Posts Tagged ‘ kung-fu ’

Mistycy i Cudotwórcy Tybetu (1) – jak pies nie sika

Zarówno na Skrze, jak i na Polach ćwiczących ludzi jak mrówków, ale zdecydowanie to dwie odmienne strefy klimatyczne. Cieszcie oczy tym krótkim fotoreportażem ;]

SKRA

Pola

🙂

Ngondeg

ogłoszenie parafialne: sala już od jutra

Ngondeg

88

Do zobaczenia, Pola, to był wyjątkowo długi sezon.. Za następny już za kilka miesięcy! 🙂

To ostatnie zdjęcie bez sztucznego oświetlenia z treningu na dworze w tym roku. Zostały nam jeszcze dwa przed przejściem na salę, ale odbędą się już w kompletnych ciemnościach. Pola-Sala, Sala-Pola i tak w koło Macieju.. 😉

Ngondeg

krzyknął Vayu: weźta spierdalayu!

Vayu – indyjski bóg wiatru

W rzeczywistości wywiał im tylko qigongi z głowy. Nie dali się i resztę ćwiczyli normalnie.

KO tradycyjnie przyszedł jako pierwszy i zanim zaczęło piździć na dobre oprócz chuojiao zdążył jeszcze przećwiczyć swoje taiji i.. baguę.

Tak, baguę 🙂 Normalnie robi konkurencję Kubie. Kiedyś „odnajdę” i opublikuję cudownie zachowany egzemplarz „Opowieści o prawdziwym i fałszywym Bakłażanie” ;]

Odbyliśmy krótką rozmowę, podczas której zostałem poproszony o wyznaczenie zgodnie z zasadami fengshui miejsca składania w ziemi wyrwanych w pojedynkach serc. KO wymyślił sobie, że ma nad nimi melancholijnie powiewać na wietrze wierzba mandżurska ;] Pogapiłem się jeszcze chwilę na wirującego kolegę, aż w końcu pojawił się Marek i reszta.

Wszystko potem szło tak niemożebnie zgodnie ze znanym scenariuszem, że nie ma sensu dodawać komentarza.

To wszystko było we wtorek – stary news. Nie mogłem się jakoś zebrać, sorry. A, może ktoś znajdzie interesującym, że Sifu Bartosz wciąż prowadzi treningi na Skrze. Idąc od strony naszej dawnej ścieżki mijałem jego grupę z żerdziami 🙂

Ngondeg

nadszedł czas ruszyć w las

Dał znak Sifu Klajda, że od wtorku najbliższego, czyli od 2 kwietnia 2019 aż do końca sezonu ćwiczymy w każdy wtorek i czwartek od 18:15 do.. końca treningu w tradycyjnym miejscu na Polach. Traf chciał, że chwilę potem dostałem ten filmik od Nenggande Xiaohuozi z Bolechowic, czyli Lefo :]

Chodzi na nogach, kopie w goleń (musiał na chuojiao podłapać;) i uderza soczyście – noice! Może nie traf, a omen*, bo… druga wiadomość od Marka jest taka, że nasz Mistrz, Hong Zhitian, przyjeżdża w czerwcu. Tak jest! Po 4 latach czeka nas kolejna wizyta. Dokładne daty: 14 – 23 czerwca 👍

Oczywiście każdy ma taki las, na jaki zasłużył ;]

Ngondeg

* wiadomo powszechnie, że Mistrz lubi Lefo

trening opłatkowy a.d. 2018

Bez Marka, niestety, i bez opłatka, ale tak go technicznie sklasyfikował Jurek. Wesołych 🙂

Ngondeg

16 X zaczynamy treningi przy Sempołowskiej

W tym roku trochę później wchodzimy..

..i wcześniej wyjdziemy, bo z końcem marca. Tak wyszło. My biedne stowarzyszenie, nie bogate 🙂 Do wiosny ćwiczymy we wtorki i czwartki, od 18:15 do 20:00

Ngondeg

ładna dynamyka, panie Kaziu

Od tego sifowania mi zaczyna wchodzić podświadomie warsiawski akcent, czy co, kurcze blade.. Nic złego, ale na co dzień tak nie mówię. Niedługo w prawej będę dzierżył smartfona, a w lewej kieliszek czystej.. i nie będzie to Mała Biała 😉

Trochę sobie pokpiwałem z Jurka, który przyszedł na trening pościągany nadmiernym bieganiem i lekko podziębiony, więc czuł mięśnie przy kopaniu, ale że jęczał przy tym jak Szarapowa, to się nie mogłem powstrzymać 🙂 No, a on mnie mimo to zaprosił do siebie do gabinetu na masaż pleców następnego dnia, bo -okazało się- jest kręgarzem i chciał pomóc. Tak żeby rozmiękczyć zbite nierównym obciążeniem mięśnie.

And so he did – runął na mnie (leżałem na materacu na podłodze, nie gaoji kozetce z fotki) niczym Tatanka na Yokozunę, z czubka narożnika łokciem, i ugniatał przez bite 40 minut snując przy tym opowieści jianghu o miszczach polskiego wulin 🙂 Kul! Kuśtykać od tego nie przestanę, ale -uwaga- łuk napina mi się na lewą stronę jakby łatwiej – thx!

Ngondeg

P.S. jest zawodowym kręgarzem, ale gdy sam potrzebuje masażu idzie do Filana – masują się wzajemnie :> BTW, jakby ktoś chciał spróbować, to tu jest stronka: JerzyWojcik.pl

 

Pod Menhirem

techniki aktywizacji seniorów i terapia dla par..

Tak mi się podle skojarzyło przeglądając materiały z 2 ostatnich treningów ;)) Nie żeby coś, to były fajne treningi.

Daktylo-śliwka, czyli hebanek jagodowy lub figa kaki. lub heizao.. kuffaaa! – smakuje jak zwykła suszona śliwka, ale w Wietnamie życzy się takim złośliwcom, jak ja, żeby uschli jako ona – więc dałem skosztować :>

Końcowa faza terapii – nokaut. Samo-nokaut. Aśka kopnęła mawachę, potem obrotówkę i.. trawa mogła być jeszcze wilgotna po deszczu ;] BTW, 17 lipca, na imieniny Dzierżykraja, powraca z wakacji do prowadzenia treningów Sifu Klajda 🙂

Ngondeg