Posts Tagged ‘ Hong Zhitian ’

do kina marsz!

Niedawno zacząłem sobie w wolnych chwilach tłumaczyć wywiad z Hong Zhitianem z chińskiej edycji magazynu „Life” [wiem, mam około dwuletnie opóźnienie:] i prawie na samym początku pada tam takie zdanie:

„Chcesz zrobić małe doświadczenie? Chodź, stań w tej waszej pozycji klepsydry z Wing Tsun, zobaczymy jak bardzo jest stabilna.” Mistrz Hong mówi rozochocony. Widać, że ma przypływ dobrego humoru. Z tymi swoimi siedmioma krzyżykami na karku, gardłowym, chropowatym głosem przypomina bardzo Shan Tianfanga.”

Taki mały teaser 😉  Jednak skupię się tu na rzeczy drugorzędnej, czyli na tym porównaniu. Kto to jest Shan Tianfang? Kliknijcie. Czy ja wiem.. głos ma trochę zniszczony owszem, ale poza tym? No właśnie, a w ostatnią sobotę w CKK puścili Zombie Express i żeśmy sobie poszli w składzie 3A, bo koreańskie filmy ogólnie dobre są, jako i ten zresztą, ale dodatkowo czekał nas jeszcze bonus.. Bikooooozzzzzzz:

..grał w nim Ma Dong-seok :> Cóż, Mandżurowie musieli się w tej Korei na chwilę zatrzymać ;] Żeby to tylko podobny był.. Frikkin! Hong, znaczy się Ma, napierdziela w tym filmie piąchami z pół pociągu zombiaków z małymi tylko przerwami na odpoczynek po każdym wagonie. Niech mi no kto tera, kurka, powie, że czytanie cech ludzkich z twarzy, to niepoparta dowodami pseudonauka!

Mógłby tylko po tych 10 latach znajomości powiedzieć, że ten yijinjing, to ściema, a liczy się siłka i dobra taśma pakowa 😉

Ngondeg

P.S.

Tak, w Zombie Express zagrała sama konglianggezi So-Hee z oryginalnego składu Wonder Girls. Prawdziwa mistrzyni.. 🙂

Niu Tou Tang

To broń drzewcowa z arsenału chińskich sztuk walki, która zawsze mnie ciekawiła, i która -ku radości mojej- przetrwała, widać, również w mateczniku uprawianego przez nas stylu – w pow. Li na terenie prow. Hebei, na południe od Pekinu.

(pod koniec klipu widać przez moment Hong Zhitiana)

Niu tou tang można przetłumaczyć na „widły o kształcie byczej głowy” choć, jeśli już, to prędzej same rogi tu widać (funkcjonuje też nazwa niujiao tang, co prawda) a i to bardziej baranie, ale co się tam spierać o szczegóły. Zresztą, kto wie, może dzięki tak zakodowanej informacji uda się zrekonstruować dawno wymarłe gatunki bydła czy innego chińskiego tura ;] Widły, to też nie do końca szczęśliwa nazwa, no ale same chińskie źródła słownikowe opisują „tang” [raz pisane jak na klipie 镗 raz 镋] jako odmianę 叉 [cha] czyli wideł (bojowych, czy do przerzucania gnoju;) Są tych „tangów” dziesiątki odmian, jednak większość ma dziwne kształty bocznych zębów.

20161113_181315

Ewidentnie broń defensywna do przechwytywania innej drzewcówki i broni miękkich. Kiedyś czytałem gdzieś, że była specjalnie zaprojektowana jako odpowiedź na włócznię. Taki spear slayer, czy coś 😉 Nie ma w niej typowych obszernych młynków jak np. we włóczni, za to kreśli się nią mniej lub bardziej obszerne kręgi i zupełnie małe obroty wzdłuż osi drzewca. Często zmienia się uchwyt – raz prawa z przodu raz lewa itp. itd.. Oczywiście to tylko opisy z netu, nie mam wiedzy bezpośredniej. Najciekawszy fragment o tej broni znalazłem we wpisie na pewnym chińskim blogu. Autor twierdzi, że niu tou tang było skuteczne w przechwytywaniu.. strzał wystrzelonych z łuku.. 🙂 How cool! Obiecuję, że nie będę robił testów z Adasiem, ale już kombinuję, jak 鎲扎捻势 (technika zbijania tych strzał) mogła wyglądać :] Swoją drogą aż dziwi, że nie stoi napisane w starych podręcznikach, że aby pokonać łucznika przy pomocy wideł najpierw musisz poznać w co najmniej zadowalającym stopniu sztukę strzelania z łuku ;>

mmexport1478991142422-1

Hong Zhitian

Będę miał o co pytać Mistrza. A filmik został nakręcony podczas uroczystości związanej z odsłonięciem nowej steli/symbolicznego grobu mistrza Wu Binlou (Hong Zhitian był jego uczniem) w jego rodzinnej wsi Qijiazhuang, we wspomnianym powiecie Li (Lixian).

mmexport1478991145712

grób Wu Binlou

Chyba nie była to żadna okrągła rocznica, bo Wu Binlou urodził się w 1899 r. a zmarł w 1977, ale widzę, że uczestnicy mają plakietki na koszulkach, więc może o któreś ze stowarzyszeń chodzi? Niewykluczone jednak, że po prostu akurat teraz stela została ukończona. Nie wiem. Ciekawsze by było zobaczyć, kto się na stelę załapał, albowiem imiona wszystkich znamienitszych uczniów Wu oraz uczniów jego uczniów powinny się tam znaleźć :]

Myślę jednak, że dla przeciętnego miłośnika kung-fu, te parę ruchów ze starą bronią, będzie bardziej interesujące.

Ngondeg

parę fotek Mistrza z mieczem

Klikać na fotkę, by przejść do galerii (galeryjki) na stronie fb Pide – naszego shishu 😉

14088571_1055697857799446_5124061339901111114_n

Hong Zhitian

Fajnie, że z mieczem, bo to wyrafinowana broń i w ogóle trochę mi jej brakuje w naszej „sekcji” – przez to jest mniej kungfiarska 😉 Na dobrą sprawę, nie przypominam sobie, żeby ktoś przyszedł poćwiczyć  na Pola choćby z kijem przez całe tegoroczne wakacje..

Ngondeg

P.S.

Za podesłanie linka dziękuję Sifu O. :]

Hong Zhitian (2015) – dzień dziesiąty

Ostatni. Musiał nadejść, ale myślę, że może i dobrze, bo trzeba zrobić małą pauzę, żeby złapać oddech i przyjrzeć się temu, czego się nauczyliśmy. Nie za długą, żeby nie popaść w marazm i lenistwo i nie zmarnować tego kopniaka, którym Shiye nas wyniósł na wyższą orbitę. Nie wiem, czy czasem za bardzo nie popłynąłem ;>

Na początku było yunzhang bafa, potem to co zwykle, a pod koniec trykanie głowami z rozbiegu i metody przesłuchiwania więźniów :]

06-15@19-22-39-821

20150615_191934

06-15@19-45-55-18

06-15@19-47-09-210

06-15@20-18-22-188

06-15@20-21-51-485

Wreszcie fotka pamiątkowa..

06-15@20-34-02-192następnie pożegnanie (Mistrz zapraszał jak zwykle do Pekinu), czerwona koperta.. i tyle ich widzieliśmy..

06-15@20-37-52-800No, potem jeszcze znowu przez chwilę, bo Marek zapomniał na Polu laptopa :]

Ngondeg

P.S.

Sam nie wiem. Mam nadzieję, że skrobnę jakieś sensowne podsumowanie tej wizyty za kilka dni.

Hong Zhitian (wizyta 2015) – dzień dziewiąty

W niedzielę (tym razem na pewno) pojawiła się okazja skorzystania z salki treningowej na Ursynowie. Takiej bardziej gaoji – z matą i lustrami. Okazje trzeba wykorzystywać, więc Marek zabrał Mistrza, który  poprowadził trening z dużą ilością tłuczenia w tarcze:

Łuczników strzelających za oknem dodałem dla wyciszenia :] Trening był dość ciężki i ludzie byli zmęczeni, ale -wg słów HZT- im bardziej są zmęczeni tym bardziej on jest  zadowolony :>

20150614_124533Po pożegnaniu się z Mistrzem (nie ostatecznym! – dziś jeszcze jeden trening przed nami) część z nas poszła na piwo i jedzenie na Bakalarską

catsKawa u Tefika i bun w Aromat Viet były dobre jak zazwyczaj, ale coś jakby skłaniało chłopaków do zadumy..

06-14@15-04-09-995-horz:>

Ngondeg

Hong Zhitian (wizyta 2015) – baishi

W sobotę, 13 czerwca, w restauracji China Garden na warszawskim Wilanowie,  mieliśmy doniosłe wydarzenie i zarazem kulminacyjny punkt wizyty Mistrza – baishi. W tym roku do ceremonii pokłonienia się przed swym shifu – Markiem Klajdą – przystąpiły dwie osoby: Joanna i Miguel

06-13@18-47-53-532

06-13@18-49-51-245

06-13@18-51-57-308

06-13@18-52-32-360Restauracja okazała się być dobrym wyborem, ale i tak nie poszło zupełnie gładko: mała salka obok, którą sobie upatrzyłem ze względu na świetne wyposażenie dla takiej ceremonii została zajęta; w naszej -choć większej- było mało miejsca przez olbrzymi stół na kilkanaście osób; wreszcie okazało się, że przesuwne drzwi się zacięły i nie możemy liczyć na zupełną prywatność.. Niemniej i Marek i Mistrz nie zwracali na to specjalnej uwagi, albowiem baishi nie w świeczce i nie w krześle, a w sercach uczestników.

06-13@19-01-29-828Były przemowy – a jakże.. 🙂 Marek do tego przyniósł ze sobą zeszyt, który jako czternastoletni chłopak zafascynowany sztukami walki  wypełniał zapiskami o karate, w jasnym celu – by pokazać, że kiedyś nie mieliśmy nic, żadnych mistrzów, żadnego (prawdziwego) kung-fu, większych perspektyw na wyjazd i naukę zagranicą, ale mieliśmy zapał. Teraz mamy najlepszego nauczyciela chuojiaofanzi pod słońcem, ale -no właśnie- czy ostał się ów zapał? Ta chłopięca, czysta chęć bycia dobrym w czymś. Jak najlepszym. Czy to, co się ostało, to jeszcze pasja, czy już jedynie fajne hobby, którym się można pochwalić w mniej zorientowanym towarzystwie?

06-13@19-13-07-771Całkiem niezła mowa.. Mistrz też, naturalnie, przemawiał, ale tym razem ograniczył się do kilku prostych uwag moralizatorskich (młodszy z uczestników ma dopiero 17 lat) i objaśnienia znaczeń imion chińskich, osobiście przezeń nadanych nowym tudi. Jego przemówienie trwało jednak całkiem długo, bo po raz pierwszy zaszła potrzeba podwójnego tłumaczenia. Ja tłumaczyłem Mistrza na polski, a starsza córka Marka tłumaczyła dalej na angielski, dla Miguela (português) 🙂

06-13@20-50-41-388Rośnie nam nowe pokolenie tłumaczy wyspecjalizowanych w tradycyjnych chińskich sztukach walki 🙂

Myślę, że to baishi (trzecie po tych z lat 2007 i 2012) przejdzie do historii jako całkiem udane.

06-13@21-12-15-93Może tylko szkoda, że nie pstryknęliśmy sobie  gruppen fotki.. prawdziwie gruppen..

06-13@21-12-22-417Jarozwierz też był :]]

Ngondeg

Hong Zhitian (wizyta 2015) – dzień ósmy

O którym niewiele mogę powiedzieć -prawdę mówiąc- jako że w zasadzie nieobecny byłem przychodząc na samą końcówkę. Po wyglądzie shidich wnioskuję jednak, że lekko nie było. Może to ta parna aura..

06-12@20-33-08-606

zmęczeni lecz zadowoleni

Brakuje, o grozo,  fotki z mistrzem w całości, więc niech będzie choć ta z brzuchem. Brzuch Mistrza jest pełen mądrości 😉

06-12@20-34-12-68

Marek też miał ciężki dzień

Po treningu poszliśmy z AA w spokojne miejsce poczynić przygotowania do jutrzejszej ceremonii baishi..

06-12@21-32-12-770

bez linijki i kobiecej dłoni byłoby ciężko

Na zewnątrz się rozpadało tuż po naszym wejściu, czyli tu timing mieliśmy niezły 😉

Ngondeg

Hong Zhitian (wizyta 2015) – dzień siódmy

Na początku KO wymieniono chip zawierający kluczowe dane..

06-11@18-57-21-922

ghost in the shell

a potem już normalnie..

 
🙂

Ngondeg

 

Hong Zhitian (wizyta 2015) – dzień szósty

Chyba najfajniejszy trening dotąd. Można było sobie ‚sparnąć’ z Mistrzem!
image

Zabawa, ale -wierzcie bądź nie- w każdym, nawet lekko zaznaczonym ruchu widać, że to drapieżnik i tylko z ledwością się powstrzymuje. Te uśmiechy są zwodzące :]]

🙂

Ngondeg