Posts Tagged ‘ Pole Mokotowskie ’

Drang nach Packen ;)

Trening prosty, a wydajny. Wierzę w tłuczenie w packi :]

A w drodze powrotnej przechodziłem przez Skrę..

..stare czasy się przypominają 🙂

Ngondeg

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

jeszcze na dokładkę

Bo na poprzednim treningu wiatr wywiał ducha z Sifu Klajdy 😉

:]

Ngondeg

Pierwsze pola oranie

Wiatr, śnieg, zapierający dech w piersiach zachód słońca, pełnia księżyca, pani z harpunem  – co tylko chciałeś, to wczoraj na Polu Mokotowskim było :]

Po więcej osobistych wynurzeń na temat inauguracji sezonu odsyłam do artykułu KO, ja od siebie napiszę tylko, że pozycje mogliby panowie szlachta ciut obniżyć :>

Ngondeg

od 9 maja trenujemy na Polach

Tak, wiem, że to niepoprawna forma ;]

Będziemy ćwiczyć dalej we wtorki i piątki, na starym miejscu, czyli na polanie pomiędzy Fińską a Leszową, od 18:15 do zachodu słońca (przynajmniej początkowo;)

28, w ostatni piątek, jeszcze jeden ostatni raz w tym sezonie skorzystaliśmy z dobrodziejstw sali. Co by nie mówić – przydaje się. Sprawdziłem właśnie, że w 2012 r. 28 kwietnia odnotowano rekordową w Polsce (Słubice) temperaturę w kwietniu, czyli +31,6°C.. To zupełnie inny kwiecień.. :p Byłoby bardzo słabo, gdyby w maju mielibyśmy zacząć od przekładania treningu 😉

Ngondeg

trening chuojiao a żonglowanie paniami

Nic specjalnie ekscytującego na treningach się nie dzieje, tyle co coraz ciemniej i ciemniej, eech.. Jedynym jaśniejszym elementem w polu naszego widzenia jest jeden pan, który regularnie (mniej więcej o tej porze co my) ćwiczy swoje kung-fu, z tym ŻE nie solo, nie z bronią, za to zawsze z panią 🙂 Postanowiłem wpleść w filmik z trzech ostatnich treningów te ich ćwiczenia w parach bo to bardzo pozytywne..

Sifu Klajda przyglądał się im z aprobatą i powiedział, że też tak podrzucał swoją sifu od tańca nowoczesnego, ale generalnie ma na to za słaby brzuch i lędźwie.. Kurka.. Nuże dzwonić do Pekinu po nowy zestaw yijinjing! W sumie pan też robi ten sam twardy zestaw za każdym razem, nic fancy, ale zawsze z inną tudi skubany ;>

Ngondeg

słońce na koniec wyszło

I trening się odbył, a trochę zamieszania było o to. Nie pierwszy raz naturalnie – pamiętam czasy, kiedy Marek jak tylko chmurkę zobaczył, odwoływał trening, a my się wściekaliśmy gdzieś w polu, teraz -mam wrażenie- role się odwróciły :]

zad

na szczęście duch w narodzie żyje :p

Sifu Klajda prawił mądrze i jakoś tak wyjątkowo równo trening podzielił na stronę Nei i stronę Wai 😉

Korci mnie by dodać niemieckie napisy pod wypowiedziami Marka :>

Ngondeg

Północny Pakt i Północne Nogi

Tak, beitui (北腿) i beiyue (北约) jeden i ten sam znak mają na początku – logiczne :> Latali nam dziś nad głowami, a jak AWACS rundkę robił, Sifu Klajda stracił na kilka minut telepatyczną kontrolę nad siatką lasek w promieniu 100m i się zaczęły promieniście rozłazić, więc chyba jest coś warty.. Zgapiłem się wtedy – na filmiku jest tylko latawiec.. 😉

Trening był całkiem dobry, choć z mojej perspektywy obserwatora włączającego się tylko chwilami do grupki lekko rozściubiony – znaczy się trochę za krótko poszczególne elementy były ćwiczone, a było ich niemało. Szczypta konstruktywnej krytyki, żeby tak nie słodzić Markowi za każdym razem 😉

20160708_193037_resized

malajskiego kung-fu nie zabrakło – niech wiedzą że jesteśmy gotowi na wszystko :]

20160708_193827_453

i rekrutacja też była [może dzięki malajskiemu kung-fu:]

Do następnego.

Ngondeg

 

Warunki prawie jak w Chinach :)

Gorąco i duszno, a chuojiaofanzi ma wysoki współczynnik fikalności, więc lekko nie jest 🙂

KO wrócił po przerwie. Wprawdzie nie dotrwał do końca, bo -jak powiedział- ręce go zaczęły swędzieć i albo komuś dopierdoli albo pójdzie na spacer w kierunku metra, ale był 🙂 Poza tym padł mit o zakazie picia wody na treningu. Ech.. gdzie się podział ten stary dobry Sifu Klajda sprzed lat? :] Swoją drogą Marek jest twardy, bo po treningu poleciał na drugi, taneczny. Dobra kondycha!

Ngondeg