Posts Tagged ‘ Wietnamczycy ’

po treningu spad na bambus

Jest ładnie, staram się zatem przychodzić, brać trochę wskazówek od Sifu Klajdy na moje obecne potrzeby i relacjonować dla potomności ;]

Jak widać Marek tak bardzo się (chyba nieświadomie) upodabnia do Honga (to termin najbardziej honoryfikatywny) że aż po trenigu poszliśmy na alkohol do Van Binh przy Bitwy ;]

od lewej: żeńszeniówka, owocówka, bambusówka

Golneliśmy owocówki, która smakuje mocno korzennie, oraz bambusówki. 40%, na wódce, nie spirycie, całkiem ok. W ogóle lokal ma potencjał na letnie zgromadzenia walne Stowarzyszenia. Żeńszeniówkę zostawiłem na wypad z KO – będzie w sam raz na wzmocnienie nadwerężonego zdrowia 🙂

Ngondeg

Bułgarski nanguabing i koreański szybki makaron

Musiałem, bo nanguabing  – placek dyniowy wielkości pizzy zobaczyłem (i zjadłem) wczoraj u Bułgarów. Taki prawdziwy chiński nanguabing jest malutki i ma nadzienie z pasty fasolowej, a dynia idzie jako składnik ciasta, a tutaj była nadzieniem. Tak czy siak placek dyniowy to jest jak najbardziej. I bardzo, bardzo dobrii.

nanguabingbulgarski

Nie za słodki, świeżutki, za 4 zł. Bulgarski dobri.

Teraz o makaronie potocznie -i niecałkiem słusznie- chińską zupką zwanym. Nawet nie dlatego, że on w Polsce rzadko chiński jest, ale dlatego, że makaron ma dominować ilościowo nad „zupką”. Tak czy siak koreański makaron instant o handlowej nazwie Kuksu można tuż obok Bułgara w wietnamskim sklepie na Bakalarskiej kupić. Są po 4,50, czyli nie tanio zważywszy, że wietnamskie są już od 1,50. No ale ten jest już w miseczce i lepszy, koreański. 😀 Ja robię tak, że wyrzucam tiaoliao czyli przyprawy i zostawiam same warzywa suszone i makaron gdy mam wątpliwość czy jakieś mięsne elementy mogą zawierać, co powoduje, że w sumie w takiej konfiguracji najtańszy wietnamski się opłaca wziąć, tylko trzeba mieć własną miseczkę. Tyle że szpanu nie ma. 😉 Odrywa się wieczko do połowy i -przed zalaniem wrzątkiem- można sobie wrzucić do środka trochę cebuli, sałaty lodowej (czy co tam akurat jest w domu) + plasterek serka topionego, trochę startego suszonego chili, oleju sezamowego i sojowego, jak się ma. Jak ktoś żre mięcho, to może sobie szynki skroić plasterek. Jajo jest też dobrym pomysłem, ale raczej trzeba by je wbić do woka i podgotować całość, bo tak w miseczce, to nie jestem pewien czy się ładnie zetnie i czy salmonella zdechnie. 😉

kuchnia

większość dodatków

kuksao pol-zamkniete

przed wsadzeniem sera

paleczki jednorazowki

gaoji zamkniecie a la EYK

gotowe

gotowe do żarcia

No, prawie gotowe, bo można sobie jeszcze ostrym polać. W tym samym sklepie sprzedają sos chili o groźnej nazwie Hui Feng, czy jakoś tak. Dobry. 🙂 A, patent z zaciskaniem wieczka pałeczkami jednorazówkami i z dodawaniem serka topionego podpatrzyłem na filmie Eat Your Kimchi. Ja wiem, że są na nasze gusta może zbyt amerykańscy trochę (choć to Kanadyjczycy)  i hipsterscy, ale jeśli się to odcedzi, to naprawdę mnóstwo o współczesnej Korei można się od nich dowiedzieć.

Ngondeg