Posts Tagged ‘ kopnięcie kaczki mandarynki ’

najstarszy zapis filmowy kopnięcia kaczki mandarynki? ;)

Ustawione na właściwy moment – tylko kliknąć 🙂

Naliczyłem dwie ;] No bo, ten teges, WŁAŚNIE, kiedy mamy pierwsze nagrania naszego chuojiao? Czy jakiegokolwiek na dobrą sprawę.. Ten klip z Liu Xuebo, to chyba jakieś wczesne lata 80′. Marek ma nagrania z Hong Zhitianem z Szanghaju z 92 czy 93 roku. A przedtem? Może w zbiorach prywatnych innych uczniów coś jest. Wu Binlou ponoć nigdy nie był nagrywany (niesamowite) Mu Yuchun chyba się nagrywał w latach 70′ (zamiast mistrza) a że nie mogę znaleźć tego klipu, to nie dam głowy za to, że tam yuanyangtui było, ale nawet jeśli, to na 100% nie było tam zastosowania :> No więc te laski z filmu są chyba najwcześniejszym zapisem mandarynek o jakim wiem, jako że film jest z 1975 r. I, kurcze, ktoś im musiał to z-a-c-h-o-r-e-o-g-r-a-f-o-w-a-ć. Kto? Oto jest pytanie :] Na imdb nie znalazłem info.

Ngondeg

Reklamy

The Italian Connection

Marco pierwszy dał cynk i pierwszy dał fotkę – Salve! 🙂

Do Polski przyjechał bowiem Guan Tieyun. Przyjechał poprowadzić seminarium Tongbei i.. szczerze mówiąc, mimo iż Marco pisał, że to również mistrz Yuanyang quan, to dopiero po jakimś czasie do mnie dotarło, że to ten sam, którego vcd o tym stylu mam [chyba] nawet jeszcze gdzieś w domu. Czas leci :]

ynmtms1mmtbimwy0ndhlmzy0yjg4zdq1ywy4mmjkytcwnjixn2jmzje2ntvjlxzfejfxmc9yule0wff3cuj5d3hmvmz1z1mwzgfwlys3qi9cu1lccjdxsfe9

klasyczne „heying”

Widać już, że na seminarium wybrali się AA oraz Cardio. Coś musi być w tym przysłowiu o butach, bo wygląda na tej fotce jak patriarcha linii ;] Kpię sobie troszkę z Cardia, ale on sam z siebie kpi, a ponadto jest tzw „seasoned martial artistem” i jego zdanie sobie cenię, a po pierwszym dniu przez jakieś pół godziny mi relacjonował jak ocenia seminarium, Guana i jego uczniów i była to dobra ocena. Nie wchodząc w szczegóły (na pewno organizator czy któryś z uczestników jakąś recenzję skrobnie i opublikuje) Guan jest dobry, umie uczyć, ma dobrych uczniów, Włochów, którzy dużo z jego kung-fu wchłonęli i są jakoby pozbawieni typowych maobingów niechińskich uczniów chińskich nauczycieli – znaczy się są rozluźnieni (dobrze niektórym znane fangsong) wyćwiczeni oraz jakby skupieni na tym, co trzeba, znaczy się na treningu wedle wskazówek, bez przekombinowywania, dodawania, i zbędnej rozkminki. Dobri.

To nie z seminarium, ale -proszę bardzo- Anatra Mandarina 😉 w wykonaniu Fulvio, który pomagał Mistrzowi prowadzić seminarium na Sadybie. Tak, organizatorami byli Modliszkowcy od Sławka Milczarka. Bardzo fajnie, że je zorganizowali w formie otwartej dla każdego. Samo Tongbei, które było podstawą warsztatów, mniej mnie interesuje niż Yuanyang quan (btw mimo pewnych znamion ma bliżej do Zhaquan czy Huaquan niż do Chuojiao) ale może jednak coś tam przemycili? Adaś? Aśka? Było coś? Choćby osamotniona mandarynka? 🙂

Ngondeg