy niziny w chuoding bu mają nożyny – na nic więcej mnie dziś nie stać :p

2017-01-01-14-19-31_resized..bo z KO robiliśmy m.in. [mało] profesjonalny test procy strzałomiotnej 🙂

Obyście w tym roku w sercach podtrzymywali żar chuojiao a pod stopami mieli zawsze lekko ubitą ziemię do mandarynek! 🙂

Ngondeg

Włoski Lounge na Święta

Może to po prostu dżezik, ale naprawdę kul. Momentami wytrawny niemal, momentami.. jakby John Saxon racząc się kawą z lotniskowej poczekalni puszczał oko do laski w golfie i dzwonach 😉 Skoro wszyscy dookoła życzą sobie spokojnych świąt, ten laundż będzie jak znalazł (poza tym nie chce mi się już wklejać fotek ośnieżonych choinek i chińskich Mikołajek, a trening wigilijny się nie odbył, więc musi być trochę inaczej:)

Zastanawia mnie skąd u Włochów to umiłowanie do xubu i skąd wzięli tak dokładnie rozrysowaną  sekwencję Yanqingfanzi na kilka lat przed narodzeniem Sifu Klajdy ;p

No więc Spokojnych 🙂

btw, I lied..

natale3:]

Ngondeg

Primus Romanorum (polskiego chuojiao:)

Wydaje mi się, że kiedyś pisano o tym, jak to jeszcze na przełomie lat 80 i 90 mafia włoska lubiła przyjeżdżać do Polski na zebrania. Coś musi być na rzeczy, bo Marco przyjechał ponownie (już trzeci raz) do Polski, by kontynuować naukę chuojiao u Marka.

shifu - tudi

Mafia Capitale

Trzy bite dni tu spędził, zwykle zaliczając dwa treningi dziennie, dzięki czemu mógł poznać więcej materiału, m.in. pierwszą chuojiao, co go bardzo ucieszyło i co zdrowym objawem jest – ostatecznie te mandarynki i przytupywanie są po prostu fajne 🙂

mmexport1481639796387_1481639856679

Marek z Marco – yaozi chuan lin

Tak mniej więcej wyglądały sesje w Falenickiej kniei, pod Hotelem Boss [typuję to miejsce na wzniesienie w przyszłości naszej własnej granitowej steli – oczywiście opisanej łaciną:] Poza treningami, czyli wieczorem, Marco wyrywał się ku cywilizacji -o ile można tak nazwać miasto, w któym po 22 ciężko coś zjeść i wypić- gdzie go skwapliwie przejmowałem spod kurateli Sifu Klajdy. Piliśmy wtedy piwo, owocówki, żarliśmy falafele, pizze (sic!) i koreańskie żarcie.

20161212_210110_1481640617399-tile

To właśnie w Koreanie Marco zaprzepaścił owoc całego treningu poświęconego regeneracji kręgosłupa gapiąc się pod ostrym kątem na fikające Koreanki z telewizora, który mieliśmy zawieszony nad stolikiem :]]

mf

Marco

Nic to, przyjedzie jeszcze raz i Sifu Klajda go poskłada. Sowy posiadają umiejętność obracania głowy 270° wokół tułowia – bardzo przydatne ;>

Ngondeg

Niu Tou Tang

To broń drzewcowa z arsenału chińskich sztuk walki, która zawsze mnie ciekawiła, i która -ku radości mojej- przetrwała, widać, również w mateczniku uprawianego przez nas stylu – w pow. Li na terenie prow. Hebei, na południe od Pekinu.

(pod koniec klipu widać przez moment Hong Zhitiana)

Niu tou tang można przetłumaczyć na „widły o kształcie byczej głowy” choć, jeśli już, to prędzej same rogi tu widać (funkcjonuje też nazwa niujiao tang, co prawda) a i to bardziej baranie, ale co się tam spierać o szczegóły. Zresztą, kto wie, może dzięki tak zakodowanej informacji uda się zrekonstruować dawno wymarłe gatunki bydła czy innego chińskiego tura ;] Widły, to też nie do końca szczęśliwa nazwa, no ale same chińskie źródła słownikowe opisują „tang” [raz pisane jak na klipie 镗 raz 镋] jako odmianę 叉 [cha] czyli wideł (bojowych, czy do przerzucania gnoju;) Są tych „tangów” dziesiątki odmian, jednak większość ma dziwne kształty bocznych zębów.

20161113_181315

Ewidentnie broń defensywna do przechwytywania innej drzewcówki i broni miękkich. Kiedyś czytałem gdzieś, że była specjalnie zaprojektowana jako odpowiedź na włócznię. Taki spear slayer, czy coś 😉 Nie ma w niej typowych obszernych młynków jak np. we włóczni, za to kreśli się nią mniej lub bardziej obszerne kręgi i zupełnie małe obroty wzdłuż osi drzewca. Często zmienia się uchwyt – raz prawa z przodu raz lewa itp. itd.. Oczywiście to tylko opisy z netu, nie mam wiedzy bezpośredniej. Najciekawszy fragment o tej broni znalazłem we wpisie na pewnym chińskim blogu. Autor twierdzi, że niu tou tang było skuteczne w przechwytywaniu.. strzał wystrzelonych z łuku.. 🙂 How cool! Obiecuję, że nie będę robił testów z Adasiem, ale już kombinuję, jak 鎲扎捻势 (technika zbijania tych strzał) mogła wyglądać :] Swoją drogą aż dziwi, że nie stoi napisane w starych podręcznikach, że aby pokonać łucznika przy pomocy wideł najpierw musisz poznać w co najmniej zadowalającym stopniu sztukę strzelania z łuku ;>

mmexport1478991142422-1

Hong Zhitian

Będę miał o co pytać Mistrza. A filmik został nakręcony podczas uroczystości związanej z odsłonięciem nowej steli/symbolicznego grobu mistrza Wu Binlou (Hong Zhitian był jego uczniem) w jego rodzinnej wsi Qijiazhuang, we wspomnianym powiecie Li (Lixian).

mmexport1478991145712

grób Wu Binlou

Chyba nie była to żadna okrągła rocznica, bo Wu Binlou urodził się w 1899 r. a zmarł w 1977, ale widzę, że uczestnicy mają plakietki na koszulkach, więc może o któreś ze stowarzyszeń chodzi? Niewykluczone jednak, że po prostu akurat teraz stela została ukończona. Nie wiem. Ciekawsze by było zobaczyć, kto się na stelę załapał, albowiem imiona wszystkich znamienitszych uczniów Wu oraz uczniów jego uczniów powinny się tam znaleźć :]

Myślę jednak, że dla przeciętnego miłośnika kung-fu, te parę ruchów ze starą bronią, będzie bardziej interesujące.

Ngondeg

Nasz ulubiony Shishu

albo Stryjek 😉

To druga cunshou w wykonaniu Shen Yanlu, którego poznaliśmy i polubiliśmy podczas pierwszej wizyty Mistrza w 2007 r. Dalej sprawny!! Muszę przyznać, że się rozleniwiłem w poszukiwaniu materiałów o chuojiao na sieci. Tym razem filmik (najwyraźniej nagrany przez Borysa – kolejny stryjek:) wyszperał Jarozwierz (zapewne gdzieś między szablą polską a Floydem Mayweatherem:)

Ngondeg

XV rocznica polskiego chuojiao

Brzmi dumnie i przerażająco zarazem, prawda?

Od kiedy piętnaście lat temu przed klatką schodową na Szkoły Orląt usłyszałem „już zacząłeś”, tak po dziś dzień Marek Klajda krzewi w znoju nauki pekińskiego chuojiao w Warszawie (a nawet czasem poza jej granicami;) W znoju, bo mam wrażenie, że dostaje z tego nauczania znacznie mniej niż w nie wkłada. I nie chodzi tu o pieniądze, których nigdy nie pobierał, a w każdym razie nigdy dla siebie. Kurcze, lepsza mowa niż ten bełkot w Quantum mi się wstukała..  Tak czy siak było całkiem miło w  sobotnie południe, 22 X, kiedy to spotkaliśmy się na uroczystym obiedzie 🙂

mmexport1477158805956

Marek przyjmuje gratulacje od Cardia (w tle Shimu i J.)

20161022_142423

MamAA + Brat Ryszard

mmexport1477159608829

Fotuo

mmexport1477159574843

Ryszão

mmexport1477159526223-tile

kultura głodu 😉

2016-10-22-17-33-vert

c.d.

2016-10-22-16-10-14

Meine Frau z KO

15a

Partyzantka

Wspomniałem wyżej Cardia, który nie mógł ze względu na wyjazd być z nami. Wieczorem jeszcze sobie pogadaliśmy szczerze, jak to zwykle z Cardiem i przy okazji polecił mi Johna Zorna do posłuchania. Akurat chodziło mu o „Balladę Hanka McCaina”, ale przy okazji poznałem „Shaolin Bossę” i  „Train to Thienshan”. Stoczyłem krótką walkę wewnętrzną przy wyborze, ale skoro jesteśmy „ni Shaolin ni Wudang” stanęło na Tianshan 😉

Ngondeg

P.S.

Myślę, że Xiao Ye ksywa „Misiek” z Quantum czyli China Town z Reduty stanął na wysokości zadania

 

 

 

rok szkolny 2016/2017 łotwarty!

Nie stresowałem dziś sióstr i braci tylko od razu poprosiłem o zbożną, chinese style, fotkę liangshi 😉

20161018_184824

chuoding bu

Ładnie wyszło, choć -wzorem chińskich zwyczajów biesiadnych, gdzie nikt nie powinien stukać szkłem wyżej szefa- nikt nie powinien wysuwać stopy przed Sifu.. Ale nic to, nic to, w sobotę spora impreza – wiadomo, kto będzie jiu’a stawiał :>

A ponieważ jesteśmy wrażliwi artystycznie..

Jak mówi stare chińskie przysłowie (albo Banaczek) „gdy chcesz pojąć istotę światła, nie patrz się na słońce” ;>

Ngondeg

Powrót [do] Tajemniczej Budy

Dziś, ćwicząc ino we dwójkę, zakończyliśmy (skromnie bo skromnie – główny trener przeziębiony) ten sezon. Pogoda nie była zła i księżyc wspomagał nasze lampki kempingowe 🙂

Jutro formalnego treningu nie będzie, nawet gdyby Marek ozdrowiał, natomiast już od wtorku, 18 października, schodzimy do podziemi. To chyba nasz piąty sezon zimowy na Sempołowskiej przy pl. Zbawiciela. Ćwiczymy wg tego planu:

  • wtorki 18:15 – 19:45
  • piątki 18:15 – 19:45

Półtorej godziny to tyle co nic, więc apeluję do tych, którzy tak naprawdę mogą zdążyć, by przychodzić wcześniej i nie marnować czasu treningu na przebieranie i podstawową rozgrzewkę. Joł.

20161023_150634_893

aktualizacja: mniej ponure zdjęcie Posępnego Czerepu

 

Ngondeg