Posts Tagged ‘ Warszawa ’

Pod Menhirem

techniki aktywizacji seniorów i terapia dla par..

Tak mi się podle skojarzyło przeglądając materiały z 2 ostatnich treningów ;)) Nie żeby coś, to były fajne treningi.

Daktylo-śliwka, czyli hebanek jagodowy lub figa kaki. lub heizao.. kuffaaa! – smakuje jak zwykła suszona śliwka, ale w Wietnamie życzy się takim złośliwcom, jak ja, żeby uschli jako ona – więc dałem skosztować :>

Końcowa faza terapii – nokaut. Samo-nokaut. Aśka kopnęła mawachę, potem obrotówkę i.. trawa mogła być jeszcze wilgotna po deszczu ;] BTW, 17 lipca, na imieniny Dzierżykraja, powraca z wakacji do prowadzenia treningów Sifu Klajda 🙂

Ngondeg

Reklamy

Park of Freaks – piłeczka, piłka, chuojiao

Dwa ostatnie treningi z perspektywy peryferyjnych o(d)bijaczy. Te filmiki upodabniają się do spaghetti westernów, ale lubię je. Ciekawe czemu 😉

Na obu widać Jacka vel Taryfiarza, legendę Skry, btw 🙂

Ta mini celebracja, to KO dzielacy się radoscią ze zdanego egzaminu Laojia. W piersiówce cola cherry :]

Ngondeg

Performing Arts

Żonglerzy, joginki, jakiść gość z batem i kungfiarze 😉

Ngondeg

Maj – Październik 2018

Maj miesiącem Przejścia.

Tak, na każdy miesiąc tego okresu i jeszcze na dwa dalej mam kartę gaoji  kalendarza z którymś z klonów Bruce’a :]

Ćwiczymy tam, co zwykle na Polach. Od Wawelskiej mała zmiana architektoniczna, więc tłumaczę, że idąc tamtędy od stacji paliw skręcić należy za Jaguarem, a przed barakowozem, jak droga prowadzi. Potem prosto..

..aż dochodzi się pod szlaban. Tylko dla poyazdów ;] Dalej prosto, znaczy się prawie po przekątnej przez trawnik i pod mirabelką znajdziecie grupkę Marka. We wtorki i czwartki od 18:15 do.. końca treningu. Tu mamy ten luksus.

Filmik wyżej, to skrót ostatnich 20  minut pierwszego treningu. Ponoć, jak się przyjdzie wcześniej, można zobaczyć fajne joginki 😉

Ngondeg

ostatni byli pierwszymi!

:]

W tym przynajmniej znaczeniu, że ci o najniższej frekwencji w roku 2017 stanowili 100% zgromadzonych na inauguracji sezonu 2018. Życie.. znaczy się zyczek!

Jarozwierz z Fotuo

Spotkaliśmy się na Skrze i.. nawet rozmawialiśmy trochę o chuojiao ;>

Niebem przepłynął klucz -kurde balans- żurawii chyba, albo co najmniej gęsi, bo wielkie i głośne, po czym zawinęliśmy się bez rozpakowywania sprzętu na Szczęśliwice, postrzelać 🙂

Li Gong (李塨)

Przypominam – Li Gong, wyjelki myśliciel i artysta wojenny, który spłodził <<Xue She>> („Ło nałce szczelania”) mieszkał w tej samej wsi, w tym samym zaułku, co 100 lat później Wu Binlou – nasz Shitai!

Łukasz po raz pierwszy strzelał z zekiera, a Jaro po raz pierwszy z łuku w ogóle. Bardzo fajnie było 🙂 Po strzelaniu chcieliśmy odświeżyć wspomnienia i napić się piwa w tym samym pubie, w którym je już raz piliśmy 12 lat temu (!!!) po kungfiarskim zlocie Budo, ale było zamknięte.. Cóż, nie pozostało nam nic innego jak przejść kawałek dalej, do chińskiej knajpy :]

wołowina na ostro – Jaro wsunął w całości

wege kociołek „mala”

makarao

ten sam makarao w wersji na bloga kulinarnego 😉

damn! zapomniałbym o congyoubing!!

Nie ma tego złego.. Tak w ogóle, jeśliby Sifu Klajda, czy inni znani polscy Sifu, doświadczyli wczoraj wielokrotnych napadów kaszlu, to byliśmy my ;> Jeszcze raz chciałem podziękować wszystkim przybyłym na pierwszy w Nowym Roku trening ;p

Ngondeg

Franciszek z Asyżu, gwiazdka z anyżu, bufa w jodełki, KO figielki..

[na melodię Dzisiaj w Betlejem] btw, KO nie tyle figlował, co udzielił powłoki cielesnej ciału astralnemu Ryśka, bo walnął życzenia-mini przemowę o wielkiej doniosłości, ale ta świętokradcza klamra kolędowa mi się podoba :}

Fajnie było na tym wigilijnym treningu 🙂

 

OK, zatem Wesołych, Wszystkiego Dobrego i do zobaczenia tuż po Nowym Roku!

 

🙂

Ngondeg

Głowa Tygrysa Ogon Kaczki Mandarynki

Trochę się zdziwiłem wchodząc na salę, bo zobaczyłem „nowego” ale ten nowy jakąś dziwnie znajomą twarz miał.. Okazuje się, że to Tomek z Koszalina, którego poznaliśmy z Markiem podczas seminariów Mistrza w Słupsku, w szkole Darka Muraszko! :] I to już drugi raz czy trzeci przyszedł na trening, a nikt mi nie doniósł..

Obowiązki rzuciły, czy raczej rzucają go teraz regularnie w nasze strony, więc ma okazję trochę się od Marka nauczyć. Tylko nie jest łatwo, bo od seminariów upłynęło już parę lat, a te shenfy – południowa i północna – nie do końca się  lubią.. ale wojna, jakoś trzeba to przebrnąć 😉

Znaczek koszalińskiego Hulong Pai na piersi jest widoczny, więc nie wypada się poddawać tak od razu, Tomek ;]

Ngondeg

Móżdżek Tofu, 8 skarbów i 1 skarbnik – Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia 2017

Sztuka życia polega na zmienianiu obowiązków w przyjemności, zatem zamiast podpisywać papierzyska byle gdzie, towarzystwo spotkało się w (niedawno chyba) przemianowanej chińskiej knajpie przy Pl. Unii (pasuje nawet:)

Byłem pierwszy i jak tylko wszedłem natknąłem się na Tybetańską Xiężniczkę Gienię, która w krótkich żołnierskich słowach powiedziała mi, co dobre, co nie. Wytyczne od Sifu Klajdy brzmiały: „ma być móżdżek tofu, co do reszty masz wolną rękę”, więc wysłuchałem Gienii. Poza tym okazało się, że knajpa ma bardzo miłą szefową i pomocnicę, więc ustalenie menu było tyleż sprawne, co przyjemne ;]

yep 🙂

Marek po powrocie z Chin tak się nakręcił, że skombinował Bóg-wie-skąd potrzebne składniki do robienia doufu nao i teraz próbuje w domu. Niby proste, ale nie aż tak, jak by się mogło zdawać. W każdym razie prawił uczenie i demonstrował – dla większości to był pierwszy móżdżek w życiu ;]

relatório fotográfico

mój móżdżek

baranina z placuszkami-kieszonkami

Marek szuka klipu z Mistrzem..

..znalazł 🙂

KO jako KO

KO jako Skarbnik

sigua

zapomniałem jak się nazywa.. jedzą na południu Chin 😉

KO pod wpływem Tieguanyin 😉

zero szacunku dla tysięcy lat kultury chińskiej.. ;p

Wszystko zostało przedstawione, rozliczone, ustalone i uchwalone. Nawet mamy trochę kasy i będziemy zapraszać Mistrza w przyszłym roku 🙂

Ngondeg

ostatni trening na łonie natury zapowiedzią zejścia do zatęchłej dziury

To już ostatnie widoczki z tego lepszego świata wolnych kungfiarzy (w porze treningowej)..

Nie no nie będzie tak źle, ale to przejście początkowo zawsze jest bolesne ;] Od 3 października, t.j. od wilii Zhongqiujie, trenujemy na sali, tej samej co zwykle, czyli przy Sempołowskiej 4, w następujące dni i godziny:

wtorki: 18:15 – 19:45

czwartki: 18:15 – 19:45

Fajnie by było zakończyć pierwszy trening w szkole zjedzeniem ciastek księżycowych. Postaram się kupić u Lao Heia w Wólce, bo są ok i tylko po 5zł (w najprostszej wersji:)

Ngondeg

Reklamy