Posts Tagged ‘ Rysiek ’

Pentagram mocy

(…) Pięciu ich było, a każdy z nich z innej ziemi poczęty i innym orężem władał. I widząc drzemiącą w nich moc zadrżało czterech jeźdźców Apokalipsy i konie swe śpiesznie zawrócili. Imiona ich zatarła historia, choć trzystuletni mędrcy z gór przechowali pamięć o tych, co Zło odstraszyli pradawnym rytuałem [apokryf (ok. 2021 A.D.) ]

Niewątpliwie nie był to najbardziej usystematyzowany i najefektywniejszy trening w historii warszawskiej wspólnoty chuojiaofanzi. Ale istotne, że udało nam się wskrzesić trochę zaniedbany zwyczaj noworocznych treningów pod chmurką. Trening treningiem, ale najważniejsze rzecz jasna było to, co działo się między ćwiczeniami. W końcu bez folkloru nie byłoby sztuki wysokiej. 😈 Niechaj obrazy przemówią, a chytry skryba dopisze legendę. 😆

odpędzanie Zła metodą tradycyjną

Apokalipsa była kobietą, czyli „Idziesz na kobiety, nie zapomniej bicza”

noworoczny werbunek do Bractwa Egzorcystów rozpoczęty

posiłek smakuje najlepiej na szczątkach wroga

Starszy Poskramiacz z sekty biczowników

Cóż, mam poczucie, że w nowym roku zapotrzebowanie na profesjonalne usługi poskramiania Zła zdecydowanie wzrośnie. Wielki Reset wymusza zmianę modelu gospodarczego, więc może powinniśmy wszyscy zmienić specjalizację a stowarzyszenie przekształcić w działalność gospodarczą? PKD (66.666- anihilacja Zła w ludzkiej postaci). Tanio, szybko i solidnie. Na brak zleceń nie powinniśmy narzekać. 😈

Adaś

„The death of Bruce Lee explained”. Czyli quanpu sezonu ogórkowego.

Na wstępie muszę uprzedzić bardziej wrażliwych czytelników, że poniższa „miejska legenda” pasuje bardziej do ostatnich stron magazynu ezoteryki lub taniego brukowca, niż do poważnego bloga o sztukach walki, ale… jest chyba adekwatna do panujących dziś warunków atmosferycznych (zawsze mogę się usprawiedliwić, że dzisiejsza duchota pomieszała piszącemu w głowie 😆).

Brat Ryszard z Londynu zaskoczył mnie dziś śmiałą teorią nt. śmierci Brusiaka (zasłyszaną od 300-letnich mędrców z gór ;). Otóż w trakcie kręcenia „Wejścia smoka”, w studio, w Hong-Kongu panowała duchota, jak nie przymierzając dziś na Polu Mokotowskim, tylko większa. Ponoć Brusiak, nie chcąc by jego pot wpłynął negatywnie na estetykę kręconych scen… usunął sobie gruczoły potowe spod pach (sic!). Tym samym jego organizm ponoć nie był w stanie dostatecznie szybko się schłodzić podczas kręconych scen walki. Krótko mówiąc-cytując brata Ryszarda- Brusiak „zagotował się od środka”.

Cóż… pomimo duchoty nie poszliśmy dziś z bratem Ryszardem drogą Małego Smoka. A przynajmniej nie całkiem. 😈

Adaś

Ptak korony brytyjskiej

Ostatnie anomalie mikrobiologiczne sprawiły, że na Polu Mokotowskim objawił się niespodziewanie Ryś. Według nieoficjalnych źródeł Rysiek wzgardził akcją „Lot do domu” i przepłynął Kanał La Manche wpław, a potem przeskoczył jumpingiem pół Europy, by móc kontynuować naukę chuojiaofanzi u Marka. 😉

Ptaki i rusałki

Poza zwyczajowym wigorem Rysiek przyniósł w zanadrzu na czwartkowy trening garść ciekawych opowieści:

Pierwsza pochodzi z cyklu „Z nocnego pamiętnika hotelarza”. Jeszcze w Londynie, strzegąc mężnie wrót hotelu, w którym pracuje, Ryś odparł nocny atak naćpanej Irlandki w klapkach, profesjonalnie obezwładniając ją na podłodze. „Kiedy chwyciła mnie za twarz, wyrwałem ją jak kwiatek.”- wyrzekł i zademonstrował. Kiedyś może Rysiek napisze podręcznik dla kolejnych pokoleń strażników hotelowych, jak radzić sobie z travelersami (to podobno wyjątkowo podstępny gatunek gości hotelowych, którzy wyszukują defekty w zamieszkiwanym pokoju, aby wyłgać się od zapłaty). 

Kolejna mrożąca krew w żyłach (dosłownie) opowieść dotyczy samochodowej butli z dwutlenkiem węgla, która wskutek nieszczelnego zaworu wybuchła w dłoni Ryśka. I tylko nabyty pod okiem Marka refleks i naturalna gibkość sprawiły, że incydent kosztował Ryśka tylko lekkie odmrożenie skrawka dłoni.

Rycerz Okrągłego Stołu (w pełnym rynsztunku)

Naprawdę się ucieszyłem, mogąc uścisnąć prawicę brata Ryszarda. Co ja gadam- przecież nie wolno. 😉

Adaś