Posts Tagged ‘ kontuzja ’

Polała się krew, KO ino uniósł brew..

Przerwę feryjną mamy w treningach grupowych, a na ostatnim przed przerwą nie było już Marka (składał kiedyś jakiś wniosek urlopowy?) więc przyniosłem packi i gumy, urozmaicić szarą rutynę warszawskiego chuojiaowca, żeby nie musiał tylko zgarbiony i pochylony zawijać kością ogonową w prawo i lewo, ale też z raz czy dwa jaką obrotówkę w packę przyfasolił lub się z gumą posiłował – it’s fun and has worked well before 😉

ynmtms05nwq4mgzhzwyyzjcym2e4otc2otu3nmvmowfintjmzdljymywzwiylw5kkzdrbgoyntfxz0o2ufhkqkfat2izavvzvmtwdnfnrlnlbwjvajhrqta9Nie tym razem :] KO w szale packowania rzucił się do przodu (a był związany plecy-w-plecy gumą z Adasiem) z kopnięciem „w torbę” i.. coś trzasło pod kolanem.. Kurcze takich wybroczyn nie widziałem od czasu zderzenia goleniem z Adasiem (on pechowy jest:) całe lata temu. KO zdrowieje szybko i nie chodzi już do sklepu po bułki o bokkenie 😉 Niestety nie mam nagranego ćwiczenia, podczas którego to się stało, ale gumy używaliśmy podobnie jak ledwie dwa, trzy treningi wcześniej, z tym że wtedy byli uwiązani do konstrukcji stalowej :]

To dobra guma – lubię ją 🙂

BTW, młody chłopak z filmiku, to Igor – syn naszego Ryśka 🙂 Trening sprawia mu radość i szybko chwyta, co mu się tłumaczy, więc jakby się tylko przyłożył -znaczy się w domu więcej potrenował, to mogliby być z niego ludzie w chuojiaowym tego słowa znaczeniu. Nauczony doświadczeniem nie robię sobie wielkich nadziei, ale może..

Ngondeg

 

Reklamy

Kij w oko temu co sifu przestroga warta siana stoga..

A Marek mówił, żeby czubki opatulić, zabezpieczyć, ale nie posłuchali.. 🙂

adoko

Ziemia – Adaś 1:0

Tak, Rodor, filmiku nie mam, ale mam tę fotkę wykonaną dziś. Rana jest od kija i powstała pod koniec wczorajszego treningu, ale nie podczas sparingu. Całej historii nie opiszę, bo jest zbyt od czapy nawet jak na tego pół śmiesznego bloga. ;>

Ngondeg

Ooo żesz..

Co jest z tymi low kickami, że kości łamią się jak zapałki? W samej Polsce kilka takich wypadków było.. Z jednej strony dobra, skuteczna technika, z drugiej cholernie ryzykowna, jak się okazuje. Pamiętam, jak -lata temu- Yu Tiancheng gościł u mnie z Cardiem w domu i mu pokazałem podobny klip z innej walki. Uśmiechnął się wtedy i powiedział, pokazał w zasadzie, że to nie tak i że w nogę to się wewnętrzną krawędzią stopy kopie..

 Oczywiście w kung-fu też można piszczelem kopnąć. Teoretycznie kopie się twardym w miękkie, ale to założenia. Wiem, bo jak kopałem w Adasia, to też celowałem w miękkie, a lądowało na twardym. Może powinienem dziękować Bogu, że mi tylko noga puchła na 2 miesiące. 😉 W chuojiao często się zadziera stopę ku górze (w stronę kolana znaczy się), co napina mięśnie na goleni dając minimum ochrony, ale też są to wtedy inne kopnięcia, o innym charakterze i mniejszym zasięgu. Myślę, że w naszym przypadku najrozsądniej jest kopać czubem obutej (i to porządnym obuwiem) stopy w nogi przeciwnika. To na złych ludzi, naturalnie. W sparingu spokojnie. I tak nie ma gwarancji, ale szanse happy endu większe. Szkoda zdrowia. Niby Wei Zankuei miał przydomek „Żelazna Noga” i mu wozem po piszczelach jeździli w te i we wte, ale mógł mieć wrodzone predyspozycje poza zacięciem do tego typu treningu. 🙂

Ngondeg

P.S.

ciekawe czy u Tajów (tych tajskich, nie tych z Holandii) też się zdarzają takie złamania w ringu..