Posts Tagged ‘ Warszawa ’

ostatni byli pierwszymi!

:]

W tym przynajmniej znaczeniu, że ci o najniższej frekwencji w roku 2017 stanowili 100% zgromadzonych na inauguracji sezonu 2018. Życie.. znaczy się zyczek!

Jarozwierz z Fotuo

Spotkaliśmy się na Skrze i.. nawet rozmawialiśmy trochę o chuojiao ;>

Niebem przepłynął klucz -kurde balans- żurawii chyba, albo co najmniej gęsi, bo wielkie i głośne, po czym zawinęliśmy się bez rozpakowywania sprzętu na Szczęśliwice, postrzelać 🙂

Li Gong (李塨)

Przypominam – Li Gong, wyjelki myśliciel i artysta wojenny, który spłodził <<Xue She>> („Ło nałce szczelania”) mieszkał w tej samej wsi, w tym samym zaułku, co 100 lat później Wu Binlou – nasz Shitai!

Łukasz po raz pierwszy strzelał z zekiera, a Jaro po raz pierwszy z łuku w ogóle. Bardzo fajnie było 🙂 Po strzelaniu chcieliśmy odświeżyć wspomnienia i napić się piwa w tym samym pubie, w którym je już raz piliśmy 12 lat temu (!!!) po kungfiarskim zlocie Budo, ale było zamknięte.. Cóż, nie pozostało nam nic innego jak przejść kawałek dalej, do chińskiej knajpy :]

wołowina na ostro – Jaro wsunął w całości

wege kociołek „mala”

makarao

ten sam makarao w wersji na bloga kulinarnego 😉

damn! zapomniałbym o congyoubing!!

Nie ma tego złego.. Tak w ogóle, jeśliby Sifu Klajda, czy inni znani polscy Sifu, doświadczyli wczoraj wielokrotnych napadów kaszlu, to byliśmy my ;> Jeszcze raz chciałem podziękować wszystkim przybyłym na pierwszy w Nowym Roku trening ;p

Ngondeg

Reklamy

Franciszek z Asyżu, gwiazdka z anyżu, bufa w jodełki, KO figielki..

[na melodię Dzisiaj w Betlejem] btw, KO nie tyle figlował, co udzielił powłoki cielesnej ciału astralnemu Ryśka, bo walnął życzenia-mini przemowę o wielkiej doniosłości, ale ta świętokradcza klamra kolędowa mi się podoba :}

Fajnie było na tym wigilijnym treningu 🙂

 

OK, zatem Wesołych, Wszystkiego Dobrego i do zobaczenia tuż po Nowym Roku!

 

🙂

Ngondeg

Głowa Tygrysa Ogon Kaczki Mandarynki

Trochę się zdziwiłem wchodząc na salę, bo zobaczyłem „nowego” ale ten nowy jakąś dziwnie znajomą twarz miał.. Okazuje się, że to Tomek z Koszalina, którego poznaliśmy z Markiem podczas seminariów Mistrza w Słupsku, w szkole Darka Muraszko! :] I to już drugi raz czy trzeci przyszedł na trening, a nikt mi nie doniósł..

Obowiązki rzuciły, czy raczej rzucają go teraz regularnie w nasze strony, więc ma okazję trochę się od Marka nauczyć. Tylko nie jest łatwo, bo od seminariów upłynęło już parę lat, a te shenfy – południowa i północna – nie do końca się  lubią.. ale wojna, jakoś trzeba to przebrnąć 😉

Znaczek koszalińskiego Hulong Pai na piersi jest widoczny, więc nie wypada się poddawać tak od razu, Tomek ;]

Ngondeg

Móżdżek Tofu, 8 skarbów i 1 skarbnik – Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia 2017

Sztuka życia polega na zmienianiu obowiązków w przyjemności, zatem zamiast podpisywać papierzyska byle gdzie, towarzystwo spotkało się w (niedawno chyba) przemianowanej chińskiej knajpie przy Pl. Unii (pasuje nawet:)

Byłem pierwszy i jak tylko wszedłem natknąłem się na Tybetańską Xiężniczkę Gienię, która w krótkich żołnierskich słowach powiedziała mi, co dobre, co nie. Wytyczne od Sifu Klajdy brzmiały: „ma być móżdżek tofu, co do reszty masz wolną rękę”, więc wysłuchałem Gienii. Poza tym okazało się, że knajpa ma bardzo miłą szefową i pomocnicę, więc ustalenie menu było tyleż sprawne, co przyjemne ;]

yep 🙂

Marek po powrocie z Chin tak się nakręcił, że skombinował Bóg-wie-skąd potrzebne składniki do robienia doufu nao i teraz próbuje w domu. Niby proste, ale nie aż tak, jak by się mogło zdawać. W każdym razie prawił uczenie i demonstrował – dla większości to był pierwszy móżdżek w życiu ;]

relatório fotográfico

mój móżdżek

baranina z placuszkami-kieszonkami

Marek szuka klipu z Mistrzem..

..znalazł 🙂

KO jako KO

KO jako Skarbnik

sigua

zapomniałem jak się nazywa.. jedzą na południu Chin 😉

KO pod wpływem Tieguanyin 😉

zero szacunku dla tysięcy lat kultury chińskiej.. ;p

Wszystko zostało przedstawione, rozliczone, ustalone i uchwalone. Nawet mamy trochę kasy i będziemy zapraszać Mistrza w przyszłym roku 🙂

Ngondeg

ostatni trening na łonie natury zapowiedzią zejścia do zatęchłej dziury

To już ostatnie widoczki z tego lepszego świata wolnych kungfiarzy (w porze treningowej)..

Nie no nie będzie tak źle, ale to przejście początkowo zawsze jest bolesne ;] Od 3 października, t.j. od wilii Zhongqiujie, trenujemy na sali, tej samej co zwykle, czyli przy Sempołowskiej 4, w następujące dni i godziny:

wtorki: 18:15 – 19:45

czwartki: 18:15 – 19:45

Fajnie by było zakończyć pierwszy trening w szkole zjedzeniem ciastek księżycowych. Postaram się kupić u Lao Heia w Wólce, bo są ok i tylko po 5zł (w najprostszej wersji:)

Ngondeg

Drang nach Packen ;)

Trening prosty, a wydajny. Wierzę w tłuczenie w packi :]

A w drodze powrotnej przechodziłem przez Skrę..

..stare czasy się przypominają 🙂

Ngondeg

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

od 9 maja trenujemy na Polach

Tak, wiem, że to niepoprawna forma ;]

Będziemy ćwiczyć dalej we wtorki i piątki, na starym miejscu, czyli na polanie pomiędzy Fińską a Leszową, od 18:15 do zachodu słońca (przynajmniej początkowo;)

28, w ostatni piątek, jeszcze jeden ostatni raz w tym sezonie skorzystaliśmy z dobrodziejstw sali. Co by nie mówić – przydaje się. Sprawdziłem właśnie, że w 2012 r. 28 kwietnia odnotowano rekordową w Polsce (Słubice) temperaturę w kwietniu, czyli +31,6°C.. To zupełnie inny kwiecień.. :p Byłoby bardzo słabo, gdyby w maju mielibyśmy zacząć od przekładania treningu 😉

Ngondeg

The Italian Connection

Marco pierwszy dał cynk i pierwszy dał fotkę – Salve! 🙂

Do Polski przyjechał bowiem Guan Tieyun. Przyjechał poprowadzić seminarium Tongbei i.. szczerze mówiąc, mimo iż Marco pisał, że to również mistrz Yuanyang quan, to dopiero po jakimś czasie do mnie dotarło, że to ten sam, którego vcd o tym stylu mam [chyba] nawet jeszcze gdzieś w domu. Czas leci :]

ynmtms1mmtbimwy0ndhlmzy0yjg4zdq1ywy4mmjkytcwnjixn2jmzje2ntvjlxzfejfxmc9yule0wff3cuj5d3hmvmz1z1mwzgfwlys3qi9cu1lccjdxsfe9

klasyczne „heying”

Widać już, że na seminarium wybrali się AA oraz Cardio. Coś musi być w tym przysłowiu o butach, bo wygląda na tej fotce jak patriarcha linii ;] Kpię sobie troszkę z Cardia, ale on sam z siebie kpi, a ponadto jest tzw „seasoned martial artistem” i jego zdanie sobie cenię, a po pierwszym dniu przez jakieś pół godziny mi relacjonował jak ocenia seminarium, Guana i jego uczniów i była to dobra ocena. Nie wchodząc w szczegóły (na pewno organizator czy któryś z uczestników jakąś recenzję skrobnie i opublikuje) Guan jest dobry, umie uczyć, ma dobrych uczniów, Włochów, którzy dużo z jego kung-fu wchłonęli i są jakoby pozbawieni typowych maobingów niechińskich uczniów chińskich nauczycieli – znaczy się są rozluźnieni (dobrze niektórym znane fangsong) wyćwiczeni oraz jakby skupieni na tym, co trzeba, znaczy się na treningu wedle wskazówek, bez przekombinowywania, dodawania, i zbędnej rozkminki. Dobri.

To nie z seminarium, ale -proszę bardzo- Anatra Mandarina 😉 w wykonaniu Fulvio, który pomagał Mistrzowi prowadzić seminarium na Sadybie. Tak, organizatorami byli Modliszkowcy od Sławka Milczarka. Bardzo fajnie, że je zorganizowali w formie otwartej dla każdego. Samo Tongbei, które było podstawą warsztatów, mniej mnie interesuje niż Yuanyang quan (btw mimo pewnych znamion ma bliżej do Zhaquan czy Huaquan niż do Chuojiao) ale może jednak coś tam przemycili? Adaś? Aśka? Było coś? Choćby osamotniona mandarynka? 🙂

Ngondeg

Reklamy