Posts Tagged ‘ skra ’

spełniają nasze marzenia

W głębi nasza dawna ścieżka.. Bliżej, po prawej, ruiny „Hiltona”. Obok, tam gdzie płyty leżą, też nam się zdarzało ćwiczyć. Zwłaszcza zimą. Chyba mają zamiar poprowadzić tamtędy dojazd na budowę. Dotąd nierozpoczętą [ukradli nam sezon letni] i mało komu potrzebną, zaznaczmy. Na dodatek droga prowadzić będzie przez ostatni zakątek [Zakątek Mariusza] gdzie można było spokojnie poćwiczyć.

it was nice while it lasted..

Parę drzew i trochę trawy, a tyle wspomnień.

Ngondeg

Dojo Skra

Pamiętam do dziś ten wieczór zimą 2002/2003, gdy nasza grupa- wtedy mająca zupełnie inny skład osobowy niż dzisiaj- wylądowała na Skrze, pośród Trzech Równoważni. Nieprzenikniona ciemność, kąsające zimno i nieomal niezmącona cisza raczej nie nastroiły mnie pozytywnie do tego miejsca. Ale wtedy nie byłem jeszcze świadom wielu jego/jej zalet (a poza tym odrobina chłodu i tajemniczości przydaje się na początku znajomości 😉 Na Skrze, pośród Trzech Równoważni ćwiczyliśmy regularnie dwa razy w tygodniu, przez prawie dekadę. Dopiero wizyta shiye Hong Zhitiana w 2011 r. skłoniła nas do przeprowadzki na pobliskie Pole Mokotowskie.

Hong ZHitian i Cardio na Skrze w 2011

Ale poza regularnymi treningami wielu z nas przychodziło praktykować samodzielnie właśnie tutaj. Nie umiem do końca wyjaśnić dlaczego- każdy z nas pewnie wyraziłby to inaczej.

Z tym miejscem związane są rozliczne barwne i niezapomniane postaci oraz anegdoty. Tutaj olśniła nas ongiś uroda Boginki, tutaj Shifu Klajda stawił czoło Bestii i tutaj ciemność wydała na świat Człowieka z Plecakiem. 😉 Ci, którzy ćwiczą tu od lat 80-ch, mają do tego miejsca jeszcze więcej sentymentu niż ja i znacznie bogatsze wspomnienia. 🙂

Nie jesteśmy jedynymi, którzy czerpią energię z tego miejsca- mnóstwo ludzi uprawiających biegi, lekkoatletykę czy sztuki walki przychodzi tu w wolnym czasie, by skorzystać z bieżni, drabinek czy równoważni (widziano tu nawet łuczników, oszczepników, młociarzy i… toporkowców- jeszcze do jakiejś transmisji międzygatunkowej dojść może… ;).

autor petycji

Przez cały ten okres teren Skry był zawsze łatwo dostępny- przez bramę od ul. Wawelskiej, przez wjazd od strony Pola Mokotowskiego oraz od strony Centrum Medycyny Sportowej. Niestety, ostatnio się to zmieniło. Ponieważ władze Warszawy planują odbudowę i rewitalizację infrastruktury klubu, wczoraj komornik zabezpieczył teren a ochrona została zobowiązana do powiadamiania policji o wszelkich nieupoważnionych wejściach na teren Skry. 😦

To zła wiadomość dla wszystkich amatorsko ćwiczących na Skrze. Nie wiadomo, kiedy się rozpocznie budowa i czy w jej trakcie teren będzie dostępny. Dlatego zrodziła się idea petycji do władz miasta o jak najszybsze przywrócenie dostępności terenu. Nie chodzi oczywiście o teren dużego stadionu, który grozi zawaleniem (nawiasem mówiąc nigdy na jego terenie nie byłem), tylko o mały stadion do rugby, okalająca go bieżnię i poletko dla młociarzy oraz przylegające do niego skrawki.

Spróbujmy. Może ktoś w ratuszu spojrzy przychylnym okiem na naiwną treść petycji i się uśmiechnie, po czym nakaże zdjąć kłódki i rozewrzeć wrota: https://www.petycjeonline.com/signatures/udostpnienie_terenu_klubu_sportowego_skra_warszawa_sportowcom-amatorom/

Adaś

Mistycy i Cudotwórcy Tybetu (1) – jak pies nie sika

Zarówno na Skrze, jak i na Polach ćwiczących ludzi jak mrówków, ale zdecydowanie to dwie odmienne strefy klimatyczne. Cieszcie oczy tym krótkim fotoreportażem ;]

SKRA

Pola

🙂

Ngondeg

nieśmiały powrót do ćwiczeń?

Sam nie wiem jak to nazwać ;]

Ngondeg

z zawodu legista w sercu taoista

Nasz sekcyjny (kwoonowy?) Urzędnik poszedł dziś na Skrę sprawdzić czy słońce dalej zachodzi 🙂Wedle relacji, nie dość, że zachodzi, to w jego krwawych promieniach i w powiewach ciepłego wiatru parę osób dbało o zdrowie ciała i ducha :]

Ngondeg

W sierpniu Sowy odlatują na Wschód

Tylko na trzy tygodnie, co prawda, więc się nie zdążymy (my=rzesza tudich) stęsknić, a oni, czyli Marek z córkami swymi (to pierwsza ich wizyta w Chinach!) będą mieli przefajnie. Pekin-Szanghaj-Hong Kong-Yunnan-Pekin. Ech.. Kul! Oczywiście wizyta u Mistrza obowiązkowa ;] Kurcze, nie jestem pewien, czy Shimu też leci..

Wpadłem na końcówki treningów we wtorek i piątek, żeby chwilę pogadać. Przy okazji coś nagrałem, jak zwykle. Robili „nowe” 4 i 5 chuojiao, co je Hong ostatnimi laty na powrót ubojowił. Uśmiałbym się, jakby Marek przywiózł tym razem do Polski jeszcze bardziej podrasowione wersje :>

Wczoraj miałem ze sobą łuk, a że warunki były sprzyjające, dokonałem pokazu rytualnego strzelania w czerwone niebo (trochę contradictive :p) co jest, btw, jedyną rzeczą, jaką [na razie] robię lepiej od Sifu Klajdy ;] Adaś dołączył.

Strzały spadały równo, nawet przez koronę pobliskiej brzozy, więc wróżbę odczytuję za pomyślną :] Niesamowite były te chmury wczoraj..

Przybrały nawet postać gór, czyniąc Skrę antyczną stolicą Inków. Lubić 🙂

Reasumując, Marek poprowadzi trening dopiero 29 sierpnia.

Ngondeg

Drang nach Packen ;)

Trening prosty, a wydajny. Wierzę w tłuczenie w packi :]

A w drodze powrotnej przechodziłem przez Skrę..

..stare czasy się przypominają 🙂

Ngondeg

z cyklu „znalezione w błocie” – ryciny noworoczne

Dobrze, że są ludzie, którym chce się ruszyć tyłek na Skrę w ‚listopadowy styczniowy poranek’ powitać nowy rok rytualnym treningiem, i nie mam na myśli tylko swoich od chuojiao.. 🙂

bieżnia

trójki

żywy manekin

angielka

sledzibimbrao

Ngondeg

P.S.

zainteresowanym i zorientowanym mogę ewentualnie udostępnić nagrane wczoraj  30 sekundowe tajne wideo Gorącego Kwiatu Zimnej Bieżni, ale będziecie musieli się zalogować, żeby udowodnić pełnoletność 😉

 

gdy Marka nie ma lisy harcują

Marek się pewnie upija w Porto po stronie Vila Nova de Gaia, a znój treningu piątkowego pozostawił nam. Róbta co chceta był miał powiedzieć, to się w starym małym składzie AAA spotkaliśmy. KO, jak się okazuje, ćwiczył na Polach. My o tym nie wiedzieliśmy i zrobiliśmy jibengong, obrotówki i jakieś ręce na sucho i w parach na Skrze. Na samym początku mój neigong został, że wspomnę, zakłócony przez mieszańca pitbula, który skoczył mi na brzuch, ale na szczęście (albo nieszczęście) nic nie odgryzł. 😉

Zapis tej części treningu:

małpa

twarde wejście po zmyłce

Potem niespodziewanie przyszedł Kuba i zrobiliśmy swobodne tuishou w różnych konfiguracjach..

tuishou

Aśka vs Kuba

I jakoś wtedy pojawił się lis! Trzymał w pysku białą torebkę z pp.. Może on nie poluje tylko biega do sklepu? Jestem dumny, że go uchwyciłem w ruchu. Czuję się jakbym nagrał ducha albo obcych z Beta Reticuli. 😉

Po wizycie lisa wróciliśmy jeszcze do tuishou, bo to dobre ćwiczenie testujące nawet dla ćwiczących chuojiaofanzi jest.

schwytany

Adaś vs Kuba

A potem poszliśmy na piwo do Honoratki. Nawet na wino, bo Aśka wzięła grzane. Nie to co Porto (zaraz, ja z Kubą piliśmy Portera Żywca więc prawie!) ale i tak było fajnie.. 😉

Ngondeg