Park of Freaks – piłeczka, piłka, chuojiao

Dwa ostatnie treningi z perspektywy peryferyjnych o(d)bijaczy. Te filmiki upodabniają się do spaghetti westernów, ale lubię je. Ciekawe czemu 😉

Na obu widać Jacka vel Taryfiarza, legendę Skry, btw 🙂

Ta mini celebracja, to KO dzielacy się radoscią ze zdanego egzaminu Laojia. W piersiówce cola cherry :]

Ngondeg

Reklamy

Performing Arts

Żonglerzy, joginki, jakiść gość z batem i kungfiarze 😉

Ngondeg

10:1

Jestem jeszcze, choć już na lotnisku, w Chinach. Parę razy próbowałem przemóc lenistwo, żeby coś, ale w miarę w temacie, napisać. Ciężko było. W Chengdu, to była tylko chwila poza lotniskiem.

W Wuxi, w klubiku łuczniczym stała reklama szkoły tcsw..

Udałem się na północ, do Hebei. U Mistrza nie byłem, choć to już całkiem blisko, bo nie miałem w planach takiej prywaty, ale zahaczyłem o Cangzhou, a to przecież, kurka, słynna „wioska wushu” (btw ludzie powinni częściej do takich „wiosek”, miast powiatowych jeździć by docenić rozwój Chin) gdzie chyba matecznik bajiquan, huaquan i pewnie paru innych styli csw się znajduje.

panowie trenowali shilixiang i piłkę

Z Hebeju trafiłem do Szantungu, Qingdao, gdzie z kolei fizjonomia ludzi na ulicy co raz mi ś.p. Yu Tianchenga przywodziła na myśl, a i równo i twardo wydeptane placyki co bardziej odosobnionych miejscówek parków miejskich pobudzały wyobraźnię. Nie aż tak bardzo, żeby przy nich czatować na modliszkowców/babcie z wachlarzem ale zawsze 😉

Potem, w Suzhou, na ruchliwej ulicy szła rodzinka. Przeżuwający resztki jedzenia pan tata oraz mama z córeczką. Obie trzymały prawie proste ręce nad głową dłońmi do środka i -nie przerywając marszu- mama objaśnia córce: 双手举月 shuangshou juyue – ręce podtrzymują księżyc. So cute :] Kjut to jedno. Drugie, jak wcześnie fragmenty układanki przechodzą z pokolenia na pokolenie..

Wuguan ale z „wu” jak taniec :]

Na sam koniec pobytu znalazłem w Szanghaju klimatyczną i jako tako nadającą się do treningu miejscówkę nas kanałkiem. Nocą. W dzień za dużo ludzi. Zieleń, ptaszki, zwierzątka. Fajnie lecz dalej nic o czym naprawdę warto by pisać. Tego samego dnia poszedłem do owocniaka po melony i TAM czekając w kolejce do kasy (sic!) mnie olśniło..

ukradniesz 1 zapłacisz za 10

Idea chuojiao sformułowana przez Mistrza w 2015 (?) u Marka w Falenicy na kolacji pożegnalnej! Pamiętacie, jak opowiadał o tym, jak to należy być opanowanym, ale jak już dojdzie co do czego, to nie ma zmiłuj i za jedno otrzymane uderzenie trzeba oddać dziesięć? To ta sama idea wyrastająca wprost z kultury ludowej :]

Trzeba przyznać, że w owocniaku przynajmniej mają odpowiednie warunki na taką ewentualnosć a ja puentę do wpisu 😉

Ngondeg

Jogin- Joginka, Jog-??

Chyba też joginka.. raczej nie jożka 😉

Tako żeśmy się zaczęli zastanawiać wczoraj po treningu nad oboczną, albo raczej pierwotną wersją tego słowa zainspirowani jedną medytującą sobie i gimnastykującą się opodal naszego teatru działań panią. Adaś mi dziś genialną definicję z 1746 roku (autorstwa księdza Benedykta Chmielowskiego) podesłał:

 Jog(i) „Człowiek, co sztukę zwaną jogą uprawia. Wielce ci on lubi zwierza wszelkiego małpować. Jak krowę widzi, to tak se nogi zaplecie że krowi pysk udaje, a w on czas krowę, co stoi w wielkim osłupieniu, łatwiej mu wydoić. (…) Kobiet zażywają. Siedzi jeno dziurkę uchyli, a winniczka wypuści i czeka, aby go któraś dosiadła. (…) Pojadają Jogi jedynie korzonków, bulw, olpuchów, a bobu lubią wielce. Jak taka poje, a czuje, ze go wzdymie, to on u dołu zawrze, a gazu nie puści, wdech tęgi powietrza zrobią gardło zatka językiem, niby korkiem. Jak gaz z dołu i powietrze z góry się spotkają, to pęcznieje i lekko z ziemi się unosi, a jak wiatru dostanie, to się i przemieszcza. (…) Różne dziwa robi. Ale ludzie dobre są, a jak ukontentowani w kupie się zbiorą, to buczą cicho jak pszczółki”.
Rajt.. Btw „wielce ci on lubi zwierza wszelkiego małpować” to jak wyciąg z definicji kaozhanlian ;] Akurat ćwiczyli 1 chuojiao i 4 cunshou 🙂
Dobra aura do treningu była i nawet ja osobiście skorzystałem z uwag Sifu Klajdy. Pewnie nie chciał, żebym mu obciachu w chińskim parku narobił ;>
Ngondeg

Maj – Październik 2018

Maj miesiącem Przejścia.

Tak, na każdy miesiąc tego okresu i jeszcze na dwa dalej mam kartę gaoji  kalendarza z którymś z klonów Bruce’a :]

Ćwiczymy tam, co zwykle na Polach. Od Wawelskiej mała zmiana architektoniczna, więc tłumaczę, że idąc tamtędy od stacji paliw skręcić należy za Jaguarem, a przed barakowozem, jak droga prowadzi. Potem prosto..

..aż dochodzi się pod szlaban. Tylko dla poyazdów ;] Dalej prosto, znaczy się prawie po przekątnej przez trawnik i pod mirabelką znajdziecie grupkę Marka. We wtorki i czwartki od 18:15 do.. końca treningu. Tu mamy ten luksus.

Filmik wyżej, to skrót ostatnich 20  minut pierwszego treningu. Ponoć, jak się przyjdzie wcześniej, można zobaczyć fajne joginki 😉

Ngondeg

Trường Đao

Potraktujcie to, jako okazję do poszerzenia horyzontów. Broń wietnamska, ale Wietnam -wiadomo- pod przemożnym wpływem Chin przez dłuuugie stulecia był, a i nasz shuangshoudai, to pojemne, a w każdym razie niezbyt precyzyjne pojęcie, o czym mogliśmy się z Adasiem okazję przekonać w 2010 podziwiając parę historycznych egzemplarzy w domu Mistrza. Soł indżoj:

Ngondeg

Rok Psa czy rok pod psem?

Bo nie wiem, czy wiecie, że Wasz/nasz Sifu wchodzi w swój benmingnian :] Miejmy nadzieję, że mu Shimu kupiła czerwone gatki (mi moja domowa Shimu kupiła i mam je na sobie gdy to piszę;) bo i na nie-Psach może się odbić. Tak czy inaczej.. Bbbęęęęęęęęęęę!!!

SZCZĘŚLIWEGO ROKU PSA! Pies to wierność i wytrwałość, zatem żadnych taiji i modliszek na boku (no może jakaś szybka foremka jak Marek nie widzi;) tylko ciężki acz inteligentny trening chuojiaofanzi! W tym chcecie być dobrzy, prawda? 🙂

Ngondeg

Prionailurus bengalensis chinensis faciem lavat

czyli 狸猫洗脸 / limao xilian – ruch z form wszystkich w zasadzie a występujący w kupie innych technik, ruchów i kombinacji. Bo jak się przyjrzeć, to faktycznie te ciasne zagarnięcia przedramionami do środka przypominają kotka myjącego twarz (pyszczek?) Nie zwykłego kotka, a kotka bengalskiego :] Podoba mi się, że jest bad ass i nie bawi się z ofiarami, jak  inne koty. Aż dziw, że nie ukuto jakiegoś kungfiarskiego, bardzo wojowniczego powiedzenia, jak, nie wiem, gdy kotek bengalski pyszczek myje, ze krwi ocierać będą wrogi swoje świńskie ryje (oczywiście wenyanem😉 Wczoraj chwilę dłuższą staraliśmy się poprzekładać tę technikę do form bardziej ożywionych z naciskiem, na owo „ciasne” będące słowem kluczowym –> gdy kotek bengalski głaszcze pyszczek ciasno, żebra mu nie trzasną ;] Dobra, filmik jest. Naturalnie, robiliśmy też inne rzeczy.

Tak w ogóle, to ja tu o kotach, a to był nasz ostatni trening w Roku Koguta, przed nadchodzącym Rokiem Psa. W czwartek sala zajęta, jakby tam mieli zamiar oglądać chińską galę noworoczną 😉

Ngondeg

chłopcy z maczetami

Wychodząc z założenia, że -za przeproszeniem- artysta wojenny ma być 兼资文武  jian zi wen wuczyli tyle biegły w kopaniu w tyłki co i oczytany (powtarzam się zapewne) kupiłem sobie prawdziwą papierową kniżkę o okresie w historii Chin, o którym mało w sumie wiem, czyli tym najbliższym..

Tym chętniej, że kosztowała tylko 9.50 ;] Otworzyłem na chybił trafił i proszę: chłopcy z maczetami.. 🙂

Shuangshoudai/dahuandao, liuye dao (lub niuwei dao – ciężko powiedzieć) i dadao. Fajna fotka, ale ta nazwa.. Mamy już Stowarzyszenie powołane pod szczytnym szyldem od ładnych paru lat, ale aż się prosi jakąś podgrupę, dziarski sub-unit (jak nie przymierzając w zespołach k-pop:) do życia powołać ;]

Na marginesie, a propos dzisiejszego treningu, proszono mnie o przypomnienie Sifu Klajdzie tą drogą o pilnowanie właściwego ubioru kobiet biorących udział w zajęciach. Dress code Wenjia jiaoyu shu jest następujący:

 

Rozumiecie towarzyszu, chłopcy z maczetami stają się niespokojni ;p

Ngondeg

Reklamy