Chudy Ropuch spóźnia się na Día de Muertos

Sala była niedostępna.. :]

Wkrótce potem ruszyłem w stronę Skry i domu. W tym samym czasie niska, mleczna mgła zbliżała się już powoli do grupki, więc ich losy są niepewne… Poza losem KO – z nim we-czatowałem po treningu, ale on miał magiczny czerwony tusz w plecaku ;p

Ngondeg

Reklamy

Dzień Zgromadzenia Walnego

popatrzyli..

poćwiczyli

podpisali

popili

pojedli

poszli do domu.. 😉

Ngondeg

16 X zaczynamy treningi przy Sempołowskiej

W tym roku trochę później wchodzimy..

..i wcześniej wyjdziemy, bo z końcem marca. Tak wyszło. My biedne stowarzyszenie, nie bogate 🙂 Do wiosny ćwiczymy we wtorki i czwartki, od 18:15 do 20:00

Ngondeg

Spóźnione Zhongqiujie

W tym roku wypadło 24, ale faktycznie pełnia była u nas ok. 3 nad ranem 25 września, toteż zabrałem dwa ładnie opakowane yuebingi (czy raczej Bánh Trung Thu, bo wietnamskie kupiłem) ze sobą na końcówkę treningu. Od skraju Pól kierowałem się już wybitnie na latarenkę kempingową Adasia zawieszoną na mirabelkowym drzewku, niczym statek, ze względu na ciemności. Ćwiczyli mocno sistiemowe rzeczy w tych ciemnościach, swoją drogą ;]

Księżyc o tej porze był jeszcze schowany za budynkiem biblioteki, ale w dalszym ciągu bardzo ładnie się prezentował, co mieliśmy wykorzystać trochę później, gdy wzniósł się wyżej, po rytualnym zeżarciu ciasteczek 🙂

Może nie był to rytuał dworu Zhou, ale aura pomiędzy nami oraz między nami i księżycem była dobra i przez to uważam, iż był udany, nawet jeśli nie był fancy, nawet jeśli nic nie golnęliśmy (zapomniałem nalewki na gouqi, btw) Dożynki, kult księżyca, czy święto dzieci – w pewnym sensie ta pełnia jest cezurą dzielącą sezony naszej aktywności treningowej.

Ngondeg

O! Cuohuatui!

:]

Proszę, ten ostatni wybryk rozwydrzonego babska przyczynił się w jakiś sposób do szerzenia wiedzy o chuojiao 😉

Ngondeg

Modraszek Animator

Byłem już zawczasu umówiony z KO, ale dostałem dodatkowo potwierdzenie drogą nadprzyrodzoną, że będzie na pewno ;]

I był. Wręczył dawno obiecany prezent dla Alicji – kołtun z alg tunezyjskiego wybrzeża..

Ponoć takim samym robi sobie peeling pod prysznicem 🙂 Zobaczymy, co na to córka powie.. :>

Wręczył i poszedł ćwiczyć jakieś mocno niechuojiaofandzowskie rzeczy, bo -wiadomo nie od dziś- KO ćwiczy wszystko od la canne przez boks po Wu i czasu nie traci. Zaczął się płynnie gibać, i w pewnym momencie zauważyłem kątem oka (sam robiłem yunzhang) że.. naśladuje go pani w oddali!

Serio 🙂 Po prostu to ma. Naturszczyk.. Nawet nie rozróżnia prawej od lewej, jak się okazało w łuczniczej dyspucie, ale naśladują go bosonogie rusałki.. Damn!

Ngondeg

zabawy siedmiu zwierząt

Marek na powrót prowadzi treningi, więc wpadłem coś uwiecznić i uwieczniłem grę wstępną KO i Aśki no i pierwszą fazę treningu udając się następnie do mojej makiwary na Skrze – i tak byłoby już ciemno, gdy zaczęliby robić coś naprawdę fajnego 😉

Pani akrojoginka, gyby tylko zadarła palce i wypchnęła mocno piętę, zrobiłaby nasze “podparcie stopą niebios”. Pani more dobri 🙂

Ngondeg

Selfie z Mistrzem

Wojtek wrócił z Chin i z lekarską skromnością przyszedł pochwalić się fotką, którą sobie cyknął z Mistrzem 🙂

BTW ten wtorkowy trening był ostatnim z niekoncesjonowanych przez Marka spotkań na Polach. Od jutra już wszystko wraca do normy. Do końca września jeszcze na powietrzu, ale pewnie latarenki zaczniemy niebawem przynosić.

Ngondeg

Wielki Kanion

Wczoraj wieczorem oglądam sobie finały recurva feminino rozgrywane w Medellin, strzela akurat Aida Rrrrrroman, jak nagle nie zabuczy z cicha smartfao. Marek.. Trochę mnie zaskoczył, bo nieczęsto z wechata korzysta :] Napisał: No, nawet może być ..i podesłał fotkę 🙂

Może być indeed. Swoją drogą wyobrażam sobie taką sytuację, że 10m za plecami fotografa (córki którejś?) stoi mega nowoczesna, klimatyzowana kawiarnia, zza której przyciemnianych szyb całe zdarzenie filmuje 40 japońskich turystów 😉

Ngondeg

Reklamy