Posts Tagged ‘ Zhong Haiming ’

Nanquan Beitui – Tajniki Chuojiao (wywiad z Zhong Haimingiem)

Na samym początku kilka referencji filmowych naszego stylu. Nawet zacząłem wątpić, czy Filipinki rzeczywiście były pierwsze ;] Zhong Haiming (dla tych co nie wiedzą) jest uczniem Wu Binloua i -z tego co pamiętam- zawodowo związany jest z mediami, to i częściej go w TV widać.

Nie będę tłumaczył półgodzinnego programu, ale generalnie rozsądnie mówi. Wrzucam jedną tylko ciekawostkę: Wu Binlou poza nauczaniem chuojiaofanzi parał się handlem.. glutenem, zwanym mianjinz którego to robione potrawy lubił był szamać niejaki Lu Xun, jego sąsiad. Dwie generacje później i proszę, Sifu Klajda nie je glutenu. Unika we wszelkiej postaci. Ewolucja. Zmiana na lepsze 🙂

Ngondeg

Piękna kuzynka

Łukasz mi wytknął gapiostwo, więc czym prędzej naprawiam błąd:

Cunshoufanzi #2

Sprawna bestia! Jakby jeszcze w tym ciut więcej tej siły calowej (ostatecznie cunshou to jest) odsłoniła, to byłby miód. 🙂 Swoją drogą widać, że wersja Zhonga różni się nieco od tej Honga/Marka.

Ngondeg

Yanqingfanzi numer…jeden

Aż wstyd przyznać, ale nie dość, że nie pamiętam kolejności ruchów, to i musiałem się zastanawiać nad tym, która to jest. Jedynka. Dwójka jest strasznie długa i strasznie męcząca. To pamiętam. 🙂

forma Yanqingfanzi

Yanqingfanzi to podstyl, czy raczej podgrupa form w naszym chuojiaofanzi. Formalnie jest ich bodaj 18, ale faktycznie ćwiczy się u nas tylko dwie. Tak mi się wydaje. Nazwa Yanqing nasuwa skojarzenie z Yan Qingiem z „Opowiesci znad brzegów rzek”, ale jak to nieraz bywa jest to znowu kalambur (tak umiłowany przez Chinczyków) stojący za yanjinr czyli jaskółczą siłę. 🙂 Naturalnie nie jest to sugestia, że chińskie jaskółki są silne niczym tury, bardziej chodzi o to, że mają te formy podkreślać aspekt siły subtelnej, krótkiej, jaskółczej w swej dynamice, zwrotności i szybkosci. W zasadzie nie miałbym żadnych zastrzeżeń i odpuściłbym tego Yan Qinga, jako patrona yanqingfanzi, gdyby nie to, że ta krótka siła jest co najmniej tak samo, jak nie bardziej akcentowana w innych formach (np. z grupy cunshoufanzi czy xiaofanzi). Tu natomiast w oczy się rzuca soczysta praca talii i obszerne ruchy obręczy barkowej. Oczywiście to też jest i gdzie indziej, ale chodzi o proporcje i akcenty. To tylko moje osobiste dumania nad tym. 😉

Co do tego konkretnego wykonania zaś, to jest to część pokazu zwieńczającego ceremonię baishi, którą przeszli przed Zhong Haimingiem trzej nowi uczniowie. Dwie dziewczyny i jeden mężczyzna. Demonstrujący formę, jak zrozumiałem, jest już formalnym uczniem Zhonga. Nie jest to żadna rewalacja, ale parę rzeczy mu już dobrze wychodzi. Grunt, że nasze chuojiaofanzi będzie kontynuowane. 🙂

Jakby ktoś chciał sobie obejrzeć całą wideorelację z tej ceremonii baishi, to podaję link:

ZHONG HAIMING – Ceremonia przyjęcia uczniów

Ceremonia bardziej rozbudowana niż nasza. 🙂 Wśród gości, ze znanych mi, widać Zhang Daweia i Li Beida (uczeń Hong Zhitiana i shixiong Marka Klajdy), który pełni tu rolę mistrza ceremonii. Ciekawostką może być fakt, iż Zhong przyjmował uczniów zarówno jako przekaziciel pekińskiego chuojiaofanzi, jak i taiji rodu Yang. Stąd na ołtarzyku są fotografie jego dwóch shifu, od każdej ze sztuk, i te pokazy taiji na końcu. Sam Zhong Haiming sprawia wrażenie skromnego, porządnego gościa.

Ngondeg

P.S.

Mam wrażenie, że wszystkie shimu podobnie cierpią na tych baishi. 😀

wywiad z Zhong Haimingiem

Zhong Haiming,czyli shidi naszego mistrza,Hong Zhitiana, udzielił wywiadu internetowemu serwisowi poświęconemu tematyce wushu. 27 minut.. a odpowiedział na 3 pytania raptem. 🙂

Zhong_Haiming

Zhong Haiming

Ma gadane.. O czym mówił? Przedstawił historię stylu chuojiaofanzi, ale głównie tę legendarną, czyli od rzekomego twórcy Deng Lianga, przez Zhou Tonga, po eksploatowanego niemiłosiernie przez wszystkich prawie Yue Feia. Potem przeskoczył do lat dwudziestych ubiegłego wieku i opowiedział o swoim shifu Wu Binlou, który przywiózł chuojiao do Pekinu. Napomniał przy okazji, że u Wu uczyli się przez jakiś czas dość znani w światku wushu Wu Bin i Men Huifeng. Ten pierwszy znany też w światku filmowym choćby jako nauczyciel Li Lianjie (Jeta Li), który w „Klasztorze Shaolin” zademonstrował przecież mix 1 i 2 formy chuojiao.

fotka z qqgfw.com

Ten drugi – Men Huifeng, autor książek o chuojiao i twórca Dongyue taijiquan. Nie mogę jednak nie napisać o tym, że Men będąc uczniem Wu Binloua zachował się względem swego nauczyciela wyjątkowo podle. Mianowicie obsmarowywał go za plecami w wypracowaniach dla władzy ludowej podczas rewolucji kulturalnej. Tym gorzej to wygląda jeśli się weźmie pod uwagę, że Men pochodząc z bardzo biednej rodziny nie był w stanie płacić za naukę, ale Wu Binlou widząc w nim talent, nie dość, że żadnych pieniędzy odeń nie żądał, to jeszcze wspierał go finansowo. Na szczęście Wu Binlou nie ucierpiał jakoś straszliwie, niemniej jednak w wieku 72 lat dostał łopatę do ręki i został zapędzony do budowy schronów przeciwlotniczych. Nie wiem co prawda, czy było to bezpośrednio skutkiem donosów Mena. Takie wstrętne czasy. Tradycyjne sztuki walki, jako element starej (czytaj zepsutej) kultury nie cieszyły sie tolerancją ówczesnych władz.  Naturalnie Hong z Menem się zbytnio nie lubią. Ponoć Men w obecności Honga jest grzeczny i zna swoje miejsce, ale pod jego nieobecność znów zaczyna pleść głupoty. Zanim jeszcze wiedziałem kto zacz, to wspomniałem o nim nawet na tym blogu. Teraz mi się już nawet nie chce zmieniać. Niech sobie wisi.. 🙂 Tyle tej mojej dygresji dygresji o nobliwie wyglądającym starszym panu. A wracając do wywiadu z Zhongiem, to dalej został spytany przez panią prowadzącą wywiad o historię tłumaczenia książek Bruce’a Lee. Zhong Haiming bowiem jako pierwszy, albo jeden z pierwszych w Chinach zajął się tłumaczeniem tych rzeczy na język chiński. Zhong opowiada więc, jak pierwszy raz dowiedział się o Bruce Lee (kurcze jak to odmieniać i pisać poprawnie?) w 1980 na studiach od studentów zagranicznych. Dowiedział się wówczas, że na Zachodzie  Bruce jest po Mao Tse-tungu drugim powszechnie rozpoznawalnym Chińczykiem. Jakiś student z Afryki dał mu 4 tomy Bruce Lee’s Fighting Method. Zhong przejrzał, spodobało mu się. Mówi, że w tamtych czasach książki wushu, to głównie formy, także taka formuła była nietypowa i ciekawa. No i  zaczął tłumaczyć, a że nie szło łatwo, bo trudność sprawiała fachowa grypsera,  to zajęło mu to całe sześć lat. Tzn zaczął w ’82 a książka – „Li Xiaolong jiji fa” 《李小龙 技击法》- wyszła w ’88.

klip sprzed paru lat z Zhongiem w chińskiej TV

Na koniec padło pytanie o, jak rozumiem, założoną przez Zhonga Akademię Sztuk Walki i Medycyny. Po chińsku 武医书院 „Wu Yi Shuyuan” gdzie Wu oznacza sztukę walki (jej stronę techniczną), Yi medycynę (towarzyszącą nauce i praktyce s.w.), a Shuyuan tradycyjną szkołę chińską, w której uczono różnych umiejętności, w tym kaligrafii, co pośrednio wskazuje dodatkowo na sztukę jako taką, co z kolei jest nawiązaniem do propagowanego przez Wu Binloua spojrzenia na sztuki walki, jako całości, którą chcąc w pełni poznawać, należy zwracać uwagę na każdą z jej 3  składowych (technika walki, medycyna, sztuka).  Tak w skrócie to wygląda. Jeżeli ktoś się uczy chińskiego, to warto posłuchać, bo Zhong Haiming mówi bardzo wyraźnie bez jakichś mocnych naleciałości dialektowych. 🙂

Ngondeg

Trening uzupełniający

Na dworze zimno i ślisko. Aura często nie pozwala ćwiczyć na powietrzu tak samo, jak wiosną czy latem.. Jeżeli nie mamy dostępu do sali, pozostaje nam mieszkanie ze swoimi wszystkimi ograniczeniami. Jest to jednak okazja do wzbogacenia treningu. Np. o elementy wyrabiajace siłę i reakcję. Zwykle gros zajęć chuojiao stanowi jibengong i formy, które dają solidną dawkę przygotowania kondycyjnego. Dodatkowo niektóre zhanzhuangi, trening z bronią (na trochę dalszym etapie) lub z glinianymi obciążeniami wzmacniają ścięgna.

ćwiczenie z tradycyjnymi przyrządami

Jeśli chodzi o ćwiczenia stricte siłowe, czy ogólnorozwojowe, nie jest tego specjalnie dużo. Na przykład, w sumie dość specjalistyczne, kształtujące dynamikę, „ropusze skoki”, czy wbieganie na pień drzewa. Zgodnie z tym, co Hong i spółka aut. napisali w książce p.t. „Wu Binlou Chuojiaofanzi quanshu” (Kompendium wiedzy o Chuojiaofanzi Wu Binloua), dobrze jest we własnym zakresie dobrać sobie do repertuaru jedno lub dwa ćwiczonka.

Zhong Haiming, Hong Zhitian, Zhang Dawei

Uważam, że to zdrowe, a jedynym przeciwskazaniem może być niekompatybilność z systemem, ale od tego prowadzący nauczyciel i własny rozum, żeby tego uniknąć.

Niżej filmik z paroma propozycjami z zastosowaniem improwizowanego sprzętu – torebek nylonowych i kawałka żelastwa. Demo robi Jacek (stały bywalec Skry) i ja. 😀

Torebka mocno nadmuchana (ta z filmiku była też cięższa od pozostałych) daje szybki lot i nadaje się do treningu refleksu głównie. Torebki słabo napompowane, sflaczałe, są fajne do trenowania siły i kondycji (po dłuższym odbijaniu można dostać lekkiej zadyszki). Torebka taka uderzona dostaje nagłego przyspieszenia, ale zaraz wyhamowuje, co daje możliwość łatwego odbioru partnerowi i płynnej gry. Ważnym elementem przy tym jest aby starać się używać obu rąk. Nie tylko ręki silnej. Tak, aby użycie danej ręki było podyktowane najlepszym rozwiązaniem danej sytuacji. Cel rzucania cylindrem jest oczywisty. 🙂 Wszystkie cechy nabyte w drodze takich i podobnych ćwiczeń przydadzą się w walce.

Warto poeksperymentować. Trenuj przede wszystkim mądrze!

Ngondeg