Posts Tagged ‘ Marek Klajda ’

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

jeszcze na dokładkę

Bo na poprzednim treningu wiatr wywiał ducha z Sifu Klajdy 😉

:]

Ngondeg

Pierwsze pola oranie

Wiatr, śnieg, zapierający dech w piersiach zachód słońca, pełnia księżyca, pani z harpunem  – co tylko chciałeś, to wczoraj na Polu Mokotowskim było :]

Po więcej osobistych wynurzeń na temat inauguracji sezonu odsyłam do artykułu KO, ja od siebie napiszę tylko, że pozycje mogliby panowie szlachta ciut obniżyć :>

Ngondeg

Primus Romanorum (polskiego chuojiao:)

Wydaje mi się, że kiedyś pisano o tym, jak to jeszcze na przełomie lat 80 i 90 mafia włoska lubiła przyjeżdżać do Polski na zebrania. Coś musi być na rzeczy, bo Marco przyjechał ponownie (już trzeci raz) do Polski, by kontynuować naukę chuojiao u Marka.

shifu - tudi

Mafia Capitale

Trzy bite dni tu spędził, zwykle zaliczając dwa treningi dziennie, dzięki czemu mógł poznać więcej materiału, m.in. pierwszą chuojiao, co go bardzo ucieszyło i co zdrowym objawem jest – ostatecznie te mandarynki i przytupywanie są po prostu fajne 🙂

mmexport1481639796387_1481639856679

Marek z Marco – yaozi chuan lin

Tak mniej więcej wyglądały sesje w Falenickiej kniei, pod Hotelem Boss [typuję to miejsce na wzniesienie w przyszłości naszej własnej granitowej steli – oczywiście opisanej łaciną:] Poza treningami, czyli wieczorem, Marco wyrywał się ku cywilizacji -o ile można tak nazwać miasto, w któym po 22 ciężko coś zjeść i wypić- gdzie go skwapliwie przejmowałem spod kurateli Sifu Klajdy. Piliśmy wtedy piwo, owocówki, żarliśmy falafele, pizze (sic!) i koreańskie żarcie.

20161212_210110_1481640617399-tile

To właśnie w Koreanie Marco zaprzepaścił owoc całego treningu poświęconego regeneracji kręgosłupa gapiąc się pod ostrym kątem na fikające Koreanki z telewizora, który mieliśmy zawieszony nad stolikiem :]]

mf

Marco

Nic to, przyjedzie jeszcze raz i Sifu Klajda go poskłada. Sowy posiadają umiejętność obracania głowy 270° wokół tułowia – bardzo przydatne ;>

Ngondeg

XV rocznica polskiego chuojiao

Brzmi dumnie i przerażająco zarazem, prawda?

Od kiedy piętnaście lat temu przed klatką schodową na Szkoły Orląt usłyszałem „już zacząłeś”, tak po dziś dzień Marek Klajda krzewi w znoju nauki pekińskiego chuojiao w Warszawie (a nawet czasem poza jej granicami;) W znoju, bo mam wrażenie, że dostaje z tego nauczania znacznie mniej niż w nie wkłada. I nie chodzi tu o pieniądze, których nigdy nie pobierał, a w każdym razie nigdy dla siebie. Kurcze, lepsza mowa niż ten bełkot w Quantum mi się wstukała..  Tak czy siak było całkiem miło w  sobotnie południe, 22 X, kiedy to spotkaliśmy się na uroczystym obiedzie 🙂

mmexport1477158805956

Marek przyjmuje gratulacje od Cardia (w tle Shimu i J.)

20161022_142423

MamAA + Brat Ryszard

mmexport1477159608829

Fotuo

mmexport1477159574843

Ryszão

mmexport1477159526223-tile

kultura głodu 😉

2016-10-22-17-33-vert

c.d.

2016-10-22-16-10-14

Meine Frau z KO

15a

Partyzantka

Wspomniałem wyżej Cardia, który nie mógł ze względu na wyjazd być z nami. Wieczorem jeszcze sobie pogadaliśmy szczerze, jak to zwykle z Cardiem i przy okazji polecił mi Johna Zorna do posłuchania. Akurat chodziło mu o „Balladę Hanka McCaina”, ale przy okazji poznałem „Shaolin Bossę” i  „Train to Thienshan”. Stoczyłem krótką walkę wewnętrzną przy wyborze, ale skoro jesteśmy „ni Shaolin ni Wudang” stanęło na Tianshan 😉

Ngondeg

P.S.

Myślę, że Xiao Ye ksywa „Misiek” z Quantum czyli China Town z Reduty stanął na wysokości zadania

 

 

 

rok szkolny 2016/2017 łotwarty!

Nie stresowałem dziś sióstr i braci tylko od razu poprosiłem o zbożną, chinese style, fotkę liangshi 😉

20161018_184824

chuoding bu

Ładnie wyszło, choć -wzorem chińskich zwyczajów biesiadnych, gdzie nikt nie powinien stukać szkłem wyżej szefa- nikt nie powinien wysuwać stopy przed Sifu.. Ale nic to, nic to, w sobotę spora impreza – wiadomo, kto będzie jiu’a stawiał :>

A ponieważ jesteśmy wrażliwi artystycznie..

Jak mówi stare chińskie przysłowie (albo Banaczek) „gdy chcesz pojąć istotę światła, nie patrz się na słońce” ;>

Ngondeg

Powrót [do] Tajemniczej Budy

Dziś, ćwicząc ino we dwójkę, zakończyliśmy (skromnie bo skromnie – główny trener przeziębiony) ten sezon. Pogoda nie była zła i księżyc wspomagał nasze lampki kempingowe 🙂

Jutro formalnego treningu nie będzie, nawet gdyby Marek ozdrowiał, natomiast już od wtorku, 18 października, schodzimy do podziemi. To chyba nasz piąty sezon zimowy na Sempołowskiej przy pl. Zbawiciela. Ćwiczymy wg tego planu:

  • wtorki 18:15 – 19:45
  • piątki 18:15 – 19:45

Półtorej godziny to tyle co nic, więc apeluję do tych, którzy tak naprawdę mogą zdążyć, by przychodzić wcześniej i nie marnować czasu treningu na przebieranie i podstawową rozgrzewkę. Joł.

20161023_150634_893

aktualizacja: mniej ponure zdjęcie Posępnego Czerepu

 

Ngondeg

Dziś w „Academii” grają ostatnie przedstawienie „Game of Love” z Klajdą ;)

Ciężko być nadwornym skrybą warszawskiego jiuzhizi..

OK, to trochę tak, jakby pan od matematyki wręczyłby mi zaproszenie na spektakl tańca nowoczesnego w najbliższą niedzielę. Spektakl we własnym wykonaniu that is.. No właśnie :> Co prawda Marek naucza chuojiao i ja już dawno po liceum, ale uśmiechnąłem się lekko (a w duszy to już zupełnie po szelmowsku:) no bo jak, kurka, nie. Nikt mi nie powie, że to można przyjąć z miną Mescalero. Po obwieszczeniu, że został uczniem wewnętrznych drzwi Sijo Thierryego i że będzie tańczył na Pradze z Sifu Kamą, Marek rzucił jeszcze na zachętę, że elementy chuojiao w ów taniec wplótł (żółwik z Li Beida:) Tak więc szedłem (a i pewnie nie tylko ja) z mieszanymi uczuciami na ten występ.

20161009_200230_802

Po pierwsze okazało się, że przedstawienia są dwa, z czego pierwsze w wykonaniu córek Marka (!), po drugie, wcale nie było źle :] Może ten taniec, to nie panaceum na kryzys wieku średniego, tylko po latach bezskutecznych prób namawiania rodziny na kung-fu zrezygnował i na spokojnie doszedł do wniosku „if you can’t beat them – join them” 😉

20161009_192057_812

Iza i Kaja odstawiły swój kawałek bardzo przekonująco i mimo iż się nie znam, to zdaje mi się, że paru przejść sama Kim Bo-kyung by się nie powstydziła 😉 O co chodziło z tymi lalkami nie będę wnikał – wychodzę z założenia, które można wyrazić parafrazą słów Jacka Bruce’a- forget the plot, forget the message, just dance A co do Marka i Kamy, well..po prostu legalnie zrobili pierwszą pełną demonstrację ditangu pekińskiego chuojiaofanzi ;>

mk

chuodingbu

Liczyliśmy z KO owe wplecione elementy cjfz i wyłuskaliśmy te:

  • mabu
  • chuodingbu
  • fanli (na uchwyt)
  • kur wskakujący na murek
  • żelazna miotła
  • guatui z podpórką
  • małpka (mycie twarzy)
  • coś jeszcze -umknęło nam i chcieliśmy po spektaklu wyciągnąć coś od Marka, ale wolał udzielać się w kuluarach ;]
20161009_194954_506

Marek Klajda i fanki

 

20161009_195045_390

Kama Giergoń z Danusią i KO

Poza mną, Łukaszem, KO i Danusią byli też Marcin z Asią oraz Artur z Iwoną a AA będą dziś – teoretycznie powinni uświadczyć już tę najbardziej dopracowaną wersję. BTW samo miejsce jest całkiem ciekawe i okazuje się, że przynajmniej ludzie KO już tu byli, jeśli nie on sam zaprowadzał ład na Targówku :]

20161009_200407_485

W słowie końcowym chciałem napisać, że Sifu Klajda ma naprawdę dobrą, wyrozumiałą żonę, naszą Shimu, która godzi się na to, żeby wygimnastykowane tancerki skakały mu z rozbiegu pupą na klatę (jak nie wyżej) po pracy, więc gdy następnym razem zadrapie Ci druciakiem teflon na patelni, uśmiechnij się do niej ciepło, Sifu Klajdo ;>

Ngondeg

P.S.

Dobra, teraz bez ściemy. Co dalej? Gdybym miał dojscia załatwiłbym mu członkostwo w EXO. Byłby odwrotnością maknae i wszystkie Czamki na Bakalarskiej mają mokro w gaciach ;p

jeszcze przez miesiąc ćwiczymy na dworze

Ku mojej radości. I to nawet nie w kompletnych ciemnościach, bo mamy lampkę campingową, a od następnego treningu będziemy mieć tych lumenów, że ho ho :] Poza tym Marek nie bez przyczyny lubuje się w sowach i dobrze mu się prowadzi trening w warunkach nocnych 😉

Tak było we wtorek:

[jak widać, mamy Nowego:]

 

A w piątek przyszedł sam konglianggezi Bauman:

20160923_195056_391

nauka gongbu

20160923_195632_747

weng chun fanzi 😉

Bauman zna nas nie od dziś przecież, ale chyba pierwszy raz został na dłużej i Marek poświęcił mu sporo czasu, podchodząc doń ze zrozumieniem, jak stary ex-Szotokaniec do starego Szotokańca, i Bauman był zachwycony tym podejściem (że Sifu Klajda uczy chuojiao jak okinawskiego Shorin Ryu i w ogóle:) i być może będzie przychodził pókiśmy pod gołym niebem. Poza B. przyszła mniej więcej stała ekipa minus Adaś, który bawił był gdzie indziej ;]

20160923_195904_858

Marcin

20160923_195921_186

AśKO

KO ma wyłogi jak Bruce ;p

20160923_200719_402

To polarek noszony przez Aśkę, ale dojrzewam do tego, żeby zrobić ten napis z plastycznych rurek led, tak jak np. mini szaszłykarnie na ulicach Pekinu mają swój znak 😉

Ngondeg